*Marco*
- Co jest kurwa? - wykrzyczałem..
- Może Ty zobaczyłeś błąd, ale ja nie.. - dopowiedział Michał zza drzwi..
Paulina zaczęła płakać. Mocno przytuliłem ją do klatki piersiowej i położyłem znowu na łóżko. Wyjąłem z kieszeni telefon i zacząłem pisać sms'a do Kuby..
,,Pamiętasz jak kilka minut temu powiedziałem Ci, co byłoby gdybym porwał Paulinę? Zrobiłem to.. Nie sam, bo z jej byłym chłopakiem.. Ale uciekłem z samochodu, bo za bardzo ją kocham, aby ją tak bardzo krzywdzić... Zrozumiałem swój głupi błąd... Możesz mnie zabić, ale teraz potrzebuję Twojej pomocy! Chciałem odwieść Paulinę do domu, ale Michał zamknął nas razem w tym pokoju! Ona jest coraz słabsza! Nic nie jadła, chociaż ma pizze! Niech Lewandowski nie wyjeżdża, będzie jej teraz potrzebny! Jesteśmy na obrzeżach Dortmundu, w tym domku, co kiedyś robiliśmy grila, pamiętasz? Pewnie tak... Nie odpisuj tylko, bo Michał zobaczy, że coś jest nie tak, po jakiś falach.. Ma podłączony jakiś sprzęt do swojego ciała, co wyczuwa jakieś fale.. Przyjedźcie z policją! Czekamy! "
Wysłałem i szybko usunąłem wiadomość, aby nie było dowodów..
- Jak coś to nic nie pisałem.. - powiedziałem do Pauliny. - A tak na serio to do Kuby.. Za kilka minut tu będą. Obiecuję. - powiedziałem i mocno ją przytuliłem.
Siedzieliśmy tak i nagle słychać było nadjeżdżające samochody, głosy policji i krzyk Michała.. A po chwili ktoś otworzył drzwi.. Kuba.. Podbiegł szybko do Pauliny i zaczął ją przytulać. Wziął na ręce i podał Łukaszowi, który nagle pojawił się w pomieszczeniu. Błaszczykowski wrócił do mnie i mocno uderzył w twarz.
- Ty skurwysynie! - zaczął krzyczeć.
- Kuba! - przekrzykiwała go Paulina. - Kuba! - krzyczała i zaczęła płakać.
Błaszczykowski odwrócił się i popatrzył na nią..
- Nie bij go.. On mi teraz pomógł.. Ja wiem, jaki problem go dręczył.. On nie jest winny.. Na policję chcę zgłosić tylko Michała, wiem że Marco też może mieć problemy, ale dla mnie teraz jest bohaterem. - powiedziała i uśmiechnęła się promiennie. - Będę Waszym aniołem.. - dopowiedziała i położyła głowę na klatce piersiowej Łukasza.. Odpłynęła..
- Szybko! Karetka jest na zewnątrz! - zaczął krzyczeć Kuba.
Wybiegliśmy z budynku i włożyłyśmy Paulinę do karetki. Podłączyli ją do wszystkich sprzętów, a po chwili zamknęli drzwi i odjechali.. Stałem tak patrząc na odjeżdżający samochód..
- Masz szczęście, ze Lewandowski jak na razie nic nie wie.. - powiedział Kuba.
- Jestem przygotowany na najgorsze.. A właśnie gdzie on jest? - zapytałem.
- W samolocie.. Jest w połowie drogi do Polski.. - powiedział Łukasz i uśmiechnął się.
- No już chodź jedziemy do tego szpitala.. - powiedział Kuba.
- Masz szczęście, że Paulina Cię broniła, bo umarłbyś.. - powiedział Łukasz, a ja zacząłem się śmiać.
Weszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę do szpitala..
*Ania*
Łukasz zadzwonił z informacją, w którym szpitalu ma być Paulina.. Szybko wybiegłyśmy z domu do taksówki i pojechałyśmy.. Dojechałyśmy do szpitala i szybko wybiegłyśmy z samochodu, ówcześnie płacąc. Wpadłyśmy do środka i zaczęłyśmy wypytywać o przyjaciółkę. Skierowano nas do sali 9.. Dobiegłyśmy do sali.. W środku leżała Paulina, która była badana przez lekarza.. Usiadłyśmy na krzesełka i zaczęłyśmy bezmyślnie patrzeć w przestrzeń przed nami..
- Ania! Alexii! I co z nią? - zapytał Łukasz biegnąc w naszą stronę. Przytuliłam się do niego mocno..
- Nic jeszcze nie wiadomo.. - powiedziała Alexii.
Popatrzyłam na chłopaków w tym samym momencie co Alexii.
- Ty sukinsynie! - wykrzyczałam i zerwałam się w stronę Marco.
Zaczęłam bić go, tak samo jak Alexii. Nagle poczułam, jak ktoś mnie odciąga.. Popatrzyłam do tyłu.. To Łukasz, a Alexii odciągnął Kuba..
- Co wy robicie? - zapytałam zdziwiona.
- Fajnie wyglądałoby to później, ale Paulina powiedziała, że jak na razie to jest jej bohater pomimo tego, że ją porwał.. - powiedział Kuba i uśmiechnął się.
Usiedliśmy znowu na krzesełkach.. Po chwili z sali wyszedł lekarz..
- Kto jest rodziną pani Pauliny? - zapytał.
- Ja. - powiedziała Alexii i wstała.
- Zapraszam za mną. - powiedział lekarz i skierował się w stronę wąskiego korytarzu..
*Alexii*
Szłam za lekarzem, który zapewne prowadził Paulinę..Weszliśmy do jakiegoś pokoju.
- Proszę usiąść. - powiedział doktor, pokazując miejsce przed biurkiem.
- Co z nią? - zapytałam.
- Nie jest tak najgorzej, tylko jest jeden mały problem.. Psychicznie jest dobrze, ale fizycznie.. Z naszych badań wynika, że dziewczyna nic nie jadła przez około 4 dni, a przy tym biegała i grała.. Schudła strasznie i pewnie Pani to zauważyła.. Lecz nadal pani Paulina nie chcę nic jeść. No i tu jest nasz problem.. Bardzo mało jej brakuję, aby dostała anoreksji.. Musicie Państwo przekonać moją pacjentkę, aby coś zjadła.. Ja i pielęgniarki próbowaliśmy, ale to nic nie dało.. Przykro nam.. - powiedział.
- To tylko tyle? - zapytałam.
- Tak.
- Można do niej wejść? - zapytałam.
- Tak, tak. Można.
- Dobrze. Dziękuję, do widzenia. - powiedziałam wychodząc.
Skierowałam się do sali Pauliny.. Przed drzwiami na krzesełkach siedziała Ania, a razem z nią Marco, Łukasz, Kuba i Robert.. Najwidoczniej dało się zrobić coś, że wrócił szybciej. Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się promiennie.
- Co z nią? - zapytał Robert podchodząc do mnie.
- Możliwa jest anoreksja.. Ona musi dzisiaj coś zjeść. - powiedziałam i spuściłam głowę.
- Mogę wejść? - zapytał.
- Tak. - odpowiedziałam, a Robert wtedy otworzył drzwi.
Witam z następnym rozdziałem i przepraszam za tak długą przerwę! :D
sobota, 27 grudnia 2014
sobota, 10 maja 2014
ROZDZIAŁ 35
*Ania*
Paulina jak wczoraj wybiegła po rozmowie z Kubą i Łukaszem nie wróciła do tej pory.. Nie było jej na treningu.. Dzwoniliśmy już na policję, ale to nic nie dało! Powiedzieli, że wyślą jej zdjęcie do wszystkich patroli! Boje się, że coś jej się stało! Ona nic nie jadła od pewnie już trzech dni! Mogła zasłabnąć! O anoreksji to ja już nic nie powiem! Siedziałam na kanapie i mocno przytulałam się do Alexii. Po chwili usłyszałyśmy dzwonek. Szybko podbiegłam do drzwi. Leżała tam koperta, chciałam ja podnieść, ale w tej chwili Alexii mnie odepchnęła.
- Co to kurwa ma być? - zaczęłam na nią krzyczeć.
- Jezu! Ty jesteś taka głupia, czy mi się wydaje? - zapytała zdziwiona.
Popatrzyłam tylko na nią krzywo, a ona założyła gumową rękawiczkę. Taaa, co porwali Paulinę? A ja święta jestem..
- Milewska za dużo horrorów, jak na Ciebie.. - odpowiedziałam sarkastycznie.
- Żebyś się nie zdziwiła. - odpowiedziała i rozpakowała kopertę i zaczęła czytać.
Po chwili popatrzyła na mnie i łzy zaczęły jej spływać po policzkach.. Stanęłam za nią i zaczęłam czytać..
,, Mamy waszą kochaną przyjaciółeczkę Paulinę. Chcecie ją jeszcze kiedyś widzieć? Jeżeli tak, to zróbcie wszystko, aby Lewandowski wyjechał w tej chwili z Dortmundu i wrócił dopiero za jakieś trzy miesiące, albo i wcale.. Niech przeniesie się też do innego klubu.. Tylko szybciutko.. Cyk, cyk, cyk.. Z Pauliną jest coraz słabiej.. Dzisiaj już trzy razy zasłabła, ale wiadro zimnej wody ją obudziło.. Cyk.. Cyk.. Cyk.. "
Łzy samoczynnie zaczęły spływać po moich policzkach. Wtedy do domu wszedł Kuba, Łukasz, Robert i Marco.. Zaczęli czytać list..
- Co jest do cholery? - wykrzyczał Kuba.
- Ja.. Ja wyjeżdżam.. - powiedział Lewandowski i szybko wybiegł z naszego domu..
Wsiadł do samochodu i odjechał.. Po chwili już nie było go widać..
- Powiedzcie, że to żarty! - wykrzyczał Łukasz.
- Nie. - odpowiedziałam, a on podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Nie wiem co mogę zrobić, ale chętnie pomogę.. - powiedział Marco i uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Marco! Chodź idziemy z tym listem na policję! - wykrzyczał Kuba.
- Na policję? - zapytał zaskoczony Marco. - Może zaczekajmy, aż Lewy wyjedzie i wtedy zobaczymy co się stanie..
- Nie! Nie warto czekać! Paulina nic nie jadła od jakiś trzech dni, a jak oni jej tam nie dają jeść, to co? Ma umierać?! - wykrzyczał Kuba i wyszedł z domu trzaskając drzwiami, zaraz po nim wyszedł też Marco.
*Marco*
Jego kurwa pogięło?! Na policję?!
- Ale Kuba, może poczekajmy.. Może Paulina się odnajdzie, jak Robert wyjedzie.. - powiedziałem.
- A co boisz się? Porwałeś ją, że nie chcesz jechać na policję? - zapytał, a ja zacząłem się denerwować. Kuba tylko zaśmiał się sarkastycznie.. - No własnie. Wątpię, abyś ją porwał, więc nie broń tamtych ludzi..
- A jakbym.. - zacząłem. - Jakbym ją porwał?
- Wtedy umarłbyś na miejscu, w tym samochodzie.. - powiedział i popatrzył na mnie.. - No, ale tego nie zrobiłeś, więc nie ma co gdybać.. - dopowiedział.
Poczułem się jak ostatni cham i prostak.. Żeby Paulina zwróciła na mnie uwagę musiałem, aż ja porwać i kazać wyjechać Lewandowskiemu.. A jak ona zakocha się w Mario? To co jemu też będę kazał wyjechać? Chociaż nie.. W Mario się nie zakocha, bo on przechodzi do Monachium.. Ale Paulina.. Kuba powiedział, że nie jadła nic przez trzy dni.. Co oznacza, że może popaść w anoreksję! Dlatego mdlała! I pomyśleć, że z zazdrości potrafię aż tyle zrobić! Nie! Tak nie może być!
- Zatrzymaj samochód! - wydarłem się, a Kuba gwałtownie zahamował.
Wybiegłem z samochodu i zaczął biec na przedmieście Dortmundu.. Po dobrym półgodzinnym sprincie dobiegłem do budynku, w którym siedział Michał, a w środku leżała zapewne Paulina.
- Wypuść ją! - wykrzyczałem, a Michał na mnie spojrzał, jakbym zwariował.
- Że co? Weź się uspokój.. - powiedział Michał i usiadł na miejsce, z którego przed kilkoma sekundami zerwał się.
- Chcesz, aby umarła?! - wykrzyczałem.
- Jak to umarła? - zapytał zdziwiony.
- Ona nic nie jadła od dobrych trzech dni! A poza tym Robert ją kocha.. Specjalnie dla niej chciał wyjechać.. - powiedziałem.
- No to niech wyjeżdża, a ja dałem jej dzisiaj jedzenie to nie chciała jeść.. - odpowiedział.
- Jezu! Debilu! Ona uważa, że Lewandowski ją zdradził z Nicolą, ale przecież to my tylko wymyśliliśmy no i ona się załamała i nic nie chce jeść!
- Dobra, dobra! - powiedział. - Możemy ją wypuścić, ale to Ty ją zawozisz..
- Dobra. Wpuść mnie do niej. - powiedziałem i wszedłem do pokoju.
Paulina leżała na łóżku, a obok niej pizza. Miała zamknięte oczy.. Wszedłem do środka i usiadłem obok niej.. Szybko otworzyła je i zaczęła zwijać się na łóżku.
- Przepraszam Paulina! Przepraszam! - zacząłem krzyczeć! - Kurwa! Pewnie nie chcesz słuchać moich wyjaśnień, ale ja muszę.. - powiedziałem i popatrzyłem na dziewczynę.
Leżała na łóżku zwinięta w kłębek.. Bała się mnie.. Cholernie..
- Ja.. Eh! Może zaczniemy do początku! Gdy się poznaliśmy wtedy, gdy weszłaś na boisko, a potem w szatni, to strasznie mi się spodobałaś.. Uświadomiłem sobie, że własnie takiej dziewczyny poszukuję.. No i wtedy pojawił się Robert i Wasz wspólny związek.. Nie chciałem na to patrzeć.. Zacząłem rozmawiać z Nicolą, aby udawała, że przespała się z Robertem.. Gdy wyjeżdżała do Dortmundu przychodziła do mnie i obmyślaliśmy dalszy plan.. Na początku było, że rozdzielimy Was i ona wtedy bierze się za Roberta, a ja za Ciebie, ale pojawił się Michał i on powiedział, że Lewandowski musi pożałować, że się do Ciebie zbliżył.. To on załatwił to porwanie.. Na początku byłem przeciwny, ale potem się zgodziłem.. Nie wiem nawet dlaczego! No i wtedy wiesz jak się dalej potoczyło.. No i teraz, gdy zobaczyłem, ze Lewandowski jest w stanie dla Ciebie zrobić wszystko i że masz przyjaciół najwspanialszych na świecie, to zobaczyłem swój błąd.. - mówiłem cały czas patrząc na nią, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.. Dziewczyna zauważyła to i usiadła normalnie, a po chwili mocno mnie przytuliła.. Nie mogłem uwierzyć w to co się dzieję. Wziąłem ją na ręce i zacząłem zbliżać się do drzwi, lecz one wtedy się zamknęły..
No to mamy i następny rozdział! Huhuhu, dzieje sie coś? :D
Ale proszę Was o komentarze! Nawet nie wiecie ile dają motywacji! Proooszę! ♥♥
Paulina jak wczoraj wybiegła po rozmowie z Kubą i Łukaszem nie wróciła do tej pory.. Nie było jej na treningu.. Dzwoniliśmy już na policję, ale to nic nie dało! Powiedzieli, że wyślą jej zdjęcie do wszystkich patroli! Boje się, że coś jej się stało! Ona nic nie jadła od pewnie już trzech dni! Mogła zasłabnąć! O anoreksji to ja już nic nie powiem! Siedziałam na kanapie i mocno przytulałam się do Alexii. Po chwili usłyszałyśmy dzwonek. Szybko podbiegłam do drzwi. Leżała tam koperta, chciałam ja podnieść, ale w tej chwili Alexii mnie odepchnęła.
- Co to kurwa ma być? - zaczęłam na nią krzyczeć.
- Jezu! Ty jesteś taka głupia, czy mi się wydaje? - zapytała zdziwiona.
Popatrzyłam tylko na nią krzywo, a ona założyła gumową rękawiczkę. Taaa, co porwali Paulinę? A ja święta jestem..
- Milewska za dużo horrorów, jak na Ciebie.. - odpowiedziałam sarkastycznie.
- Żebyś się nie zdziwiła. - odpowiedziała i rozpakowała kopertę i zaczęła czytać.
Po chwili popatrzyła na mnie i łzy zaczęły jej spływać po policzkach.. Stanęłam za nią i zaczęłam czytać..
,, Mamy waszą kochaną przyjaciółeczkę Paulinę. Chcecie ją jeszcze kiedyś widzieć? Jeżeli tak, to zróbcie wszystko, aby Lewandowski wyjechał w tej chwili z Dortmundu i wrócił dopiero za jakieś trzy miesiące, albo i wcale.. Niech przeniesie się też do innego klubu.. Tylko szybciutko.. Cyk, cyk, cyk.. Z Pauliną jest coraz słabiej.. Dzisiaj już trzy razy zasłabła, ale wiadro zimnej wody ją obudziło.. Cyk.. Cyk.. Cyk.. "
Łzy samoczynnie zaczęły spływać po moich policzkach. Wtedy do domu wszedł Kuba, Łukasz, Robert i Marco.. Zaczęli czytać list..
- Co jest do cholery? - wykrzyczał Kuba.
- Ja.. Ja wyjeżdżam.. - powiedział Lewandowski i szybko wybiegł z naszego domu..
Wsiadł do samochodu i odjechał.. Po chwili już nie było go widać..
- Powiedzcie, że to żarty! - wykrzyczał Łukasz.
- Nie. - odpowiedziałam, a on podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Nie wiem co mogę zrobić, ale chętnie pomogę.. - powiedział Marco i uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Marco! Chodź idziemy z tym listem na policję! - wykrzyczał Kuba.
- Na policję? - zapytał zaskoczony Marco. - Może zaczekajmy, aż Lewy wyjedzie i wtedy zobaczymy co się stanie..
- Nie! Nie warto czekać! Paulina nic nie jadła od jakiś trzech dni, a jak oni jej tam nie dają jeść, to co? Ma umierać?! - wykrzyczał Kuba i wyszedł z domu trzaskając drzwiami, zaraz po nim wyszedł też Marco.
*Marco*
Jego kurwa pogięło?! Na policję?!
- Ale Kuba, może poczekajmy.. Może Paulina się odnajdzie, jak Robert wyjedzie.. - powiedziałem.
- A co boisz się? Porwałeś ją, że nie chcesz jechać na policję? - zapytał, a ja zacząłem się denerwować. Kuba tylko zaśmiał się sarkastycznie.. - No własnie. Wątpię, abyś ją porwał, więc nie broń tamtych ludzi..
- A jakbym.. - zacząłem. - Jakbym ją porwał?
- Wtedy umarłbyś na miejscu, w tym samochodzie.. - powiedział i popatrzył na mnie.. - No, ale tego nie zrobiłeś, więc nie ma co gdybać.. - dopowiedział.
Poczułem się jak ostatni cham i prostak.. Żeby Paulina zwróciła na mnie uwagę musiałem, aż ja porwać i kazać wyjechać Lewandowskiemu.. A jak ona zakocha się w Mario? To co jemu też będę kazał wyjechać? Chociaż nie.. W Mario się nie zakocha, bo on przechodzi do Monachium.. Ale Paulina.. Kuba powiedział, że nie jadła nic przez trzy dni.. Co oznacza, że może popaść w anoreksję! Dlatego mdlała! I pomyśleć, że z zazdrości potrafię aż tyle zrobić! Nie! Tak nie może być!
- Zatrzymaj samochód! - wydarłem się, a Kuba gwałtownie zahamował.
Wybiegłem z samochodu i zaczął biec na przedmieście Dortmundu.. Po dobrym półgodzinnym sprincie dobiegłem do budynku, w którym siedział Michał, a w środku leżała zapewne Paulina.
- Wypuść ją! - wykrzyczałem, a Michał na mnie spojrzał, jakbym zwariował.
- Że co? Weź się uspokój.. - powiedział Michał i usiadł na miejsce, z którego przed kilkoma sekundami zerwał się.
- Chcesz, aby umarła?! - wykrzyczałem.
- Jak to umarła? - zapytał zdziwiony.
- Ona nic nie jadła od dobrych trzech dni! A poza tym Robert ją kocha.. Specjalnie dla niej chciał wyjechać.. - powiedziałem.
- No to niech wyjeżdża, a ja dałem jej dzisiaj jedzenie to nie chciała jeść.. - odpowiedział.
- Jezu! Debilu! Ona uważa, że Lewandowski ją zdradził z Nicolą, ale przecież to my tylko wymyśliliśmy no i ona się załamała i nic nie chce jeść!
- Dobra, dobra! - powiedział. - Możemy ją wypuścić, ale to Ty ją zawozisz..
- Dobra. Wpuść mnie do niej. - powiedziałem i wszedłem do pokoju.
Paulina leżała na łóżku, a obok niej pizza. Miała zamknięte oczy.. Wszedłem do środka i usiadłem obok niej.. Szybko otworzyła je i zaczęła zwijać się na łóżku.
- Przepraszam Paulina! Przepraszam! - zacząłem krzyczeć! - Kurwa! Pewnie nie chcesz słuchać moich wyjaśnień, ale ja muszę.. - powiedziałem i popatrzyłem na dziewczynę.
Leżała na łóżku zwinięta w kłębek.. Bała się mnie.. Cholernie..
- Ja.. Eh! Może zaczniemy do początku! Gdy się poznaliśmy wtedy, gdy weszłaś na boisko, a potem w szatni, to strasznie mi się spodobałaś.. Uświadomiłem sobie, że własnie takiej dziewczyny poszukuję.. No i wtedy pojawił się Robert i Wasz wspólny związek.. Nie chciałem na to patrzeć.. Zacząłem rozmawiać z Nicolą, aby udawała, że przespała się z Robertem.. Gdy wyjeżdżała do Dortmundu przychodziła do mnie i obmyślaliśmy dalszy plan.. Na początku było, że rozdzielimy Was i ona wtedy bierze się za Roberta, a ja za Ciebie, ale pojawił się Michał i on powiedział, że Lewandowski musi pożałować, że się do Ciebie zbliżył.. To on załatwił to porwanie.. Na początku byłem przeciwny, ale potem się zgodziłem.. Nie wiem nawet dlaczego! No i wtedy wiesz jak się dalej potoczyło.. No i teraz, gdy zobaczyłem, ze Lewandowski jest w stanie dla Ciebie zrobić wszystko i że masz przyjaciół najwspanialszych na świecie, to zobaczyłem swój błąd.. - mówiłem cały czas patrząc na nią, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.. Dziewczyna zauważyła to i usiadła normalnie, a po chwili mocno mnie przytuliła.. Nie mogłem uwierzyć w to co się dzieję. Wziąłem ją na ręce i zacząłem zbliżać się do drzwi, lecz one wtedy się zamknęły..
No to mamy i następny rozdział! Huhuhu, dzieje sie coś? :D
Ale proszę Was o komentarze! Nawet nie wiecie ile dają motywacji! Proooszę! ♥♥
piątek, 2 maja 2014
ROZDZIAŁ 34
*Alexii*
Jest godzina 3:45, a Pauliny nadal nie ma.. Siedzę z Anią w salonie i oglądamy telewizor czekając na nią.. Po chwili słychać otwieranie drzwi i kroki.. Wchodzi Paulina..
- Gdzie byłaś? - zapytałam.
- Oo, hej. Nie śpicie? - zapytała zdziwiona.
- Nie. Czekamy na Ciebie. - odpowiedziała Ania.
- Przepraszam, potem poszliśmy do Nicolasa no i jakoś się zasiedzieliśmy, bo oglądaliśmy zdjęcia i w ogóle wybieraliśmy na okładkę.. - powiedziała Paulina.
- Piłaś coś? - zapytała Ania.
- Nie. - odpowiedziała szybko Paulina.
- Chodź tutaj.. - powiedziałam.
Paulina podeszła do nas i usiadła obok. Zaczęło jej burczeć w brzuchu..
- Nie piłaś i nic nie jadłaś, czyż nie tak? - zapytałam.
- Nie piłam, bo nie piję od tamtego wypadku, a nie jadłam, bo nie jestem głodna.. - odpowiedziała.
- Niee.. Nie jesteś głodna, a w brzuchu Ci burczy.. - powiedziała Ania.
- To telewizor.. - powiedziała i szybko wstała z łóżka biegnąc do pokoju..
Wiedziała, że jak będzie tu dłużej siedziała to zmusimy ją do jedzenia.
- Ja to idę już spać. - powiedziałam i skierowałam się do pokoju.
Weszłam do środka i położyłam się na łóżko.
*Rano*
Obudziłam się i wzięłam pierwsze lepsze ubrania. Weszłam do łazienki i przebrałam się. Zeszłam na dół. Na kanapie siedziała Ania, która jadła sałatkę owocową.
- Gdzie Paulina? - zapytałam wchodząc do kuchni i wrzucając wszystkie owoce, które zostały.
- Poszła na trening. - odpowiedziała.
- To która jest? - zapytałam.
- Teraz.. Emm. - powiedziała.- Można powiedzieć, że 14..
- Lubię spać. - powiedziałam. - Widzę, ze już jej się humor poprawił, bo jadła sałatkę. - powiedziałam siadając obok niej.
- Taaa. Mam taką nadzieję.. - odpowiedziała.
Po chwili słychać było trzaskanie drzwiami i rzucanie butów.
- Co jest? - zapytałam, gdy w salonie pojawiła się Paulina.
Nic nie odpowiedział, tylko pobiegła na górę do swojego pokoju i zamknęła się.. Włączyła muzykę i zaczęła śpiewać. No tak, aby się odstresować zawsze śpiewała, co jej dobrze wychodziło.. Tak samo jak Ani..
- Robert? - zapytała Ania, patrząc nadal na schody.
- Założę się, że tak.. - odpowiedziałam.
*Około 5 h później*
Siedziałam w pokoju i przeglądałam najnowsze posty na facebooku, oczywiście nie obyło się bez komentarzy piłkarzy z Borussii coś w stylu ,,Coś pięknego, nigdy nie pozostanie na zawsze..", albo ,,Wystarczał jej jeden dzień, aby wszystko rozszyfrować".. Tylko wybrani wiedzieli o co chodzi.. Usłyszałam dzwonek.. Położyłam laptopa na łóżku i zeszłam na dół podchodząc do drzwi. Otworzyłam je. Stał w nich Piszczek i Błaszczykowski.
- Heej. - powiedzieli równocześnie.
- Hej, hej. - powiedziałam wpuszczając ich do środka. - Aniaa! - wykrzyczałam.
- Już idę. - usłyszałam głos, a po chwili dziewczyna zbiegła po schodach.
Na powitanie oczywiście pocałowała się z Piszczkiem... Ohh.. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie i fotelach.
- Co z Pauliną? - zapytał Kuba.
- Wczoraj nic nie jadła i poszła na zdjęcia, z których wróciła po 3, dzisiaj wstała o 10, bo o 11 miała trening i podobno zjadła sałatkę, ale ja w to wątpię, wróciła jakoś o 14, od razu pobiegła do pokoju i nic nie jadła, nie odzywa się.. Wcześniej jeszcze śpiewała i słuchała muzyki, ale jakąś godzinę temu wszystko umilkło.. - powiedziałam.
- Jejku! Ona popadnie w anoreksje! - wykrzyczał Kuba i pobiegł schodami i zaczął pukać do pokoju Pauliny.
Cisza.. Uderzał coraz mocnej... Cisza.. Jeszcze mocniej..
- Paulina! Otwórz! Jak nie otworzysz, to wyważę te drzwi! Obiecuję Ci to! - wykrzyczał.
- Czego chcesz? - usłyszał głos dziewczyny.
- Otwórz drzwi. - powiedział już spokojniej..
- Po co? - zapytała.
- Nic nie jadłaś i wczoraj i dzisiaj! Musisz coś zjeść.. - powiedział.
- Nie jestem głodna.. - odpowiedziała.
- Nie wcale! Paulina! Przez takiego debila popaść w anoreksję? - zapytał już zdziwiony Kuba.
- To nie przez niego.. - powiedziała.
- Nie. Przez Świętego Walentego.. - odpowiedział sarkastycznie. - To co chcesz jeść? - zapytał.
- Nie jestem głodna.. - odpowiedziała Paulina.
- Paulina! No proszę Cię! Otwórz te drzwi! - zaczął krzyczeć.
*Paulina*
- Paulina! No proszę Cię! Otwórz te drzwi! - krzyczał Kuba zza drzwi.
- Po co? - zapytałam choć doskonale wiedziałam o co chodzi.
- Paulina! Zaraz wyważę te cholerne drzwi! - krzyczał.
- Nie masz tyle siły.. - odpowiedziałam.
- Gdzie siedzisz? - zapytał.
- Na łóżku... - odpowiedziałam.
- Ejj! Dziewczyny, łóżko jest daleko od drzwi? - był słychać głos Kuby, który najprawdopodobniej pytał się Alexii i Ani.
- Jest trochę dalej. - odpowiedziała Ania.
- Możesz wyważać drzwi, ale potem odkupujesz je.. - powiedziała Alexii.
- Spoko, luz. - odpowiedział i nagle głosy ucichły.
A po chwili słychać było ogromny hałas, a w moim pokoju pojawił się Kuba z Łukaszem.
- A teraz schodzisz posłusznie i coś zjesz.. - powiedział Kuba.
- Za taki mój wysiłek należy mi się coś i dlatego i ja proszę, abyś coś zjadła.. - powiedział Łukasz.
- Nie jestem głodna.. - odpowiedziałam.
- Grasz w piłkę i nic nie jesz! Zgłupiałaś? - zaczął krzyczeć Kuba.
- Może też jestem modelką i dbam o swoją figurę? - zapytałam.
- Dbasz o figurę?! Głodzisz się! - wykrzyczał Kuba.
- Nie jestem głodna! - wykrzyczałam i złapałam pierwsze lepsze buty i wybiegłam z pokoju.
Dobiegłam do drzwi i wyszłam na zewnątrz. Zaczęłam biec coraz szybciej.. Żeby być jak najdalej od nich.. Od mojego domu.. Po chwili dobiegłam do stadionu. Weszłam na murawę i wyjęłam jedną piłkę z kosza. Zaczęłam kopać piłkę coraz mocniej i mocniej.. Po chwili usiadłam na boisku i zaczęłam płakać.. Dlaczego?! Dlaczego to ja zawsze muszę cierpieć? Najpierw Mikołaj, a teraz Robert.. I pomyśleć, że to zawsze ja jestem chętna pakować się w takie związki..
- Uważasz, że jesteś silna? - zapytał znajomy głos.
Podniosłam głowę. Stał tam Marco i Mikołaj szyderczo się uśmiechając.
- Wy.. Wy razem? - zapytałam ocierając łzy z policzków.
Wtedy usłyszałam jak Marco gwiżdże i nagle pojawiło się pięciu mężczyzn ubranych na czarno. Podeszli do mnie, złapali mnie za ręce i nogi, a usta zakleili taśmą. Podnieśli mnie i szybko pobiegli do samochodu. Wrzucili mnie do środka, a po chwili w samochodzie zjawił się Marco z Mikołajem. Auto ruszyło.. Łzy zaczęły same napływać do moich oczu.. Mikołaj i Marco?! Nigdy nie pomyślałabym, że oni trzymają się razem.. Po chwili zatrzymaliśmy się.. Mężczyźni wyjęli mnie z samochodu i zanieśli do mieszkania.. Nie wiedziałam, gdzie jesteśmy.. Nie no przepraszam.. Ja w Dortmundzie to znam tylko drogę do Signal Iduna Park i sklepów.. Nic więcej.. Zamknęli drzwi i zniknęli..
A więc jestem z następnym rozdziałem! :D Taaak, baardzo długa przerwa, ale wróciłam! :D haahha! :D No i czekam na komentarze! :)
Jest godzina 3:45, a Pauliny nadal nie ma.. Siedzę z Anią w salonie i oglądamy telewizor czekając na nią.. Po chwili słychać otwieranie drzwi i kroki.. Wchodzi Paulina..
- Gdzie byłaś? - zapytałam.
- Oo, hej. Nie śpicie? - zapytała zdziwiona.
- Nie. Czekamy na Ciebie. - odpowiedziała Ania.
- Przepraszam, potem poszliśmy do Nicolasa no i jakoś się zasiedzieliśmy, bo oglądaliśmy zdjęcia i w ogóle wybieraliśmy na okładkę.. - powiedziała Paulina.
- Piłaś coś? - zapytała Ania.
- Nie. - odpowiedziała szybko Paulina.
- Chodź tutaj.. - powiedziałam.
Paulina podeszła do nas i usiadła obok. Zaczęło jej burczeć w brzuchu..
- Nie piłaś i nic nie jadłaś, czyż nie tak? - zapytałam.
- Nie piłam, bo nie piję od tamtego wypadku, a nie jadłam, bo nie jestem głodna.. - odpowiedziała.
- Niee.. Nie jesteś głodna, a w brzuchu Ci burczy.. - powiedziała Ania.
- To telewizor.. - powiedziała i szybko wstała z łóżka biegnąc do pokoju..
Wiedziała, że jak będzie tu dłużej siedziała to zmusimy ją do jedzenia.
- Ja to idę już spać. - powiedziałam i skierowałam się do pokoju.
Weszłam do środka i położyłam się na łóżko.
*Rano*
Obudziłam się i wzięłam pierwsze lepsze ubrania. Weszłam do łazienki i przebrałam się. Zeszłam na dół. Na kanapie siedziała Ania, która jadła sałatkę owocową.
- Gdzie Paulina? - zapytałam wchodząc do kuchni i wrzucając wszystkie owoce, które zostały.
- Poszła na trening. - odpowiedziała.
- To która jest? - zapytałam.
- Teraz.. Emm. - powiedziała.- Można powiedzieć, że 14..
- Lubię spać. - powiedziałam. - Widzę, ze już jej się humor poprawił, bo jadła sałatkę. - powiedziałam siadając obok niej.
- Taaa. Mam taką nadzieję.. - odpowiedziała.
Po chwili słychać było trzaskanie drzwiami i rzucanie butów.
- Co jest? - zapytałam, gdy w salonie pojawiła się Paulina.
Nic nie odpowiedział, tylko pobiegła na górę do swojego pokoju i zamknęła się.. Włączyła muzykę i zaczęła śpiewać. No tak, aby się odstresować zawsze śpiewała, co jej dobrze wychodziło.. Tak samo jak Ani..
- Robert? - zapytała Ania, patrząc nadal na schody.
- Założę się, że tak.. - odpowiedziałam.
*Około 5 h później*
Siedziałam w pokoju i przeglądałam najnowsze posty na facebooku, oczywiście nie obyło się bez komentarzy piłkarzy z Borussii coś w stylu ,,Coś pięknego, nigdy nie pozostanie na zawsze..", albo ,,Wystarczał jej jeden dzień, aby wszystko rozszyfrować".. Tylko wybrani wiedzieli o co chodzi.. Usłyszałam dzwonek.. Położyłam laptopa na łóżku i zeszłam na dół podchodząc do drzwi. Otworzyłam je. Stał w nich Piszczek i Błaszczykowski.
- Heej. - powiedzieli równocześnie.
- Hej, hej. - powiedziałam wpuszczając ich do środka. - Aniaa! - wykrzyczałam.
- Już idę. - usłyszałam głos, a po chwili dziewczyna zbiegła po schodach.
Na powitanie oczywiście pocałowała się z Piszczkiem... Ohh.. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie i fotelach.
- Co z Pauliną? - zapytał Kuba.
- Wczoraj nic nie jadła i poszła na zdjęcia, z których wróciła po 3, dzisiaj wstała o 10, bo o 11 miała trening i podobno zjadła sałatkę, ale ja w to wątpię, wróciła jakoś o 14, od razu pobiegła do pokoju i nic nie jadła, nie odzywa się.. Wcześniej jeszcze śpiewała i słuchała muzyki, ale jakąś godzinę temu wszystko umilkło.. - powiedziałam.
- Jejku! Ona popadnie w anoreksje! - wykrzyczał Kuba i pobiegł schodami i zaczął pukać do pokoju Pauliny.
Cisza.. Uderzał coraz mocnej... Cisza.. Jeszcze mocniej..
- Paulina! Otwórz! Jak nie otworzysz, to wyważę te drzwi! Obiecuję Ci to! - wykrzyczał.
- Czego chcesz? - usłyszał głos dziewczyny.
- Otwórz drzwi. - powiedział już spokojniej..
- Po co? - zapytała.
- Nic nie jadłaś i wczoraj i dzisiaj! Musisz coś zjeść.. - powiedział.
- Nie jestem głodna.. - odpowiedziała.
- Nie wcale! Paulina! Przez takiego debila popaść w anoreksję? - zapytał już zdziwiony Kuba.
- To nie przez niego.. - powiedziała.
- Nie. Przez Świętego Walentego.. - odpowiedział sarkastycznie. - To co chcesz jeść? - zapytał.
- Nie jestem głodna.. - odpowiedziała Paulina.
- Paulina! No proszę Cię! Otwórz te drzwi! - zaczął krzyczeć.
*Paulina*
- Paulina! No proszę Cię! Otwórz te drzwi! - krzyczał Kuba zza drzwi.
- Po co? - zapytałam choć doskonale wiedziałam o co chodzi.
- Paulina! Zaraz wyważę te cholerne drzwi! - krzyczał.
- Nie masz tyle siły.. - odpowiedziałam.
- Gdzie siedzisz? - zapytał.
- Na łóżku... - odpowiedziałam.
- Ejj! Dziewczyny, łóżko jest daleko od drzwi? - był słychać głos Kuby, który najprawdopodobniej pytał się Alexii i Ani.
- Jest trochę dalej. - odpowiedziała Ania.
- Możesz wyważać drzwi, ale potem odkupujesz je.. - powiedziała Alexii.
- Spoko, luz. - odpowiedział i nagle głosy ucichły.
A po chwili słychać było ogromny hałas, a w moim pokoju pojawił się Kuba z Łukaszem.
- A teraz schodzisz posłusznie i coś zjesz.. - powiedział Kuba.
- Za taki mój wysiłek należy mi się coś i dlatego i ja proszę, abyś coś zjadła.. - powiedział Łukasz.
- Nie jestem głodna.. - odpowiedziałam.
- Grasz w piłkę i nic nie jesz! Zgłupiałaś? - zaczął krzyczeć Kuba.
- Może też jestem modelką i dbam o swoją figurę? - zapytałam.
- Dbasz o figurę?! Głodzisz się! - wykrzyczał Kuba.
- Nie jestem głodna! - wykrzyczałam i złapałam pierwsze lepsze buty i wybiegłam z pokoju.
Dobiegłam do drzwi i wyszłam na zewnątrz. Zaczęłam biec coraz szybciej.. Żeby być jak najdalej od nich.. Od mojego domu.. Po chwili dobiegłam do stadionu. Weszłam na murawę i wyjęłam jedną piłkę z kosza. Zaczęłam kopać piłkę coraz mocniej i mocniej.. Po chwili usiadłam na boisku i zaczęłam płakać.. Dlaczego?! Dlaczego to ja zawsze muszę cierpieć? Najpierw Mikołaj, a teraz Robert.. I pomyśleć, że to zawsze ja jestem chętna pakować się w takie związki..
- Uważasz, że jesteś silna? - zapytał znajomy głos.
Podniosłam głowę. Stał tam Marco i Mikołaj szyderczo się uśmiechając.
- Wy.. Wy razem? - zapytałam ocierając łzy z policzków.
Wtedy usłyszałam jak Marco gwiżdże i nagle pojawiło się pięciu mężczyzn ubranych na czarno. Podeszli do mnie, złapali mnie za ręce i nogi, a usta zakleili taśmą. Podnieśli mnie i szybko pobiegli do samochodu. Wrzucili mnie do środka, a po chwili w samochodzie zjawił się Marco z Mikołajem. Auto ruszyło.. Łzy zaczęły same napływać do moich oczu.. Mikołaj i Marco?! Nigdy nie pomyślałabym, że oni trzymają się razem.. Po chwili zatrzymaliśmy się.. Mężczyźni wyjęli mnie z samochodu i zanieśli do mieszkania.. Nie wiedziałam, gdzie jesteśmy.. Nie no przepraszam.. Ja w Dortmundzie to znam tylko drogę do Signal Iduna Park i sklepów.. Nic więcej.. Zamknęli drzwi i zniknęli..
A więc jestem z następnym rozdziałem! :D Taaak, baardzo długa przerwa, ale wróciłam! :D haahha! :D No i czekam na komentarze! :)
wtorek, 25 lutego 2014
ROZDZIAŁ 33
*Ania*
Wszyscy stali w korytarzu i słyszeli naszą rozmowę. Paulina zaczęła na wszystkich patrzeć, po chwili zaczęła zbliżać się w kierunku Roberta, Marco i Łukasza. Podeszła do nich popatrzyła na Roberta i mocno uderzyła go w policzek.
- Jesteś z siebie dumny? - zapytała.. - Idź do Nicoli, ona zaspokoi Twoje pragnienia.. - powiedziała i weszła do szatni FC Borussii Dortmund Women.
Popatrzyłam na wszystkich, a wszyscy na Lewego.
- O co jej chodziło? - zapytał Marco.
- O nic.. - odpowiedział Lewy.
- O nic? - zapytałam lekko zdenerwowana.
- Hmm, czy zaliczanie jej koleżanki nazywasz niczym? - zapytała Alexii.
Wszyscy popatrzyli na Lewego, a potem na nas.
- Nie przespałem się z Nicolą! - wykrzyczał Robert..
- Ona uważa inaczej.. - powiedziałam.
- Bo ona jest psychiczna! - wykrzyczał chłopak.
- Ja bym się nawet nie zdziwił Lewy, gdyby to była prawda.. - powiedział Mortiz.
- Że co? - zapytał Lewy.
- Podobała Ci się Paulina, ale Wasyl wtedy jej się oświadczył na niby i ogólnie, wszyscy się śmieli, tylko nie Ty.. - powiedział Łukasz.
- Chciałeś jej pokazać, ze nic dla Ciebie nie znaczy, a wtedy pojawiła się Nicola, która mogła Ci pomóc.. - powiedział Kuba.
- Zaczęła szeptać Ci jakieś słówka i wyszliście ze stadionu.. - powiedział Wasyl.
- No, a potem ona opowiadała jaki jesteś dobry w łóżku, no i podobno nawet kilka razy przyjeżdżała do Ciebie.. - powiedziała Alexii.
- Gratuluję pomysłowości. - powiedziałam i weszłam do szatni, do której przed kilkoma minutami weszła Paulina.
Po chwili pojawiła się też i Alexii. Podeszłyśmy do niej i mocno przytuliłyśmy. Dziewczyna siedziała już przebrana..
Podniosła się i wyszła z szatni nie odzywając się ani słowem. Poszłyśmy za nią. Doszłyśmy do niej i nie odzywałyśmy się, bo widać było, że potrzebuje czasu i milczenia.. Doszliśmy do domu.. Weszłyśmy do środka i pierwsze co zrobiła Paulina to rzuciła torbę przy wejściu i szybko pobiegła na górę. Wbiegła do pokoju i mocno trzasnęła drzwiami, następnie zamykając je na klucz. Popatrzyłam na Alexii i weszłyśmy do kuchni.
- Co gotujemy? - zapytała Alexii.
- Z naszymi zdolnościami zaproponuję zrobienie kanapek. - odpowiedziałam.
- Ee no, co Ty! Jak w wakacje kilka lat temu gotowałyśmy z Pauliną, a Paulina przez większość czasu wzdychała, albo do zdjęcia Justina, albo Lewego to nie wyszło tak najgorzej.. - odpowiedziała dziewczyna.
- Hmm, czy przez słowa ,,nie wyszło tak najgorzej" masz na myśli spalenie dwóch patelni, potłuczenie czterech talerzy, a na koniec zamówienie pizzy ? - zapytałam.
- Aha. Kebab czy pizza? - zapytała.
- Pizza. - odpowiedziałam i pobiegłam do salonu na kanapę.
Wskoczyłam na nią i złapałam za pilot, włączając telewizor. Po chwili dołączyła do mnie Alexii, która położyła swoją głowę na moich kolanach.
- Myślisz, że Lewy zaliczył te Nicolę? - zapytała nagle, odrywając wzrok od telewizora i patrząc na mnie.
- Nie mam pojęcia.. Ale Lewy wydawał się zaskoczony po słowach Pauliny, gdy ona mu powiedziała, że ją zaliczył.. - powiedziałam.
- Mógł sobie taką minę wyćwiczyć.. - powiedziała.
- Co? - zapytałam zdziwiona.
- Ojejku! - powiedziała i podniosła głowę z moich kolan. - Pamiętasz jak Paulina zawsze czytała jakieś wiadomości o nim, a potem było ,,Patrzcie, znowu zdradził te Anię.. Szczerze to jej współczuję..". Myślisz, że jej się przyznawał tak po prostu? Ja uważam, że ma te minę już wyćwiczoną.. - dokończyła.
- No może być i tak. - powiedziałam i wtedy usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. - Ja pójdę otworzyć. - powiedziałam.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam, myśląc że przyszła to jakaś osoba z naszą zamówioną pizzą.. Ale znowu się zawiodłam.. W drzwiach stała Nicola, z zapłakaną twarzą..
- Nicola..? Co Ty tu robisz? - zapytałam.
- Jest Paulina? - zapytała.
- O co chodzi? - zapytała Alexii, która stanęła za mną.
- Przez te dziwkę Lewandowski mnie zostawił! - wykrzyczała Nicola.
- To Ty byłaś z Lewandowskim? - zapytałam zdziwiona.
- Ja słyszałam tylko o waszych wspólnych nocach.. - powiedziała Alexii.
- No bo były noce! Ale byliśmy też razem! I gdy tylko dowiedziałam się, że Paulina jest z Robertem to szybko przyjechałam, a on wtedy mi powiedział ,,Między nami nie było nic więcej, prócz spędzonych nocy.." To przez te dziwkę! - wykrzyczała Nicola.
- Przeze mnie powiadasz? - powiedziała Paulina, która pojawiła się tak niespodziewanie.
- Ooo jesteś! Tak przez Ciebie! - wykrzyczała Nicola.
- To bierz go sobie.. Mi nie jest potrzebny... - powiedziała Paulina uśmiechając się.
- Na serio? - zapytała lekko zdziwiona Nicola. - Nie chcesz z nim być?
- Może i chcę, no ale skoro przeze mnie popsuł się wasz związek, no i przeze mnie nie może z Tobą sypiać, no to muszę to wytrzymać.. - powiedziała nadal się uśmiechając.
- Jejku! Nie znałam Cię od tej strony.. - powiedziała Nicola i szybko zbiegła po schodach my zamknęłyśmy drzwi, a wtedy Paulina rzuciła szklanką, którą trzymała w ręku i pobiegła znowu do swojego pokoju.. Po chwili słychać było wywalanie rzeczy z szafy..
- Zdjęcia czy piłka? - zapytałam.
- Hmm, ostatnio była piłka, więc teraz zdjęcia.. - odpowiedziała Alexii.
- Ja obstawiam, że piłka, bo jak się bardzo denerwuje to woli pokopać niż iść na zdjęcia, a poza tym, tutaj nie wie kto robi zdjęcia, a my nie mamy aparatu.. - powiedziałam.
- Uważasz, że się nie dowie, kto tutaj robi zdjęcia? - zapytała dziewczyna.
- Oj tam, oj tam.. - odpowiedziałam, a wtedy po schodach zbiegła Paulina z plecakiem.
- Zdjęcia? - zapytała Alexii.
- Tak. - odpowiedziała.
- Profesjonalny, początkujący? - zapytałam.
- Dlaczego uważasz, że mężczyzna? - zapytała Paulina.
- Zawsze gdy stracisz jakiegoś chłopaka, który był Ci bliski idziesz na zdjęcia, lub pokopać piłkę z chłopakiem.. - odpowiedziałam.
- Profesjonalny. - odpowiedziała Paulina.
- Przystojny? - zapytała Alexii.
- Ideał. - odpowiedziała Paulina, zamykając lekko oczy.
- No to pokaż co masz w tym plecaczku śliczna. - powiedziałam do niej.
- Dobra, dobra. - odpowiedziała rozpinając plecak. - To jest stylizacja numer jeden.
- Uuuu, wyzywająco.. - powiedziała Alexii.
- Bo tak ma być. - odpowiedziała Paulina. - Stylizacja numer dwa.
- Kolorowo.. - powiedziałam.
- Bo jak z nim przed chwilą pisałam, to stwierdziliśmy, że będziemy się przemieszczać z miejsca na miejsce.. - powiedziała Paulina. - Stylizacja numer trzy.
- Uuu, seksownie.. - powiedziałam razem z Alexii.
- Stylizacja numer cztery. - powiedziała Paulina. - I ostatnia- dokończyła wyjmując ostatnie ciuchy.
Plecak może nie wyglądać na pojemny, ale odkąd tylko pamiętam, to w tym plecaku mieściło się wszystko!
- Uuu, coś czuję, że te zdjęcia będą gorące.. - powiedziałam.
- Jeżeli spodoba mu się jakieś zdjęcie i mi również to idzie na okładkę czasopisma ,,Glamour". - powiedziała Paulina.
- Wszystkie mu się spodobają. - powiedziałam.
- Przecież odkąd pamiętam, to zawsze miałaś idealne zdjęcia.. - powiedziała Alexii.
- Tak, tak. Idę. - powiedziała Paulina i szybko wybiegła z domu.
- Uważasz, że przystojny? - zapytałam.
- Szybko wybiegła i tak szybko gadała.. Pewnie lepszy niż Bieber i Lewy razem wzięci.. - powiedziała Alexii i zaczęłyśmy się śmiać.
Po chwili usłyszałyśmy dzwonek.
- Ja otworzę. - powiedziała Alexii.
Wstała z łóżka i pobiegła do drzwi.
- Dzień Dobry. - powiedziała.. Chwila ciszy.. - Dopiero? Dzwoniłam dobrą godzinę temu!- wykrzyczała i znowu chwila ciszy.. - Jasne, jasne.. Bez napiwku, za to że tak długo musiałam czekać. - powiedziała i trzasnęła drzwiami.
Po chwili pojawiła się w pokoju z dwoma opakowaniami pizzy.
- No nareszcie! - wykrzyczałam.
- Korki są.. - odpowiedziała, udając czyjś głos.. Zapewne dostawcy naszego obiadu..
A więc witam Was z następnym rozdziałem! :D
Wiem, ze niewiele osób czyta to opowiadanie, ale byłoby mi straaasznie miło, gdybyście skomentowali, jak czytacie, bo to pokazuje mi, że ktoś to jednak czyta i warto to pisać! :) :)
Wszyscy stali w korytarzu i słyszeli naszą rozmowę. Paulina zaczęła na wszystkich patrzeć, po chwili zaczęła zbliżać się w kierunku Roberta, Marco i Łukasza. Podeszła do nich popatrzyła na Roberta i mocno uderzyła go w policzek.
- Jesteś z siebie dumny? - zapytała.. - Idź do Nicoli, ona zaspokoi Twoje pragnienia.. - powiedziała i weszła do szatni FC Borussii Dortmund Women.
Popatrzyłam na wszystkich, a wszyscy na Lewego.
- O co jej chodziło? - zapytał Marco.
- O nic.. - odpowiedział Lewy.
- O nic? - zapytałam lekko zdenerwowana.
- Hmm, czy zaliczanie jej koleżanki nazywasz niczym? - zapytała Alexii.
Wszyscy popatrzyli na Lewego, a potem na nas.
- Nie przespałem się z Nicolą! - wykrzyczał Robert..
- Ona uważa inaczej.. - powiedziałam.
- Bo ona jest psychiczna! - wykrzyczał chłopak.
- Ja bym się nawet nie zdziwił Lewy, gdyby to była prawda.. - powiedział Mortiz.
- Że co? - zapytał Lewy.
- Podobała Ci się Paulina, ale Wasyl wtedy jej się oświadczył na niby i ogólnie, wszyscy się śmieli, tylko nie Ty.. - powiedział Łukasz.
- Chciałeś jej pokazać, ze nic dla Ciebie nie znaczy, a wtedy pojawiła się Nicola, która mogła Ci pomóc.. - powiedział Kuba.
- Zaczęła szeptać Ci jakieś słówka i wyszliście ze stadionu.. - powiedział Wasyl.
- No, a potem ona opowiadała jaki jesteś dobry w łóżku, no i podobno nawet kilka razy przyjeżdżała do Ciebie.. - powiedziała Alexii.
- Gratuluję pomysłowości. - powiedziałam i weszłam do szatni, do której przed kilkoma minutami weszła Paulina.
Po chwili pojawiła się też i Alexii. Podeszłyśmy do niej i mocno przytuliłyśmy. Dziewczyna siedziała już przebrana..
Podniosła się i wyszła z szatni nie odzywając się ani słowem. Poszłyśmy za nią. Doszłyśmy do niej i nie odzywałyśmy się, bo widać było, że potrzebuje czasu i milczenia.. Doszliśmy do domu.. Weszłyśmy do środka i pierwsze co zrobiła Paulina to rzuciła torbę przy wejściu i szybko pobiegła na górę. Wbiegła do pokoju i mocno trzasnęła drzwiami, następnie zamykając je na klucz. Popatrzyłam na Alexii i weszłyśmy do kuchni.
- Co gotujemy? - zapytała Alexii.
- Z naszymi zdolnościami zaproponuję zrobienie kanapek. - odpowiedziałam.
- Ee no, co Ty! Jak w wakacje kilka lat temu gotowałyśmy z Pauliną, a Paulina przez większość czasu wzdychała, albo do zdjęcia Justina, albo Lewego to nie wyszło tak najgorzej.. - odpowiedziała dziewczyna.
- Hmm, czy przez słowa ,,nie wyszło tak najgorzej" masz na myśli spalenie dwóch patelni, potłuczenie czterech talerzy, a na koniec zamówienie pizzy ? - zapytałam.
- Aha. Kebab czy pizza? - zapytała.
- Pizza. - odpowiedziałam i pobiegłam do salonu na kanapę.
Wskoczyłam na nią i złapałam za pilot, włączając telewizor. Po chwili dołączyła do mnie Alexii, która położyła swoją głowę na moich kolanach.
- Myślisz, że Lewy zaliczył te Nicolę? - zapytała nagle, odrywając wzrok od telewizora i patrząc na mnie.
- Nie mam pojęcia.. Ale Lewy wydawał się zaskoczony po słowach Pauliny, gdy ona mu powiedziała, że ją zaliczył.. - powiedziałam.
- Mógł sobie taką minę wyćwiczyć.. - powiedziała.
- Co? - zapytałam zdziwiona.
- Ojejku! - powiedziała i podniosła głowę z moich kolan. - Pamiętasz jak Paulina zawsze czytała jakieś wiadomości o nim, a potem było ,,Patrzcie, znowu zdradził te Anię.. Szczerze to jej współczuję..". Myślisz, że jej się przyznawał tak po prostu? Ja uważam, że ma te minę już wyćwiczoną.. - dokończyła.
- No może być i tak. - powiedziałam i wtedy usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. - Ja pójdę otworzyć. - powiedziałam.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam, myśląc że przyszła to jakaś osoba z naszą zamówioną pizzą.. Ale znowu się zawiodłam.. W drzwiach stała Nicola, z zapłakaną twarzą..
- Nicola..? Co Ty tu robisz? - zapytałam.
- Jest Paulina? - zapytała.
- O co chodzi? - zapytała Alexii, która stanęła za mną.
- Przez te dziwkę Lewandowski mnie zostawił! - wykrzyczała Nicola.
- To Ty byłaś z Lewandowskim? - zapytałam zdziwiona.
- Ja słyszałam tylko o waszych wspólnych nocach.. - powiedziała Alexii.
- No bo były noce! Ale byliśmy też razem! I gdy tylko dowiedziałam się, że Paulina jest z Robertem to szybko przyjechałam, a on wtedy mi powiedział ,,Między nami nie było nic więcej, prócz spędzonych nocy.." To przez te dziwkę! - wykrzyczała Nicola.
- Przeze mnie powiadasz? - powiedziała Paulina, która pojawiła się tak niespodziewanie.
- Ooo jesteś! Tak przez Ciebie! - wykrzyczała Nicola.
- To bierz go sobie.. Mi nie jest potrzebny... - powiedziała Paulina uśmiechając się.
- Na serio? - zapytała lekko zdziwiona Nicola. - Nie chcesz z nim być?
- Może i chcę, no ale skoro przeze mnie popsuł się wasz związek, no i przeze mnie nie może z Tobą sypiać, no to muszę to wytrzymać.. - powiedziała nadal się uśmiechając.
- Jejku! Nie znałam Cię od tej strony.. - powiedziała Nicola i szybko zbiegła po schodach my zamknęłyśmy drzwi, a wtedy Paulina rzuciła szklanką, którą trzymała w ręku i pobiegła znowu do swojego pokoju.. Po chwili słychać było wywalanie rzeczy z szafy..
- Zdjęcia czy piłka? - zapytałam.
- Hmm, ostatnio była piłka, więc teraz zdjęcia.. - odpowiedziała Alexii.
- Ja obstawiam, że piłka, bo jak się bardzo denerwuje to woli pokopać niż iść na zdjęcia, a poza tym, tutaj nie wie kto robi zdjęcia, a my nie mamy aparatu.. - powiedziałam.
- Uważasz, że się nie dowie, kto tutaj robi zdjęcia? - zapytała dziewczyna.
- Oj tam, oj tam.. - odpowiedziałam, a wtedy po schodach zbiegła Paulina z plecakiem.
- Zdjęcia? - zapytała Alexii.
- Tak. - odpowiedziała.
- Profesjonalny, początkujący? - zapytałam.
- Dlaczego uważasz, że mężczyzna? - zapytała Paulina.
- Zawsze gdy stracisz jakiegoś chłopaka, który był Ci bliski idziesz na zdjęcia, lub pokopać piłkę z chłopakiem.. - odpowiedziałam.
- Profesjonalny. - odpowiedziała Paulina.
- Przystojny? - zapytała Alexii.
- Ideał. - odpowiedziała Paulina, zamykając lekko oczy.
- No to pokaż co masz w tym plecaczku śliczna. - powiedziałam do niej.
- Dobra, dobra. - odpowiedziała rozpinając plecak. - To jest stylizacja numer jeden.
- Uuuu, wyzywająco.. - powiedziała Alexii.
- Bo tak ma być. - odpowiedziała Paulina. - Stylizacja numer dwa.
- Kolorowo.. - powiedziałam.
- Bo jak z nim przed chwilą pisałam, to stwierdziliśmy, że będziemy się przemieszczać z miejsca na miejsce.. - powiedziała Paulina. - Stylizacja numer trzy.
- Uuu, seksownie.. - powiedziałam razem z Alexii.
- Stylizacja numer cztery. - powiedziała Paulina. - I ostatnia- dokończyła wyjmując ostatnie ciuchy.
Plecak może nie wyglądać na pojemny, ale odkąd tylko pamiętam, to w tym plecaku mieściło się wszystko!
- Uuu, coś czuję, że te zdjęcia będą gorące.. - powiedziałam.
- Jeżeli spodoba mu się jakieś zdjęcie i mi również to idzie na okładkę czasopisma ,,Glamour". - powiedziała Paulina.
- Wszystkie mu się spodobają. - powiedziałam.
- Przecież odkąd pamiętam, to zawsze miałaś idealne zdjęcia.. - powiedziała Alexii.
- Tak, tak. Idę. - powiedziała Paulina i szybko wybiegła z domu.
- Uważasz, że przystojny? - zapytałam.
- Szybko wybiegła i tak szybko gadała.. Pewnie lepszy niż Bieber i Lewy razem wzięci.. - powiedziała Alexii i zaczęłyśmy się śmiać.
Po chwili usłyszałyśmy dzwonek.
- Ja otworzę. - powiedziała Alexii.
Wstała z łóżka i pobiegła do drzwi.
- Dzień Dobry. - powiedziała.. Chwila ciszy.. - Dopiero? Dzwoniłam dobrą godzinę temu!- wykrzyczała i znowu chwila ciszy.. - Jasne, jasne.. Bez napiwku, za to że tak długo musiałam czekać. - powiedziała i trzasnęła drzwiami.
Po chwili pojawiła się w pokoju z dwoma opakowaniami pizzy.
- No nareszcie! - wykrzyczałam.
- Korki są.. - odpowiedziała, udając czyjś głos.. Zapewne dostawcy naszego obiadu..
A więc witam Was z następnym rozdziałem! :D
Wiem, ze niewiele osób czyta to opowiadanie, ale byłoby mi straaasznie miło, gdybyście skomentowali, jak czytacie, bo to pokazuje mi, że ktoś to jednak czyta i warto to pisać! :) :)
wtorek, 4 lutego 2014
ROZDZIAŁ 32
*Paulina*
Wyszłam na boisko.. Na trybunach siedziała nasza ,,mała ekipa", a Jurgen krzywo na nich patrzył. Gdy tylko pojawiłam się na murawie, oni zaczęli bić brawo i krzyczeć coś w stylu ,,Mistrzyni!" ,,Jesteś najlepsza!" i takie tam.. Zaczęłam się śmiać i popatrzyłam na Kloopa, który też się już śmiał.
- Dobra, dobra.. Wiem, że jest naszą najnowszą, najładniejszą i najlepszą zawodniczką, ale z tego co mi wiadomo to zajęta przez Lewego, więc po co wy wszyscy tu jesteście? - zapytał Jurgen.
- Paulina! Jesteś z Lewym? - wykrzyczał Wasyl.
Spojrzałam na Lewandowskiego porozumiewawczo, ale on tylko uśmiechnął się i pokiwał głową.
- Kochanie, przepraszam, nie było okazji żeby powiedzieć. No, ale nie dotrzymałeś słowa i nie było ślubu na piasku! - wykrzyczałam.
- Aaa! To miał być ślub na piasku, a ja myślałem, że dziki sex na piasku.. - powiedział Kuba i wszyscy wtedy wybuchli śmiechem.
- Wolisz takiego jednego Lewego niż mnie? - zapytał pokazując na siebie Marcin.
- Przepraszam kochanie, ale Ty jesteś za daleko ode mnie, a jego będę miała zawsze pod ręką.. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Dziwka, która leci na kasę.. - usłyszałam czyjś głos. Odwróciłam się.. No tak.. Ann..
- Doprałaś gacie? - usłyszałam szyderczy głos Ani, a po chwili śmiech moich dwóch najlepszych przyjaciółek.
Ann spojrzała się na nas krzywo i poszła do kosza po piłki. A ja odwróciłam się znowu w stronę trybun.. Nikt już nie siedział na trybunach, a schodzili z nich do mnie.. Podszedł do mnie Robert i mocno przytulił..
- Nie przejmuj się nią. To jest dziwka, a Ty jesteś cudowną kobietą.. - wyszeptał Lewy.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Jejku. Jak oni słodko wyglądają.. - powiedział Wasyl.
- To co już nie jesteś na mnie obrażony, że nie wiedziałeś? - zapytałam patrząc na Marcina.
- Ohhh, no mogę Ci to wybaczyć. - powiedział i podszedł do kosza.
Wziął piłkę i uśmiechnął się do nas..
- Meczyk? - zapytał Piszczek.
- Na jakie składy? - zapytał Marco.
- Polska na Niemców. - uśmiechnął się Lewy.
- Czekaj, czekaj.. Będziemy mieli osłabienie. - powiedział Szczęsny.
- Będziemy mieli dziewczyny, których oni nie sfaulują.. - powiedział Kuba.
- Nie?! No sorry! Łukasz mnie sfaulował! - powiedziała nagle Ania.
I na samą myśl tego, co wtedy się stało zaczęłam się śmiać..
- Ale poznaliśmy się dzięki temu lepiej.. - powiedział Łukasz.
- No, tak, tak. - odpowiedziała Ania.
- Trenerze! - wykrzyczał Kuba.
- Tak? - zapytał Jurgen patrząc na nas.
- Możemy zagrać mecz? Tylko w takim gronie, jak tu stoimy. - powiedział Marco.
Kloop popatrzył na nas, a potem na dziewczyny z FC Borussii Dortmund Women.
- Dobra, dobra. - powiedział. - Dziewczyny! Siadamy na trybuny, lub ławki! Jak chcecie! - wykrzyczał do dziewczyn.
Niektóre z uśmiechem, a niektóre z krzywą miną zaczęły schodzić z boiska. Podzieliliśmy się na te składy.. Szczerze mówiąc to Polska miała dobry skład.. Na bramce Szczęsny, na obronie Piszczek, Wasyl, Alexii, pomocnicy Ania, Kuba, Teodorczyk, a napastnikami byłam ja i Robert.. W Niemieckiej drużynie na bramce stał Roman, na obronie Mats, Neven i Sebastian, jako pomocnik był Mario, Sven, Mortiz i Ilkay, a jako napastnik Marco. Jurgen zagwizdał i zaczęliśmy grać, na początku gra była spokojna i nie było sytuacji pod bramkowych, ale w drugiej połowie Niemcy chcieli trafić nam te bramkę i prawie im się udało, ale nasz mistrz Szczęsny obronił to i to wtedy my byliśmy przy piłce. Wykorzystaliśmy akcję i trafiliśmy gola. Właściwie to Kuba trafił, ale to ja miałam asystę. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Polski!
- Słabi jesteście. - powiedział Lewy podchodząc do Niemców.
- Bo my wam daliśmy wygrać, bo macie dziewczyny.. - powiedział Mario.
- Jasne, jasne.. Teraz tłumacz się nami.. - powiedziałam.
- Noo! Bo taka prawda! - powiedział Marco.
- Po prostu jesteście słabi i nie macie z nami szans. - powiedział Kuba i przybił ze mną żółwika.
- Hohoho! Zagrajmy mecz.. - powiedział Mario.
- Głupku, już graliśmy. - powiedziała Alexii podchodząc do nas.
- Alexii Ty grałaś! - wykrzyczałam nagle i do niej podbiegłam.
- Spoko luz, przecież tak sporo nie biegałam.. - powiedziała uśmiechając się do mnie życzliwie.
- Emm, ona nie może grać? - zapytał zdziwiony Mortiz.
- Mogę! - wykrzyczała Alexii zanim powiedziałam jakiekolwiek słowo.
- Maciek się z tego powodu nie ucieszy.. - powiedziałam uśmiechając się łobuzersko.
- On się o tym nie dowie.. - powiedziała Alexii patrząc na mnie..
- No wiesz, tak seksownie wygląda jak się denerwuje, więc chyba dla takiego widoku mu o wszystkim powiem.. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do Ani.
Ania uśmiechnęła się do mnie i zaczęłyśmy patrzeć na Alexii.
- Że co?! - zapytał Robert.
Popatrzyłam na niego. Fuck! On tego nie zrozumie.
- Emmm.. No bo wiesz.. - zaczęłam się tłumaczyć.
- Mam rozumieć, że jesteśmy w otwartym związku? - zapytał chłopak.
- Ojejku! Robert! Wytłumaczę Ci to później! - powiedziałam patrząc na niego.
- Tak, tak.. - odpowiedział sarkastycznie.
- Jejku! Robert! Uważasz, że nie mogłam nikim się zachwycać przed Tobą? Ty jakoś w wakacje przeleciałeś Nicole, ale nic Ci nie mówiłam, ani nie wypominałam, do tej pory.. Ale oczywiście, Ty teraz musisz łapać mnie za słówka! Taki chłopak mi nie jest potrzebny! Do widzenia! - wydarłam się i skierowałam do wyjścia.
Po chwili obok mnie pojawiła się Ania i Alexii.
- Emm.. Nie chcę Ci nic mówić, ale on i Nicola nie byli jednorazową przygodą.. - powiedziała Ania.
- Że co? - zapytałam zdziwiona.
- Nicola chwali się cały czas jaki on jest dobry w łóżku.. No i ostatnio nawet Nicola znikła na dwa dni, a potem wróciła taka zadowolona.. Pamiętasz? - zapytała Ania.
- No pamiętam.. - odpowiedziałam.
- Była u niego.. - dopowiedziała Alexii.
- No proszę, proszę.. Fajnie wiedzieć. - powiedziałam.
- Nie chciałyśmy, abyście się rozstali, bo byliście zaledwie kilka dni, a tu dupa.. - powiedziała Alexii.
- Nie był najwidoczniej jej wart.. - powiedziała Ania.
- Ja mam pomysł! Wasyl nadal na Ciebie czeka! - wykrzyczała Alexii.
Popatrzyłam na nie i zaczęłam się śmiać. Popatrzyłam jeszcze w stronę wejścia na murawę.. Stali już tam wszyscy.. Pewnie słyszeli naszą rozmowę.. Zaczęłam szukać wzrokiem Roberta. Znalazłam.. Stał obok Łukasza i Marco. Podeszłam do nich i mocno uderzyłam Roberta w twarz.
A więc witam z następnym rozdziałem! Mam nadzieję, że ktoś jeszcze to czyta, no i że wam się podoba! :D
No i czekam na Wasze komentarze, nawet te negatywne! Wszystkie! Pokażcie mi, że ktoś to czyta! ♥
Pozdrawiam! :)
Wyszłam na boisko.. Na trybunach siedziała nasza ,,mała ekipa", a Jurgen krzywo na nich patrzył. Gdy tylko pojawiłam się na murawie, oni zaczęli bić brawo i krzyczeć coś w stylu ,,Mistrzyni!" ,,Jesteś najlepsza!" i takie tam.. Zaczęłam się śmiać i popatrzyłam na Kloopa, który też się już śmiał.
- Dobra, dobra.. Wiem, że jest naszą najnowszą, najładniejszą i najlepszą zawodniczką, ale z tego co mi wiadomo to zajęta przez Lewego, więc po co wy wszyscy tu jesteście? - zapytał Jurgen.
- Paulina! Jesteś z Lewym? - wykrzyczał Wasyl.
Spojrzałam na Lewandowskiego porozumiewawczo, ale on tylko uśmiechnął się i pokiwał głową.
- Kochanie, przepraszam, nie było okazji żeby powiedzieć. No, ale nie dotrzymałeś słowa i nie było ślubu na piasku! - wykrzyczałam.
- Aaa! To miał być ślub na piasku, a ja myślałem, że dziki sex na piasku.. - powiedział Kuba i wszyscy wtedy wybuchli śmiechem.
- Wolisz takiego jednego Lewego niż mnie? - zapytał pokazując na siebie Marcin.
- Przepraszam kochanie, ale Ty jesteś za daleko ode mnie, a jego będę miała zawsze pod ręką.. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Dziwka, która leci na kasę.. - usłyszałam czyjś głos. Odwróciłam się.. No tak.. Ann..
- Doprałaś gacie? - usłyszałam szyderczy głos Ani, a po chwili śmiech moich dwóch najlepszych przyjaciółek.
Ann spojrzała się na nas krzywo i poszła do kosza po piłki. A ja odwróciłam się znowu w stronę trybun.. Nikt już nie siedział na trybunach, a schodzili z nich do mnie.. Podszedł do mnie Robert i mocno przytulił..
- Nie przejmuj się nią. To jest dziwka, a Ty jesteś cudowną kobietą.. - wyszeptał Lewy.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Jejku. Jak oni słodko wyglądają.. - powiedział Wasyl.
- To co już nie jesteś na mnie obrażony, że nie wiedziałeś? - zapytałam patrząc na Marcina.
- Ohhh, no mogę Ci to wybaczyć. - powiedział i podszedł do kosza.
Wziął piłkę i uśmiechnął się do nas..
- Meczyk? - zapytał Piszczek.
- Na jakie składy? - zapytał Marco.
- Polska na Niemców. - uśmiechnął się Lewy.
- Czekaj, czekaj.. Będziemy mieli osłabienie. - powiedział Szczęsny.
- Będziemy mieli dziewczyny, których oni nie sfaulują.. - powiedział Kuba.
- Nie?! No sorry! Łukasz mnie sfaulował! - powiedziała nagle Ania.
I na samą myśl tego, co wtedy się stało zaczęłam się śmiać..
- Ale poznaliśmy się dzięki temu lepiej.. - powiedział Łukasz.
- No, tak, tak. - odpowiedziała Ania.
- Trenerze! - wykrzyczał Kuba.
- Tak? - zapytał Jurgen patrząc na nas.
- Możemy zagrać mecz? Tylko w takim gronie, jak tu stoimy. - powiedział Marco.
Kloop popatrzył na nas, a potem na dziewczyny z FC Borussii Dortmund Women.
- Dobra, dobra. - powiedział. - Dziewczyny! Siadamy na trybuny, lub ławki! Jak chcecie! - wykrzyczał do dziewczyn.
Niektóre z uśmiechem, a niektóre z krzywą miną zaczęły schodzić z boiska. Podzieliliśmy się na te składy.. Szczerze mówiąc to Polska miała dobry skład.. Na bramce Szczęsny, na obronie Piszczek, Wasyl, Alexii, pomocnicy Ania, Kuba, Teodorczyk, a napastnikami byłam ja i Robert.. W Niemieckiej drużynie na bramce stał Roman, na obronie Mats, Neven i Sebastian, jako pomocnik był Mario, Sven, Mortiz i Ilkay, a jako napastnik Marco. Jurgen zagwizdał i zaczęliśmy grać, na początku gra była spokojna i nie było sytuacji pod bramkowych, ale w drugiej połowie Niemcy chcieli trafić nam te bramkę i prawie im się udało, ale nasz mistrz Szczęsny obronił to i to wtedy my byliśmy przy piłce. Wykorzystaliśmy akcję i trafiliśmy gola. Właściwie to Kuba trafił, ale to ja miałam asystę. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Polski!
- Słabi jesteście. - powiedział Lewy podchodząc do Niemców.
- Bo my wam daliśmy wygrać, bo macie dziewczyny.. - powiedział Mario.
- Jasne, jasne.. Teraz tłumacz się nami.. - powiedziałam.
- Noo! Bo taka prawda! - powiedział Marco.
- Po prostu jesteście słabi i nie macie z nami szans. - powiedział Kuba i przybił ze mną żółwika.
- Hohoho! Zagrajmy mecz.. - powiedział Mario.
- Głupku, już graliśmy. - powiedziała Alexii podchodząc do nas.
- Alexii Ty grałaś! - wykrzyczałam nagle i do niej podbiegłam.
- Spoko luz, przecież tak sporo nie biegałam.. - powiedziała uśmiechając się do mnie życzliwie.
- Emm, ona nie może grać? - zapytał zdziwiony Mortiz.
- Mogę! - wykrzyczała Alexii zanim powiedziałam jakiekolwiek słowo.
- Maciek się z tego powodu nie ucieszy.. - powiedziałam uśmiechając się łobuzersko.
- On się o tym nie dowie.. - powiedziała Alexii patrząc na mnie..
- No wiesz, tak seksownie wygląda jak się denerwuje, więc chyba dla takiego widoku mu o wszystkim powiem.. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do Ani.
Ania uśmiechnęła się do mnie i zaczęłyśmy patrzeć na Alexii.
- Że co?! - zapytał Robert.
Popatrzyłam na niego. Fuck! On tego nie zrozumie.
- Emmm.. No bo wiesz.. - zaczęłam się tłumaczyć.
- Mam rozumieć, że jesteśmy w otwartym związku? - zapytał chłopak.
- Ojejku! Robert! Wytłumaczę Ci to później! - powiedziałam patrząc na niego.
- Tak, tak.. - odpowiedział sarkastycznie.
- Jejku! Robert! Uważasz, że nie mogłam nikim się zachwycać przed Tobą? Ty jakoś w wakacje przeleciałeś Nicole, ale nic Ci nie mówiłam, ani nie wypominałam, do tej pory.. Ale oczywiście, Ty teraz musisz łapać mnie za słówka! Taki chłopak mi nie jest potrzebny! Do widzenia! - wydarłam się i skierowałam do wyjścia.
Po chwili obok mnie pojawiła się Ania i Alexii.
- Emm.. Nie chcę Ci nic mówić, ale on i Nicola nie byli jednorazową przygodą.. - powiedziała Ania.
- Że co? - zapytałam zdziwiona.
- Nicola chwali się cały czas jaki on jest dobry w łóżku.. No i ostatnio nawet Nicola znikła na dwa dni, a potem wróciła taka zadowolona.. Pamiętasz? - zapytała Ania.
- No pamiętam.. - odpowiedziałam.
- Była u niego.. - dopowiedziała Alexii.
- No proszę, proszę.. Fajnie wiedzieć. - powiedziałam.
- Nie chciałyśmy, abyście się rozstali, bo byliście zaledwie kilka dni, a tu dupa.. - powiedziała Alexii.
- Nie był najwidoczniej jej wart.. - powiedziała Ania.
- Ja mam pomysł! Wasyl nadal na Ciebie czeka! - wykrzyczała Alexii.
Popatrzyłam na nie i zaczęłam się śmiać. Popatrzyłam jeszcze w stronę wejścia na murawę.. Stali już tam wszyscy.. Pewnie słyszeli naszą rozmowę.. Zaczęłam szukać wzrokiem Roberta. Znalazłam.. Stał obok Łukasza i Marco. Podeszłam do nich i mocno uderzyłam Roberta w twarz.
A więc witam z następnym rozdziałem! Mam nadzieję, że ktoś jeszcze to czyta, no i że wam się podoba! :D
No i czekam na Wasze komentarze, nawet te negatywne! Wszystkie! Pokażcie mi, że ktoś to czyta! ♥
Pozdrawiam! :)
sobota, 18 stycznia 2014
ROZDZIAŁ 31
*Paulina*
Obudziłam się rano, a obok mnie leżała Alexii, Mario, Marco, Kuba, Wojtek i Robert. Kurde! Łóżko dwuosobowe, a mieści aż siedem osób?! Dobra pojemność! Zeszłam delikatnie, aby nikogo nie obudzić i podeszłam do szafy. Wybrałam ciuchy i poszłam do łazienki, aby się ubrać. Po kilku minutach wyszłam gotowa. Wyszłam z pokoju i zamknęłam drzwi. Zeszłam po schodach na dół i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Wasilewski, Weidenfeller i Hummels, którzy leżą na kanapie i mocno się przytulają. Chciałam wybuchnąć śmiechem, ale powstrzymałam się i poszłam do kuchni. Popatrzyłam na wszystko i aż odechciało mi się tego sprzątać. Szczerze mówiąc to się załamałam. Jest godzina 13, o 16 mam trening, a tu do posprzątania cały dom! No nie wierzę! Zaczęłam sprzątać kuchnie i już prawie skończyłam, gdy poczułam czyjeś ręce na swojej tali. Odwróciłam się i ujrzałam nikogo innego jak Roberta. Uśmiechnęłam się i dałam mu buziaka w policzek, a potem odwróciłam się i wróciłam do dalszego sprzątania.
- Tylko tyle? - zapytał zdziwiony.
- Zastanowimy się nad resztą, gdy posprzątamy dom.. - powiedziałam.
- Obiecujesz? - zapytał.
- Obiecuję.
- Ludzie! Ruszać te głupie dupy, bo ten bałagan się nie posprząta! - wydarł się Lewy i wziął patelnie z łyżką i zaczął chodzić po wszystkich pokojach dzwoniąc nimi. Ci co się wczoraj za bardzo spili tylko łapali się za głowy, a Ci co byli w stanie wstać to zeszli do kuchni. Po chwili zobaczyłam Anię, która schodzi w koszulce Piszczka założoną tyłem do przodu.
- Mm. Hej Ania. - powiedziałam uśmiechając się.
- Hej, hej. - odpowiedziała siadając.
- Widzę, ze w nocy się działo. - powiedziałam.
- Co?! Jak to?! - zapytała zdezorientowana.
- Wiesz jak tak głośno krzyczysz to się nie dziw. Twój krzyk zagłuszył muzykę. - powiedziałam patrząc na mnie i lekko się uśmiechając, choć nie mogłam wytrzymać, żeby się nie zacząć śmiać.
- Na serio? - zapytała otwierając oczy.
- Nie, no żartuję. - powiedziałam i wybuchłam śmiechem.
- To skąd wiesz co się działo? - zapytała zdezorientowana.
- Masz koszulkę źle założoną misiu. - powiedziałam posyłając jej buziaka w powietrzu.
- O fuck. - powiedziała tylko i pobiegła na górę, mijając na schodach mojego chłopaka i prawie go zabijając.
- Co jej się stało? - zapytał Robert wchodząc do kuchni.
- Upojna noc z Piszczkiem.. - powiedziałam i zaczęłam się uśmiechać.
- Ahh, no tak, przecież opakowania były.. - powiedział i zaczął do mnie podchodzić.
- Jeszcze nie jest posprzątane a w całym domu.. - powiedziałam.
- Chcesz się przekonać? - zapytał.
- Dajesz. - odpowiedziałam.
Złapał mnie za rękę i weszliśmy do salonu. Na łóżku leżał Marcin i Roman, którzy ledwo żyli, a obok nich dwa worki śmieci. Potem poszliśmy na górę. Zaglądałam do każdego pokoju. Każdy był czysty, a na korytarzu leżały tylko worki śmieci.
- Jak Ty to zrobiłeś? - zapytałam zdziwiona.
- Mam kilka haczyków na chłopaków i podziałało. - powiedział chytrze się uśmiechając.
- Szantażysta. - powiedziałam i zaczęłam go całować.
- Jejku! Może nie tak publicznie? - zapytał Piszczek przerywając nam te cudowną chwilę.
- My robimy to publicznie, a Ty w nocy w pokoju. Jakiś problem? - zapytał Lewy.
- Skąd.. Skąd wiesz? - zapytał chytrze się uśmiechając.
- Hmm, zastanówmy się.. Opakowania po prezerwatywach w pokoju, w którym spaliście? - zapytał
- Nie wchodzi się do czyjegoś pokoju! - wydarł się Piszczek.
- Jak Ci się dupy nie chciało ruszać to musiałem.. - powiedział.
- Ale nie musiałeś patrzeć gdzie, co leży..
- Spoko, luz. Przecież nikt oprócz nas nie wie.. - powiedział Lewy uśmiechając się.
- O czym nie wie? - zapytał Kuba.
- Właściwie to my mieliśmy już iść. - powiedział Robert i złapał mnie za rękę.
- Piszczek.. - powiedział Kuba.. - O czym reszta nie wie?
- Emm.. No, bo wiesz.. - zaczął Łukasz, a my wybuchliśmy śmiechem. - Nie żyjesz Lewy! - wydarł się.
Weszliśmy od kuchni i zrobiliśmy sobie śniadanie. No tak, posprzątane już jest, a więc jest jeszcze trochę czasu do treningu.
- Nad czym tak myślisz? - zapytał Robert.
- Liczę ile mam jeszcze czasu do treningu.. - odpowiedziałam.
- Masz dzisiaj trening? - zapytał Marco.
- Tak. Na szczęście o 16.. - powiedziałam.
- O 16 znowu jakaś impreza? - zapytał Kuba wchodząc do kuchni.
- Co o 16? - zapytała Ania, która również weszła do kuchni.
Po chwili wszyscy byli już w kuchni i jedli śniadanie.
- To powie mi ktoś w końcu co jest o tej 16? - zapytała Alexii.
- Hhaha, ojejku. Trening mam. - odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Noo i ja wpadłem na pomysł, że wszyscy idziemy i będziemy siedzieć na trybunach i kibicować Paulinie. - powiedział Marco.
- Na serio? - zapytałam zdziwiona.
- To doskonały pomysł! - powiedziała Ania.
- Dobra, dobra. Ja idę po torbę. - powiedziałam i poszłam na górę do pokoju.
Wzięłam torbę treningową i zeszłam na dół. W domu była cisza, jakby nikogo tu nie było, od dawna.. Weszłam do kuchni. Siedział tam Robert.
- Gdzie reszta? - zapytałam zdziwiona.
- Czekają na zewnątrz, bo na Ciebie czekać, to można korzenie zapuścić.. - powiedział sarkastycznie łapiąc mnie za rękę.
- Tak, tak. - odpowiedziałam.
Po kilku minutach wszyscy byliśmy już pod stadionem. Weszliśmy do środka. Wszyscy skierowali się w stronę trybun, a ja do szatni. Weszłam do środka. Siedziała tam już cała drużyna.
- Cholera! - usłyszeliśmy nagle męski głos.. Jurgen..- Co Wy tu do jasnej ciasnej robicie? - krzyczał.
Hhaha, założę się, że zauważył całą ekipę Borussii Dortmund, kilka osób z Reprezentacji i dziewczyny to się przestraszył..
- Emm.. nic. - krzyknął Robert.
- To po co Was tu tak dużo? Ooo, i widzę, że nawet więcej niż cała Borussia.. - powiedział Jurgen.
- Jakoś tak wyszło.. - odpowiedział Piszczek i zapewne przytulił się do Ani, bo słychać było ,,Już, bez takich..".. Zaczęłam się śmiać i się przebrałam, po czym nie patrząc na inne dziewczyny wyszłam z szatni i skierowałam się na boisko.
A więc witam Was z nowym rozdziałem. Wiem, że jest straaasznie mało wyświetleń, ale jak już tu jesteś i przeczytasz to skomentuj, bo daje wielką motywację! ♥
Obudziłam się rano, a obok mnie leżała Alexii, Mario, Marco, Kuba, Wojtek i Robert. Kurde! Łóżko dwuosobowe, a mieści aż siedem osób?! Dobra pojemność! Zeszłam delikatnie, aby nikogo nie obudzić i podeszłam do szafy. Wybrałam ciuchy i poszłam do łazienki, aby się ubrać. Po kilku minutach wyszłam gotowa. Wyszłam z pokoju i zamknęłam drzwi. Zeszłam po schodach na dół i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Wasilewski, Weidenfeller i Hummels, którzy leżą na kanapie i mocno się przytulają. Chciałam wybuchnąć śmiechem, ale powstrzymałam się i poszłam do kuchni. Popatrzyłam na wszystko i aż odechciało mi się tego sprzątać. Szczerze mówiąc to się załamałam. Jest godzina 13, o 16 mam trening, a tu do posprzątania cały dom! No nie wierzę! Zaczęłam sprzątać kuchnie i już prawie skończyłam, gdy poczułam czyjeś ręce na swojej tali. Odwróciłam się i ujrzałam nikogo innego jak Roberta. Uśmiechnęłam się i dałam mu buziaka w policzek, a potem odwróciłam się i wróciłam do dalszego sprzątania.
- Tylko tyle? - zapytał zdziwiony.
- Zastanowimy się nad resztą, gdy posprzątamy dom.. - powiedziałam.
- Obiecujesz? - zapytał.
- Obiecuję.
- Ludzie! Ruszać te głupie dupy, bo ten bałagan się nie posprząta! - wydarł się Lewy i wziął patelnie z łyżką i zaczął chodzić po wszystkich pokojach dzwoniąc nimi. Ci co się wczoraj za bardzo spili tylko łapali się za głowy, a Ci co byli w stanie wstać to zeszli do kuchni. Po chwili zobaczyłam Anię, która schodzi w koszulce Piszczka założoną tyłem do przodu.
- Mm. Hej Ania. - powiedziałam uśmiechając się.
- Hej, hej. - odpowiedziała siadając.
- Widzę, ze w nocy się działo. - powiedziałam.
- Co?! Jak to?! - zapytała zdezorientowana.
- Wiesz jak tak głośno krzyczysz to się nie dziw. Twój krzyk zagłuszył muzykę. - powiedziałam patrząc na mnie i lekko się uśmiechając, choć nie mogłam wytrzymać, żeby się nie zacząć śmiać.
- Na serio? - zapytała otwierając oczy.
- Nie, no żartuję. - powiedziałam i wybuchłam śmiechem.
- To skąd wiesz co się działo? - zapytała zdezorientowana.
- Masz koszulkę źle założoną misiu. - powiedziałam posyłając jej buziaka w powietrzu.
- O fuck. - powiedziała tylko i pobiegła na górę, mijając na schodach mojego chłopaka i prawie go zabijając.
- Co jej się stało? - zapytał Robert wchodząc do kuchni.
- Upojna noc z Piszczkiem.. - powiedziałam i zaczęłam się uśmiechać.
- Ahh, no tak, przecież opakowania były.. - powiedział i zaczął do mnie podchodzić.
- Jeszcze nie jest posprzątane a w całym domu.. - powiedziałam.
- Chcesz się przekonać? - zapytał.
- Dajesz. - odpowiedziałam.
Złapał mnie za rękę i weszliśmy do salonu. Na łóżku leżał Marcin i Roman, którzy ledwo żyli, a obok nich dwa worki śmieci. Potem poszliśmy na górę. Zaglądałam do każdego pokoju. Każdy był czysty, a na korytarzu leżały tylko worki śmieci.
- Jak Ty to zrobiłeś? - zapytałam zdziwiona.
- Mam kilka haczyków na chłopaków i podziałało. - powiedział chytrze się uśmiechając.
- Szantażysta. - powiedziałam i zaczęłam go całować.
- Jejku! Może nie tak publicznie? - zapytał Piszczek przerywając nam te cudowną chwilę.
- My robimy to publicznie, a Ty w nocy w pokoju. Jakiś problem? - zapytał Lewy.
- Skąd.. Skąd wiesz? - zapytał chytrze się uśmiechając.
- Hmm, zastanówmy się.. Opakowania po prezerwatywach w pokoju, w którym spaliście? - zapytał
- Nie wchodzi się do czyjegoś pokoju! - wydarł się Piszczek.
- Jak Ci się dupy nie chciało ruszać to musiałem.. - powiedział.
- Ale nie musiałeś patrzeć gdzie, co leży..
- Spoko, luz. Przecież nikt oprócz nas nie wie.. - powiedział Lewy uśmiechając się.
- O czym nie wie? - zapytał Kuba.
- Właściwie to my mieliśmy już iść. - powiedział Robert i złapał mnie za rękę.
- Piszczek.. - powiedział Kuba.. - O czym reszta nie wie?
- Emm.. No, bo wiesz.. - zaczął Łukasz, a my wybuchliśmy śmiechem. - Nie żyjesz Lewy! - wydarł się.
Weszliśmy od kuchni i zrobiliśmy sobie śniadanie. No tak, posprzątane już jest, a więc jest jeszcze trochę czasu do treningu.
- Nad czym tak myślisz? - zapytał Robert.
- Liczę ile mam jeszcze czasu do treningu.. - odpowiedziałam.
- Masz dzisiaj trening? - zapytał Marco.
- Tak. Na szczęście o 16.. - powiedziałam.
- O 16 znowu jakaś impreza? - zapytał Kuba wchodząc do kuchni.
- Co o 16? - zapytała Ania, która również weszła do kuchni.
Po chwili wszyscy byli już w kuchni i jedli śniadanie.
- To powie mi ktoś w końcu co jest o tej 16? - zapytała Alexii.
- Hhaha, ojejku. Trening mam. - odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Noo i ja wpadłem na pomysł, że wszyscy idziemy i będziemy siedzieć na trybunach i kibicować Paulinie. - powiedział Marco.
- Na serio? - zapytałam zdziwiona.
- To doskonały pomysł! - powiedziała Ania.
- Dobra, dobra. Ja idę po torbę. - powiedziałam i poszłam na górę do pokoju.
Wzięłam torbę treningową i zeszłam na dół. W domu była cisza, jakby nikogo tu nie było, od dawna.. Weszłam do kuchni. Siedział tam Robert.
- Gdzie reszta? - zapytałam zdziwiona.
- Czekają na zewnątrz, bo na Ciebie czekać, to można korzenie zapuścić.. - powiedział sarkastycznie łapiąc mnie za rękę.
- Tak, tak. - odpowiedziałam.
Po kilku minutach wszyscy byliśmy już pod stadionem. Weszliśmy do środka. Wszyscy skierowali się w stronę trybun, a ja do szatni. Weszłam do środka. Siedziała tam już cała drużyna.
- Cholera! - usłyszeliśmy nagle męski głos.. Jurgen..- Co Wy tu do jasnej ciasnej robicie? - krzyczał.
Hhaha, założę się, że zauważył całą ekipę Borussii Dortmund, kilka osób z Reprezentacji i dziewczyny to się przestraszył..
- Emm.. nic. - krzyknął Robert.
- To po co Was tu tak dużo? Ooo, i widzę, że nawet więcej niż cała Borussia.. - powiedział Jurgen.
- Jakoś tak wyszło.. - odpowiedział Piszczek i zapewne przytulił się do Ani, bo słychać było ,,Już, bez takich..".. Zaczęłam się śmiać i się przebrałam, po czym nie patrząc na inne dziewczyny wyszłam z szatni i skierowałam się na boisko.
A więc witam Was z nowym rozdziałem. Wiem, że jest straaasznie mało wyświetleń, ale jak już tu jesteś i przeczytasz to skomentuj, bo daje wielką motywację! ♥
sobota, 11 stycznia 2014
ROZDZIAŁ 30
*Alexii*
Obudziłam się i popatrzyłam na pokój.. Wszystko porozrzucane. No tak! Wczoraj dowiedziałam się, że lecimy dzisiaj do Dortmundu! Tak straaasznie się cieszę! Nie widziałam się z Pauliną tylko chyba trzy dni, no ale już tęsknię. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.. Zaczęłam patrzeć, no i stwierdziłam, że wszystkie odpowiedni rzeczy mam w walizce. Otworzyłam ją i popatrzyłam do środka. Powrzucane były tu tylko koszulki.. Okeeej. Dobrze wiedzieć. Wzięłam jedną z koszulek i sięgnęłam też po spodenki, po czym poszłam się ubrać. Po jakimś czasie znowu weszłam do pokoju, tylko już ubrana. Zaczęłam wyrzucać z walizki niepotrzebne koszulki i zapakowałam rzeczy odpowiednie. Dobrze, że miałam wielką walizkę, to mi się wszystko dobrze zapakowało. Tylko jestem ciekawa, gdzie my tam będziemy mieszkały.. Podeszłam do pokoju Ani i zapukałam. A no właśnie pewnie nic nie wspominałam, ale przeprowadziłam się do Ani. To kilka domów od rodziców, ale teraz przynajmniej mogę z nią spędzać czas, jak kiedyś z Pauliną. Nie wiem jak Ania mogła przez te trzy lata siedzieć tak w samotności. Usłyszałam ,,proszę" i weszłam do środka. Ania biegała po pokoju pakując rzeczy do torby.
- Gdzie będziemy spać i na ile lecimy? - zapytałam.
- Też się zastanawiałam, więc zadzwoniłam do Pauliny i okazało się, że dzisiaj ona wprowadza się do domu i miała nas zaprosić, ale wczoraj zapomniała jak rozmawialiśmy i właśnie miała dzwonić.. No i z tego co mi wiadomo to zostajemy na te dwa i pół tygodnia i potem z Pauliną polecimy prosto do Warszawy.. - powiedziała uśmiechając się.
- O no proszę, jak wszyscy o nas pamiętają. - powiedziałam kpiąco.
- Oj może wyleciało im akurat z głowy. - powiedziała.
- No jasne.
*Około 23*
Wylądowałyśmy już w Dortmundzie i cały czas szukałyśmy wzrokiem Pauliny, lub kogoś znajomego.. Nic..
- Ania. Może ja zadzwonię? - zapytałam.
- No dobra dzwoń. - odpowiedziała.
Znalazłam a kontaktach numer Pauliny i wybrałam zieloną słuchawkę. Jeden sygnał.. Drugi.. Trzeci.. Odebrała.
- Halo? - zapytała.
- No hej kochanie, chciałabym Cię poinformować, że czekamy na lotnisku. - powiedziałam miło.
- O fuck! - wykrzyczała. - Przepraszam! Ejj, dojechałybyście same do mnie do domu? Bo jestem u koleżanki z klubu na obrzeżach miasta i nie dam rady się wyrobić. A zdążę akurat do domu na równo z Wami. - powiedziała.
- Nie wierzę! No! Jejku, skoro trzeba to damy sobie radę. - powiedziałam.
- Dziękuję. Pa. - powiedziała i się rozłączyła.
- I co? - zapytała Ania.
- Wyobraź sobie, że nasza kochana przyjaciółka i siostra w jednym siedzi u koleżanki i o nas zapomniała.. - powiedziałam.
Wtedy poczułam wibracje w ręku. Sms od Pauliny. Otworzyłam i przeczytałam.
- Podała nam jeszcze adres domu. - powiedziałam i pokazałam telefon.
- No to chodź jedziemy. - powiedziała Ania.
Wyszłyśmy z lotniska i skierowałyśmy się do taksówki. Wsiadłyśmy i podałyśmy adres. Po kilku minutach dojechałyśmy. Wyszłyśmy z samochodu i wtedy podjechała druga taksówka.
- Jejku! Naprawdę Was przepraszam! - powiedziała Paulina, która wysiadła z taksówki.
- Oj dobra! Nic się nie stało. - powiedziałam.
- Ohh. To dobrze. - powiedziała Paulina i mocno nas przytuliła. - No to zapraszam do domu.
Wzięłam swoją walizkę i zapłaciłam kierowcy po czym podeszłam do dziewczyn i ruszyłyśmy w kierunku domu.
- No to rodzice się postarali. - powiedziałam.
- Noo i to jak! - powiedziała Paulina.
- Byłaś już tu? - zapytała Ania.
- Noo. Dzisiaj, jak wkładałam wszystkie swoje rzeczy i uzupełniałam zapasy. - powiedziała.
Podeszłyśmy do drzwi i weszłyśmy do środka.
- Zostawcie tu walizki i idziemy zwiedzać. - powiedziała Paulina.
Położyłyśmy walizki w korytarzu i poszłyśmy za nią. W każdym pokoju Paulina zapalała światło.
- A tu jest salon. - powiedziała i zapaliła światło, a wtedy moim oczom ukazała się pewnie cała Borussia Dortmund i kilku chłopaków z Reprezentacji Polski.
- NIESPODZIANKA! - wykrzyczeli.
Zaczęłam się uśmiechać.
*Ania*
- NIESPODZIANKA! - usłyszałam.
Popatrzyłam, a tam stali chłopcy z Borussii i kilka z Reprezentacji Polski. Popatrzyłam na nich i zaczęłam szukać wzrokiem Piszczka i go zobaczyłam. Podbiegł szybko do mnie i namiętnie pocałował.
- Uuuuuu! Gorzko! Gorzko! - zaczęli krzyczeć piłkarze.
Oderwałam się od Łukasza i popatrzyłam mu w oczy.
- Tęskniłem. - powiedział i znowu mnie pocałował.
Po chwili skończyliśmy się witać i popatrzyłam na innych. Paulina stała z Lewym, a Alexii już romansowała z Marco. Ohhh, jak zwykle ona. Uśmiechnęłam się do Łukasza i zaczęliśmy podchodzić do jego kolegów, a ja im się przedstawiałam. Po kilku minutach zaczęła się impreza.
*Około 2 godziny później*
Widać było, że impreza była wielka. Połowa chłopaków już leżała na łóżkach, a inni zaczęli śpiewać karaoke. Zaczęłam szukać Łukasza. Stał i rozmawiał z Lewym. Podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu.
- Łukasz? - zapytałam.
Chłopak popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Przepraszam Lewy, kobieta mnie wzywa. - powiedział i wziął mnie na ręce, tak samo, gdy miałam jeszcze gips.
Weszliśmy do jakiegoś z pokoi i Piszczu położył mnie na ziemi. Zaczęliśmy się całować i z sekundy na sekundę nasze ubrania z nas zlatywały. Po chwili leżeliśmy już na łóżku w samej bieliźnie. Łukasz przestał mnie całować i spojrzał na mnie.
- Chcesz tego? - zapytał.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Na pewno? Teraz? Tutaj? Ze mną? - dopytywał.
- Tak. - odpowiedziałam i zaczęłam go całować.
Szybkim ruchem ręki Łukasz zdjął mój biustonosz, a potem dolną część bielizny. Nie byłam mu dłużna i zrzuciłam jego bokserki na podłogę. Piszczek zaczął mnie całować po szyi schodząc coraz niżej. Zaraz znowu wrócił do twarzy i mnie pocałował. Po chwili wszedł we mnie. Czułam się wtedy taka bezpieczna. Chciałam, aby ta chwila trwała i nigdy się nie kończyła! Po kilku minutach położyliśmy się obok siebie ciężko dysząc. Pocałowałam go w policzek i położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Zamknęłam powieki i już więcej nic nie pamiętałam.
A więc witam z nowym rozdziałem! Nie wiem, czy ktoś to czyta, ale dobra, hahahah! :D
Czekam na komentarze pokazujące, że ktoś tu jeszcze zagląda! ♥
Obudziłam się i popatrzyłam na pokój.. Wszystko porozrzucane. No tak! Wczoraj dowiedziałam się, że lecimy dzisiaj do Dortmundu! Tak straaasznie się cieszę! Nie widziałam się z Pauliną tylko chyba trzy dni, no ale już tęsknię. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.. Zaczęłam patrzeć, no i stwierdziłam, że wszystkie odpowiedni rzeczy mam w walizce. Otworzyłam ją i popatrzyłam do środka. Powrzucane były tu tylko koszulki.. Okeeej. Dobrze wiedzieć. Wzięłam jedną z koszulek i sięgnęłam też po spodenki, po czym poszłam się ubrać. Po jakimś czasie znowu weszłam do pokoju, tylko już ubrana. Zaczęłam wyrzucać z walizki niepotrzebne koszulki i zapakowałam rzeczy odpowiednie. Dobrze, że miałam wielką walizkę, to mi się wszystko dobrze zapakowało. Tylko jestem ciekawa, gdzie my tam będziemy mieszkały.. Podeszłam do pokoju Ani i zapukałam. A no właśnie pewnie nic nie wspominałam, ale przeprowadziłam się do Ani. To kilka domów od rodziców, ale teraz przynajmniej mogę z nią spędzać czas, jak kiedyś z Pauliną. Nie wiem jak Ania mogła przez te trzy lata siedzieć tak w samotności. Usłyszałam ,,proszę" i weszłam do środka. Ania biegała po pokoju pakując rzeczy do torby.
- Gdzie będziemy spać i na ile lecimy? - zapytałam.
- Też się zastanawiałam, więc zadzwoniłam do Pauliny i okazało się, że dzisiaj ona wprowadza się do domu i miała nas zaprosić, ale wczoraj zapomniała jak rozmawialiśmy i właśnie miała dzwonić.. No i z tego co mi wiadomo to zostajemy na te dwa i pół tygodnia i potem z Pauliną polecimy prosto do Warszawy.. - powiedziała uśmiechając się.
- O no proszę, jak wszyscy o nas pamiętają. - powiedziałam kpiąco.
- Oj może wyleciało im akurat z głowy. - powiedziała.
- No jasne.
*Około 23*
Wylądowałyśmy już w Dortmundzie i cały czas szukałyśmy wzrokiem Pauliny, lub kogoś znajomego.. Nic..
- Ania. Może ja zadzwonię? - zapytałam.
- No dobra dzwoń. - odpowiedziała.
Znalazłam a kontaktach numer Pauliny i wybrałam zieloną słuchawkę. Jeden sygnał.. Drugi.. Trzeci.. Odebrała.
- Halo? - zapytała.
- No hej kochanie, chciałabym Cię poinformować, że czekamy na lotnisku. - powiedziałam miło.
- O fuck! - wykrzyczała. - Przepraszam! Ejj, dojechałybyście same do mnie do domu? Bo jestem u koleżanki z klubu na obrzeżach miasta i nie dam rady się wyrobić. A zdążę akurat do domu na równo z Wami. - powiedziała.
- Nie wierzę! No! Jejku, skoro trzeba to damy sobie radę. - powiedziałam.
- Dziękuję. Pa. - powiedziała i się rozłączyła.
- I co? - zapytała Ania.
- Wyobraź sobie, że nasza kochana przyjaciółka i siostra w jednym siedzi u koleżanki i o nas zapomniała.. - powiedziałam.
Wtedy poczułam wibracje w ręku. Sms od Pauliny. Otworzyłam i przeczytałam.
- Podała nam jeszcze adres domu. - powiedziałam i pokazałam telefon.
- No to chodź jedziemy. - powiedziała Ania.
Wyszłyśmy z lotniska i skierowałyśmy się do taksówki. Wsiadłyśmy i podałyśmy adres. Po kilku minutach dojechałyśmy. Wyszłyśmy z samochodu i wtedy podjechała druga taksówka.
- Jejku! Naprawdę Was przepraszam! - powiedziała Paulina, która wysiadła z taksówki.
- Oj dobra! Nic się nie stało. - powiedziałam.
- Ohh. To dobrze. - powiedziała Paulina i mocno nas przytuliła. - No to zapraszam do domu.
Wzięłam swoją walizkę i zapłaciłam kierowcy po czym podeszłam do dziewczyn i ruszyłyśmy w kierunku domu.
- No to rodzice się postarali. - powiedziałam.
- Noo i to jak! - powiedziała Paulina.
- Byłaś już tu? - zapytała Ania.
- Noo. Dzisiaj, jak wkładałam wszystkie swoje rzeczy i uzupełniałam zapasy. - powiedziała.
Podeszłyśmy do drzwi i weszłyśmy do środka.
- Zostawcie tu walizki i idziemy zwiedzać. - powiedziała Paulina.
Położyłyśmy walizki w korytarzu i poszłyśmy za nią. W każdym pokoju Paulina zapalała światło.
- A tu jest salon. - powiedziała i zapaliła światło, a wtedy moim oczom ukazała się pewnie cała Borussia Dortmund i kilku chłopaków z Reprezentacji Polski.
- NIESPODZIANKA! - wykrzyczeli.
Zaczęłam się uśmiechać.
*Ania*
- NIESPODZIANKA! - usłyszałam.
Popatrzyłam, a tam stali chłopcy z Borussii i kilka z Reprezentacji Polski. Popatrzyłam na nich i zaczęłam szukać wzrokiem Piszczka i go zobaczyłam. Podbiegł szybko do mnie i namiętnie pocałował.
- Uuuuuu! Gorzko! Gorzko! - zaczęli krzyczeć piłkarze.
Oderwałam się od Łukasza i popatrzyłam mu w oczy.
- Tęskniłem. - powiedział i znowu mnie pocałował.
Po chwili skończyliśmy się witać i popatrzyłam na innych. Paulina stała z Lewym, a Alexii już romansowała z Marco. Ohhh, jak zwykle ona. Uśmiechnęłam się do Łukasza i zaczęliśmy podchodzić do jego kolegów, a ja im się przedstawiałam. Po kilku minutach zaczęła się impreza.
*Około 2 godziny później*
Widać było, że impreza była wielka. Połowa chłopaków już leżała na łóżkach, a inni zaczęli śpiewać karaoke. Zaczęłam szukać Łukasza. Stał i rozmawiał z Lewym. Podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu.
- Łukasz? - zapytałam.
Chłopak popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Przepraszam Lewy, kobieta mnie wzywa. - powiedział i wziął mnie na ręce, tak samo, gdy miałam jeszcze gips.
Weszliśmy do jakiegoś z pokoi i Piszczu położył mnie na ziemi. Zaczęliśmy się całować i z sekundy na sekundę nasze ubrania z nas zlatywały. Po chwili leżeliśmy już na łóżku w samej bieliźnie. Łukasz przestał mnie całować i spojrzał na mnie.
- Chcesz tego? - zapytał.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Na pewno? Teraz? Tutaj? Ze mną? - dopytywał.
- Tak. - odpowiedziałam i zaczęłam go całować.
Szybkim ruchem ręki Łukasz zdjął mój biustonosz, a potem dolną część bielizny. Nie byłam mu dłużna i zrzuciłam jego bokserki na podłogę. Piszczek zaczął mnie całować po szyi schodząc coraz niżej. Zaraz znowu wrócił do twarzy i mnie pocałował. Po chwili wszedł we mnie. Czułam się wtedy taka bezpieczna. Chciałam, aby ta chwila trwała i nigdy się nie kończyła! Po kilku minutach położyliśmy się obok siebie ciężko dysząc. Pocałowałam go w policzek i położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Zamknęłam powieki i już więcej nic nie pamiętałam.
A więc witam z nowym rozdziałem! Nie wiem, czy ktoś to czyta, ale dobra, hahahah! :D
Czekam na komentarze pokazujące, że ktoś tu jeszcze zagląda! ♥
piątek, 27 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 29
*Ania*
Włączyłam facebooka i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to zdjęcie całujących się dwóch osób, które dodał Łukasz i opis ,,Najpiękniejsi w Borussii! ♥". Na szczęście osoby były oznaczone i nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Na zdjęciu całował się Lewy z naszą Pauliną!
- Alexii! - wydarłam się na cały dom.
- Czego? - wykrzyczała wchodząc do pokoju.
- Lewy jest z Pauliną! Paaatrz! - krzyczałam cały czas, chodź widziałam, że dziewczyna stoi obok mnie.
- Ooooł, jak słodko wyglądają.. - powiedziała Alexii.
- Hhaha, patrz na ten komentarz. - powiedziałam pokazując na komentarz napisany po niemiecku.
- ,,Dobrze, że Lewy już jest w koszulce i nie ma w pobliżu Ann, bo musiałaby sobie następną parę gaci prać.." - przeczytała Alexii. - ŻE CO?! - wydarła się.
- Hahha, chyba chodzi, że Paulina do tej całej Ann, powiedziała słynny tekst Piotrka z gimnazjum.. - powiedziałam dławiąc się śmiechem.
- Czyli? - zapytała.
- ,,Uważaj, bo gaci nie dopierzesz.." - powiedziałam i wybuchłam śmiechem, a po chwili dołączyła do mnie Alexii.
- O mamo! Czekaj, zaraz pewnie będą na skypie. - powiedział Alexii i usiadła obok mnie. - O daj! Napiszę im komentarz! - wykrzyczała i zabrała mi laptopa.
Zaczęła coś pisać, a gdy skończyła kliknęła enter i dopiero pokazała mi to.
- ,,Od zawsze najpiękniejsi! Idealnie do siebie pasują! Szczęścia kocórki! :* " - przeczytałam na głos. - Głupia jesteś. - skwitowałam.
- Ale kochana. - dodała Alexii.
- Noo jasne! - powiedziałam i usłyszałam dźwięk połączenia przychodzącego na skypie.
- Oooo, patrz Łukasz dzwoni! - wykrzyczałam i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Heej misiu! - wykrzyczałam, a dopiero po chwili zorientowałam się, że u Piszczka siedział Błaszczykowski, Mario, Marco, Lewandowski i Paulina.
- No heej żabko. - odpowiedział Kuba posyłając mi buziaka.
- Ej, ej. Nie zapędzaj się. - powiedział Łukasz i walnął Kubę w głowę.
- No dobra, to co macie nam do powiedzenia? - zapytała Alexii.
- My Wam? Chyba już wiecie.. - powiedział Lewy.
- Myy? - zapytałam zdziwiona.
- No właśnie nic, a nic. Ciemne jesteśmy. - powiedziała Alexii.
- Że głupie i mało inteligentne to wiedziałam, ale że ciemne? - zapytała zdziwiona Paulina.
- Kicia Ty lepiej opowiadaj jak było w nocy.. - powiedziała nagle Alexii i wszyscy popatrzyli na Lewego i Paulinę.
- Co w nocy? - zapytał Lewy.
- Wiesz.. Dzwonili z hotelu i powiedzieli, że jeżeli jeszcze raz będzie tak głośno, to Was wyrzucą.. - powiedziałam.
- Aaa! No bo ten debil włączył Halloween! - wydarła się Paulina.
- Ohh, no to współczuję.. Ty Paranormal 10 minut ledwo oglądałaś, a co dopiero Halloween. - powiedziała Alexii.
- Ile minut obejrzała? - zapytałam.
- Hmm, obejrzała? - zapytał Lewy.
- Tak.. - odpowiedziałam.
- Około 10 sekund, a potem tylko się chowała i sobie podśpiewywała, żeby nic nie było słychać.. - powiedział Lewy i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Więcej z Tobą filmów nie oglądam! - powiedziała Paulina.
- Przyzwyczaisz się Robert. Z nią zawsze komedie romantyczne oglądałyśmy, bo nawet dramatów nie chciała obejrzeć.. - powiedział Alexii.
- To już wiem, co możemy dzisiaj obejrzeć. - powiedział Lewy.
- Komedia? - zapytała Paulina.
- Tak. - odpowiedział.
- No to my już idziemy. - powiedziała i pociągnęła go za rękę.
- Paa! - wydarli się oboje, gdy już ich nie było widać.
Po dość długim czasie wszyscy się rozeszli i zostałam tylko ja i Piszczek.
- To kiedy się spotkamy? - zapytałam nagle.
- Bilert Wam zamówiłem na jutro. O 21 macie wylot. - powiedział dumnie Łukasz.
- ŻE CO?! - zapytałam.
- Nie mówiłem Ci? - zapytał lekko przestraszony.
- Niee? - odpowiedziałam.
- Ups. Przepraszam. A więc wylot macie o 21, i bilety odbierzecie na lotnisku, tylko musicie podać numer konta, ale to już jutro sms'em Ci prześlę. - powiedział Łukasz.
- Na serio? - zapytałam.
- Tak. - powiedział.
- Aaa! Kochany! - wykrzyczałam. - To ja lecę powiedzieć Alexii i się pakować. - Do jutra. - powiedziałam i posłałam mu buziaka po czym rozłączyłam się i pobiegłam do pokoju Oli.
- Co jest? - zapytała.
- Jutro o 21 mamy samolot do Dortmundu! - wykrzyczałam.
- Na serio? - zapytała wstając z wrażenia.
- Taak! Pakuj się! - wykrzyczałam i wbiegłam do siebie do pokoju.
Zaczęłam wszystko wrzucać do walizki, a po kilku minutach już ją zamykałam. Położyłam się na łóżku ze słuchawkami i słuchając moich ulubionych piosenek odpłynęłam do krainy Morfeusza..
A więc witam z następnym rozdziałem! Mam nadzieję, że jeszcze ktoś to czyta, no.. No i czekam na jakiś odzew z Waszej strony! ♥♥
Włączyłam facebooka i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to zdjęcie całujących się dwóch osób, które dodał Łukasz i opis ,,Najpiękniejsi w Borussii! ♥". Na szczęście osoby były oznaczone i nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Na zdjęciu całował się Lewy z naszą Pauliną!
- Alexii! - wydarłam się na cały dom.
- Czego? - wykrzyczała wchodząc do pokoju.
- Lewy jest z Pauliną! Paaatrz! - krzyczałam cały czas, chodź widziałam, że dziewczyna stoi obok mnie.
- Ooooł, jak słodko wyglądają.. - powiedziała Alexii.
- Hhaha, patrz na ten komentarz. - powiedziałam pokazując na komentarz napisany po niemiecku.
- ,,Dobrze, że Lewy już jest w koszulce i nie ma w pobliżu Ann, bo musiałaby sobie następną parę gaci prać.." - przeczytała Alexii. - ŻE CO?! - wydarła się.
- Hahha, chyba chodzi, że Paulina do tej całej Ann, powiedziała słynny tekst Piotrka z gimnazjum.. - powiedziałam dławiąc się śmiechem.
- Czyli? - zapytała.
- ,,Uważaj, bo gaci nie dopierzesz.." - powiedziałam i wybuchłam śmiechem, a po chwili dołączyła do mnie Alexii.
- O mamo! Czekaj, zaraz pewnie będą na skypie. - powiedział Alexii i usiadła obok mnie. - O daj! Napiszę im komentarz! - wykrzyczała i zabrała mi laptopa.
Zaczęła coś pisać, a gdy skończyła kliknęła enter i dopiero pokazała mi to.
- ,,Od zawsze najpiękniejsi! Idealnie do siebie pasują! Szczęścia kocórki! :* " - przeczytałam na głos. - Głupia jesteś. - skwitowałam.
- Ale kochana. - dodała Alexii.
- Noo jasne! - powiedziałam i usłyszałam dźwięk połączenia przychodzącego na skypie.
- Oooo, patrz Łukasz dzwoni! - wykrzyczałam i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Heej misiu! - wykrzyczałam, a dopiero po chwili zorientowałam się, że u Piszczka siedział Błaszczykowski, Mario, Marco, Lewandowski i Paulina.
- No heej żabko. - odpowiedział Kuba posyłając mi buziaka.
- Ej, ej. Nie zapędzaj się. - powiedział Łukasz i walnął Kubę w głowę.
- No dobra, to co macie nam do powiedzenia? - zapytała Alexii.
- My Wam? Chyba już wiecie.. - powiedział Lewy.
- Myy? - zapytałam zdziwiona.
- No właśnie nic, a nic. Ciemne jesteśmy. - powiedziała Alexii.
- Że głupie i mało inteligentne to wiedziałam, ale że ciemne? - zapytała zdziwiona Paulina.
- Kicia Ty lepiej opowiadaj jak było w nocy.. - powiedziała nagle Alexii i wszyscy popatrzyli na Lewego i Paulinę.
- Co w nocy? - zapytał Lewy.
- Wiesz.. Dzwonili z hotelu i powiedzieli, że jeżeli jeszcze raz będzie tak głośno, to Was wyrzucą.. - powiedziałam.
- Aaa! No bo ten debil włączył Halloween! - wydarła się Paulina.
- Ohh, no to współczuję.. Ty Paranormal 10 minut ledwo oglądałaś, a co dopiero Halloween. - powiedziała Alexii.
- Ile minut obejrzała? - zapytałam.
- Hmm, obejrzała? - zapytał Lewy.
- Tak.. - odpowiedziałam.
- Około 10 sekund, a potem tylko się chowała i sobie podśpiewywała, żeby nic nie było słychać.. - powiedział Lewy i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Więcej z Tobą filmów nie oglądam! - powiedziała Paulina.
- Przyzwyczaisz się Robert. Z nią zawsze komedie romantyczne oglądałyśmy, bo nawet dramatów nie chciała obejrzeć.. - powiedział Alexii.
- To już wiem, co możemy dzisiaj obejrzeć. - powiedział Lewy.
- Komedia? - zapytała Paulina.
- Tak. - odpowiedział.
- No to my już idziemy. - powiedziała i pociągnęła go za rękę.
- Paa! - wydarli się oboje, gdy już ich nie było widać.
Po dość długim czasie wszyscy się rozeszli i zostałam tylko ja i Piszczek.
- To kiedy się spotkamy? - zapytałam nagle.
- Bilert Wam zamówiłem na jutro. O 21 macie wylot. - powiedział dumnie Łukasz.
- ŻE CO?! - zapytałam.
- Nie mówiłem Ci? - zapytał lekko przestraszony.
- Niee? - odpowiedziałam.
- Ups. Przepraszam. A więc wylot macie o 21, i bilety odbierzecie na lotnisku, tylko musicie podać numer konta, ale to już jutro sms'em Ci prześlę. - powiedział Łukasz.
- Na serio? - zapytałam.
- Tak. - powiedział.
- Aaa! Kochany! - wykrzyczałam. - To ja lecę powiedzieć Alexii i się pakować. - Do jutra. - powiedziałam i posłałam mu buziaka po czym rozłączyłam się i pobiegłam do pokoju Oli.
- Co jest? - zapytała.
- Jutro o 21 mamy samolot do Dortmundu! - wykrzyczałam.
- Na serio? - zapytała wstając z wrażenia.
- Taak! Pakuj się! - wykrzyczałam i wbiegłam do siebie do pokoju.
Zaczęłam wszystko wrzucać do walizki, a po kilku minutach już ją zamykałam. Położyłam się na łóżku ze słuchawkami i słuchając moich ulubionych piosenek odpłynęłam do krainy Morfeusza..
A więc witam z następnym rozdziałem! Mam nadzieję, że jeszcze ktoś to czyta, no.. No i czekam na jakiś odzew z Waszej strony! ♥♥
niedziela, 15 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 28
*Paulina*
Obudziłam się rano. Leżałam na kanapie przytulając się do Lewandowskiego. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek. 9:54.
- Kurwa! - wykrzyczałam, spadając z łóżka.
Lewandowski szybko wstał i podał mi rękę.
- Co się stało? Aż tak się mnie przestraszyłaś? - zapytał trochę zdziwiony.
- Nie! Po prostu trening mam na 10! Mam 6 minut! - wykrzyczałam.
- No to już leć się ubierać, zawiozę Cię. - powiedział uśmiechając się.
- Jak trener będzie się darł, to powiem, że to Twoja wina.. - powiedziałam wpadając do pokoju i łapiąc pierwsze lepsze ubrania.
- Taa i da mi 10 kółek karnych, chcesz patrzeć na moje cierpienie? - zapytał.
- Wolę patrzeć jak Ty biegasz niż czuć, że ja biegam. - powiedziałam zakładając spodenki.
- Ale jesteś! - wykrzyczał.
- I tak mnie kochasz. - od krzyczałam.
- Ehh, no właśnie to jest moim utrapienie.
- Eeeeej. - powiedziałam wychodząc już w ubraniu.
Popatrzył na mnie i dziwnie się uśmiechnął.
- Wiesz co, załóż może coś na górę, bo dostęp do takich widoków to powinienem mieć tylko ja. - powiedział Lewy szczerząc się.
- Debil. - odpowiedziałam. - Chodź już! - wykrzyczałam zakładając buty.
*Około 20 minut później*
- Cholera jasna! - wykrzyczałam wybiegając z samochodu.
- Ile minut spóźnienia? - zapytał Lewy.
Spojrzałam na zegarek. 10:34.. Fuck!
- 34! - wykrzyczałam.
- No to ze mną kiepsko.. - powiedział idąc za mną.
- Z Tobą? - zapytałam zdziwiona.
- Złóż na mnie, że wepchałem Ci się rano do domu i nie chciałem wychodzić i że chętnie przyjmę karę. - powiedział uśmiechając się.
- Na serio? - zapytałam zdziwiona.
- Dla Ciebie wszystko.. - powiedział.
- Kochany. - powiedziałam dając mu buziaka i wchodząc do szatni zakładając strój.
Po chwili wyszłam już gotowa.
- Taką kobietę jak Ty, mógłbym oglądać dniami i nocami. - powiedział uśmiechając się Lewandowski.
- Tak, tak. - odpowiedziałam sarkastycznie.
Weszliśmy na boisko. Kurde, ten Jurgen musiał nas zobaczyć!
- Milewska! - wydarł się. - Do mnie.
- Chodź ze mną. - powiedziałam łapiąc Roberta za rękę.
- Dobra, dobra. - odpowiedział.
Podeszliśmy do trenera. Kloop objechał mnie i Roberta wzrokiem i zatrzymał na naszych złączonych rękach. Popatrzył i zaczął gwizdać.
- Dobra, nie będę pytał co działo się w nocy i dlaczego się spóźniliście, bo już się domyślam.. - zaczął Jurgen.
- Nic się nie działo oprócz tego, ze ten debil zmuszał mnie do oglądania horrorów. - powiedziałam pokazując na Lewego.
- Jasne, jasne.. Takie wymówki to Mario dawaj, ale nie mi.. Dlatego nie będę pytał o to, lecz o to kto przyjmuję karę.. Więc? - powiedział.
- Ja. - powiedział dumnie Lewandowski.
- Bardzo dobrze, wiedziałem, że tak będzie. Mam dla Ciebie cudowną karę. Idziesz się przebrać w strój. W tej chwili i będziesz sobie biegał do końca treningu dziewczyn, a potem na swoim normalnie będziesz miał rozgrzewkę. Możesz biegać swoim tempem, tylko masz nie stać, ani siadać.. - powiedział trener uśmiechając się.
- Ojejku.. Niech stracę.. - powiedział Lewandowski.
Robert poszedł do szatni, a ja podeszłam do dziewczyn, z grupy napastników.
- Czeeść. - wykrzyczała od razu Eva.
- Hej, hej. - odpowiedziałam.
Zaczęłam rozmawiać z dziewczynami, a po chwili na boisko wbiegł Lewy. Zaczął biegać.. Widać było, że się męczy.. Podbiegłam do trenera.
- Mogę z nim pobiegać? Może mu lepiej będzie szło? - zapytałam Jurgena.
- Jeżeli tak bardzo chcesz, to biegnij. - powiedział uśmiechając się.
- Dziękuję. - odpowiedziałam i podbiegłam do Roberta. - Widzę, że siły to już nie masz.. - powiedziałam do Lewego.
- Idź, lepiej nic nie mów.. - powiedział Lewy.
- Może mały szantaż? Jeżeli mnie nie dogonisz, to z nami koniec i drugiej szansy nie będzie. - powiedziałam i zaczęłam uciekać..
- Ej no! Ja jestem zmęczony już, a Ty nie! - wydarł się, a wszyscy na nas popatrzyli.
- Spokojnie, masz jeszcze sporo czasu, do końca treningu. - krzyknęłam.
Zaczęłam uciekać, a on był daleko z tyłu. Zobaczyłam, że chłopak już nie ma siły, to zaczęłam zwalniać. Po chwili do mnie dobiegł.
- Co księżniczka już nie ma siły? - zapytał.
- Niee, nie mogła patrzeć na męki swojego sługi. - odpowiedziałam wytykając język.
- Lewandowski! - wykrzyczał trener. Zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy na niego patrzeć. - Starczy. Teraz idź do dziewczyn, które grają jako napastniczki i poćwiczysz z nimi. - dopowiedział.
- Dziękuję. - wykrzyczał Robert i opadł na murawę.
- Eee, leeeniu. - odpowiedziałam.
Robert popatrzył na mnie i wstał, po czym zdjął koszulkę i rzucił poza linie boczną. Podeszłyśmy do dziewczyn i zobaczyłam ten zachłanny wzrok Ann, wlepiony w tors mojego chłopaka... Hohoh, mojego chłopaka.. Jak to fajnie brzmi.. Oj, już. Popatrzyłam na nią i dziewczyny, które tu stały, a potem na Lewego. Wszyscy zauważyli wzrok Ann na jego wyrzeźbionej klatce piersiowej.
- Ann. - powiedziałam nagle.
- Tak? - zapytała dziewczyna, nie odrywając wzroku.
I wtedy przypomniały mi się słowa kolegi z gimnazjum.. Popatrzyłam na dziewczynę. Idealnie pasowały do tej sytuacji.
- Bo gaci nie dopierzesz. - powiedziałam.
Dziewczyny popatrzyły na mnie i wybuchły śmiechem, a Lewy prawie się położył na ziemi. Ann, zrobiła się cała czerwona i odwróciła, po czym pobiegła do trenera.
- Kochana. - powiedział Lewy, ledwo hamując śmiech. - Zazdrosna? - zapytał.
- O co? - zapytałam sarkastycznie.
- Hmm, no na przykład o mnie? - zapytał patrząc na mnie.
- Eee, tam. Wiem, że za żadną się nie obejrzysz. - powiedziałam i dałam mu buziaka.
- Ekh. - przerwała Eva.
- Tak? - zapytał Lewy.
- Wy jesteście razem? - zapytała Eva.
Popatrzyłam na Lewego i się uśmiechnęłam.
- Tak. - odpowiedzieliśmy równocześnie i złapaliśmy się za ręce.
- Milewska! Lewandowski! - wydarł się czyjś głos.. No tak, że nie poznałam tego głosu.. To oczywiście musiał być Piszczek, a kto inny?
Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się miło.
- Tak? - zapytałam.
- Wy.. Już.. Ten.. No.. Tego..? - zapytał pokazując na nas i dziwnie poruszając brwiami.
- Jesteśmy razem. - powiedziałam.
- Ale nie martw się. Nie byłem jeszcze z nią w łóżku.. - powiedział Lewy podnosząc ręce do góry w geście obronnym.
Zaczęliśmy się śmiać. Trening szybko nam minął. Potem jeszcze zostałam na treningu prawdziwej Borussii Dortmund i oczywiście Piszczek plotkara wszystkim powiedział o najnowszej parze! Teraz tylko dostaje wiadomości nawet nie wiem od jakich osób, które mi gratulują, lub mówią, że Lewandowski jest za dobry dla mnie.. Okeej. Tak, tak. Piszczek i Błaszczykowski oczywiście zrobili nam zdjęcie jak się całujemy, a potem dodali to na facebooka z opisem ,,Najpiękniejsi w Borussii! ♥" Stąd te wszystkie wiadomości.. Ale chyba nie warto się nimi przejmować..
A więc witam Was z następnym rozdziałem! Mam nadzieję, że nie jest tu zbyt słodko! No i czekam na Wasze komentarze, bo dają wielką motywację! ♥♥ Pozdrawiam! :)
Obudziłam się rano. Leżałam na kanapie przytulając się do Lewandowskiego. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek. 9:54.
- Kurwa! - wykrzyczałam, spadając z łóżka.
Lewandowski szybko wstał i podał mi rękę.
- Co się stało? Aż tak się mnie przestraszyłaś? - zapytał trochę zdziwiony.
- Nie! Po prostu trening mam na 10! Mam 6 minut! - wykrzyczałam.
- No to już leć się ubierać, zawiozę Cię. - powiedział uśmiechając się.
- Jak trener będzie się darł, to powiem, że to Twoja wina.. - powiedziałam wpadając do pokoju i łapiąc pierwsze lepsze ubrania.
- Taa i da mi 10 kółek karnych, chcesz patrzeć na moje cierpienie? - zapytał.
- Wolę patrzeć jak Ty biegasz niż czuć, że ja biegam. - powiedziałam zakładając spodenki.
- Ale jesteś! - wykrzyczał.
- I tak mnie kochasz. - od krzyczałam.
- Ehh, no właśnie to jest moim utrapienie.
- Eeeeej. - powiedziałam wychodząc już w ubraniu.
Popatrzył na mnie i dziwnie się uśmiechnął.
- Wiesz co, załóż może coś na górę, bo dostęp do takich widoków to powinienem mieć tylko ja. - powiedział Lewy szczerząc się.
- Debil. - odpowiedziałam. - Chodź już! - wykrzyczałam zakładając buty.
*Około 20 minut później*
- Cholera jasna! - wykrzyczałam wybiegając z samochodu.
- Ile minut spóźnienia? - zapytał Lewy.
Spojrzałam na zegarek. 10:34.. Fuck!
- 34! - wykrzyczałam.
- No to ze mną kiepsko.. - powiedział idąc za mną.
- Z Tobą? - zapytałam zdziwiona.
- Złóż na mnie, że wepchałem Ci się rano do domu i nie chciałem wychodzić i że chętnie przyjmę karę. - powiedział uśmiechając się.
- Na serio? - zapytałam zdziwiona.
- Dla Ciebie wszystko.. - powiedział.
- Kochany. - powiedziałam dając mu buziaka i wchodząc do szatni zakładając strój.
Po chwili wyszłam już gotowa.
- Taką kobietę jak Ty, mógłbym oglądać dniami i nocami. - powiedział uśmiechając się Lewandowski.
- Tak, tak. - odpowiedziałam sarkastycznie.
Weszliśmy na boisko. Kurde, ten Jurgen musiał nas zobaczyć!
- Milewska! - wydarł się. - Do mnie.
- Chodź ze mną. - powiedziałam łapiąc Roberta za rękę.
- Dobra, dobra. - odpowiedział.
Podeszliśmy do trenera. Kloop objechał mnie i Roberta wzrokiem i zatrzymał na naszych złączonych rękach. Popatrzył i zaczął gwizdać.
- Dobra, nie będę pytał co działo się w nocy i dlaczego się spóźniliście, bo już się domyślam.. - zaczął Jurgen.
- Nic się nie działo oprócz tego, ze ten debil zmuszał mnie do oglądania horrorów. - powiedziałam pokazując na Lewego.
- Jasne, jasne.. Takie wymówki to Mario dawaj, ale nie mi.. Dlatego nie będę pytał o to, lecz o to kto przyjmuję karę.. Więc? - powiedział.
- Ja. - powiedział dumnie Lewandowski.
- Bardzo dobrze, wiedziałem, że tak będzie. Mam dla Ciebie cudowną karę. Idziesz się przebrać w strój. W tej chwili i będziesz sobie biegał do końca treningu dziewczyn, a potem na swoim normalnie będziesz miał rozgrzewkę. Możesz biegać swoim tempem, tylko masz nie stać, ani siadać.. - powiedział trener uśmiechając się.
- Ojejku.. Niech stracę.. - powiedział Lewandowski.
Robert poszedł do szatni, a ja podeszłam do dziewczyn, z grupy napastników.
- Czeeść. - wykrzyczała od razu Eva.
- Hej, hej. - odpowiedziałam.
Zaczęłam rozmawiać z dziewczynami, a po chwili na boisko wbiegł Lewy. Zaczął biegać.. Widać było, że się męczy.. Podbiegłam do trenera.
- Mogę z nim pobiegać? Może mu lepiej będzie szło? - zapytałam Jurgena.
- Jeżeli tak bardzo chcesz, to biegnij. - powiedział uśmiechając się.
- Dziękuję. - odpowiedziałam i podbiegłam do Roberta. - Widzę, że siły to już nie masz.. - powiedziałam do Lewego.
- Idź, lepiej nic nie mów.. - powiedział Lewy.
- Może mały szantaż? Jeżeli mnie nie dogonisz, to z nami koniec i drugiej szansy nie będzie. - powiedziałam i zaczęłam uciekać..
- Ej no! Ja jestem zmęczony już, a Ty nie! - wydarł się, a wszyscy na nas popatrzyli.
- Spokojnie, masz jeszcze sporo czasu, do końca treningu. - krzyknęłam.
Zaczęłam uciekać, a on był daleko z tyłu. Zobaczyłam, że chłopak już nie ma siły, to zaczęłam zwalniać. Po chwili do mnie dobiegł.
- Co księżniczka już nie ma siły? - zapytał.
- Niee, nie mogła patrzeć na męki swojego sługi. - odpowiedziałam wytykając język.
- Lewandowski! - wykrzyczał trener. Zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy na niego patrzeć. - Starczy. Teraz idź do dziewczyn, które grają jako napastniczki i poćwiczysz z nimi. - dopowiedział.
- Dziękuję. - wykrzyczał Robert i opadł na murawę.
- Eee, leeeniu. - odpowiedziałam.
Robert popatrzył na mnie i wstał, po czym zdjął koszulkę i rzucił poza linie boczną. Podeszłyśmy do dziewczyn i zobaczyłam ten zachłanny wzrok Ann, wlepiony w tors mojego chłopaka... Hohoh, mojego chłopaka.. Jak to fajnie brzmi.. Oj, już. Popatrzyłam na nią i dziewczyny, które tu stały, a potem na Lewego. Wszyscy zauważyli wzrok Ann na jego wyrzeźbionej klatce piersiowej.
- Ann. - powiedziałam nagle.
- Tak? - zapytała dziewczyna, nie odrywając wzroku.
I wtedy przypomniały mi się słowa kolegi z gimnazjum.. Popatrzyłam na dziewczynę. Idealnie pasowały do tej sytuacji.
- Bo gaci nie dopierzesz. - powiedziałam.
Dziewczyny popatrzyły na mnie i wybuchły śmiechem, a Lewy prawie się położył na ziemi. Ann, zrobiła się cała czerwona i odwróciła, po czym pobiegła do trenera.
- Kochana. - powiedział Lewy, ledwo hamując śmiech. - Zazdrosna? - zapytał.
- O co? - zapytałam sarkastycznie.
- Hmm, no na przykład o mnie? - zapytał patrząc na mnie.
- Eee, tam. Wiem, że za żadną się nie obejrzysz. - powiedziałam i dałam mu buziaka.
- Ekh. - przerwała Eva.
- Tak? - zapytał Lewy.
- Wy jesteście razem? - zapytała Eva.
Popatrzyłam na Lewego i się uśmiechnęłam.
- Tak. - odpowiedzieliśmy równocześnie i złapaliśmy się za ręce.
- Milewska! Lewandowski! - wydarł się czyjś głos.. No tak, że nie poznałam tego głosu.. To oczywiście musiał być Piszczek, a kto inny?
Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się miło.
- Tak? - zapytałam.
- Wy.. Już.. Ten.. No.. Tego..? - zapytał pokazując na nas i dziwnie poruszając brwiami.
- Jesteśmy razem. - powiedziałam.
- Ale nie martw się. Nie byłem jeszcze z nią w łóżku.. - powiedział Lewy podnosząc ręce do góry w geście obronnym.
Zaczęliśmy się śmiać. Trening szybko nam minął. Potem jeszcze zostałam na treningu prawdziwej Borussii Dortmund i oczywiście Piszczek plotkara wszystkim powiedział o najnowszej parze! Teraz tylko dostaje wiadomości nawet nie wiem od jakich osób, które mi gratulują, lub mówią, że Lewandowski jest za dobry dla mnie.. Okeej. Tak, tak. Piszczek i Błaszczykowski oczywiście zrobili nam zdjęcie jak się całujemy, a potem dodali to na facebooka z opisem ,,Najpiękniejsi w Borussii! ♥" Stąd te wszystkie wiadomości.. Ale chyba nie warto się nimi przejmować..
A więc witam Was z następnym rozdziałem! Mam nadzieję, że nie jest tu zbyt słodko! No i czekam na Wasze komentarze, bo dają wielką motywację! ♥♥ Pozdrawiam! :)
niedziela, 8 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 27
*Robert*
Ania i Alexii rozłączyły się. Szczerze mówiąc to nawet dobrze gadają, ale.. No właśnie.. Dopóki nie spróbuję to się nie dowiem.. Wyłączyłem laptopa i zszedłem na dół. Było ciemno jak cholera. Zapaliłem światło.. 1:09.. Nono.. Dziewczyna chyba się nie wyśpi. Założyłem buty i wyszedłem z domu kierując się do samochodu. Zacząłem jeździć po Dortmundzkich ulicach w poszukiwaniu jakiegoś czynnego sklepu.. Żadnego?! No proszę Was! Nie ma żadnego sklepu na cały Dortmund?! Po jakimś czasie jednak znalazł się jeden sklep, który czynny był całą dobę. Wszedłem do środka.. Ale co tak naprawdę mam kupić i co jej powiem.. ,,Hej Paulina, po prostu gadałem z Twoją siostrą i Anią i doszliśmy do wniosku, że mam może minimalne szanse u Ciebie i chciałbym spróbować.." No kurwa! Myślenie nie boli Lewy! Pomyśl no! Zobaczyłem na półce ogromnego miśka. Hmm, kupie jej tego miśka i powiem, że z jakiej okazji? A lać na to! Raz się żyję! Wziąłem miśka i podszedłem do kasy. Zapłaciłem i wyszedłem ze sklepu. Wsadziłem na tylne siedzenie i skierowałem się w kierunku hotelu, w którym tymczasowo mieszkała Paulina. Wszedłem do holu z miśkiem.
- Dzień Dobry, chciałby pan zamówić jakiś pokój czy do kogoś w odwiedziny? - zapytała recepcjonistka miło się uśmiechając.
- Dzień Dobry, w odwiedziny. - powiedziałem.
- Do? Zaraz zadzwonię i się zapytam, czy może pan wejść.. - powiedziała podnosząc słuchawkę telefonu.
- Proszę nie dzwonić! Jest to dziewczyna, za którą szaleję, ale ona o tym nie wie i chciałbym zrobić jej niespodziankę.. - powiedziałem, a kobieta dziwnie na mnie spojrzała. - Prooszę. - dodałem uśmiechając się, tak jak najlepiej potrafiłem.
- Ohh, no dobrze. - odpowiedziała.
- Dziękuję! - wykrzyczałem i pobiegłem do windy.
Wszedłem do środka i nacisnąłem guzik ,,4".. Po chwili wina zatrzymała się, a ja wyszedłem i zacząłem szukać pokoju 209.. Stanąłem przed odpowiednimi drzwiami i zapukałem.. Nic.. Jeszcze raz.. Nadal nic.. Do trzech razy sztuka.. Zapukałem i wtedy w drzwiach stanęła Paulina w tej samej pidżamie, co jakiś czas temu.. Czarne spodenki i koszulka Borussii z moim nazwiskiem.. Popatrzyła na mnie zaspanymi oczami.
- Czeeść. - powiedziałem i dałem jej wielkiego miśka.
- Hej, hej. A z jakiej to okazji? - zapytała. - Dzisiaj jest jakieś święto i w ogóle, która jest godzina?
- Hmm, to jest tak bez okazji.. Nie ma dzisiaj żadnego święta i jest godzina.. - powiedziałem wyciągając telefon. - 3:45..
- Jejku.. Co Ty tu robisz tak wcześnie? - zapytała.
- Emm. No bo chciałbym porozmawiać.. - powiedziałem nieśmiało.
- No to wchodź. - powiedziała otwierając szerzej drzwi.
Wszedłem do salonu, a ona poszła do innego pokoju. Po chwili przyszła już bez miśka.
- Chcesz coś do picia? - zapytała.
- Nie. - odpowiedziałem.
- Emm. Pozwolisz, że pójdę się przebrać? - zapytała nieśmiało.
- Czemu? Bardzo ładnie wyglądasz.. - powiedziałem uśmiechając się.
- No jaaasne.. - odpowiedziała sarkastycznie i usiadła obok mnie. - To o co chodzi? - zapytała.
- O dziewczynę.. - odpowiedziałem.
- Ohohoho.. Widzę sprawa niecierpiąca zwłoki.. - powiedziała.
- Noo!
- To o co dokładnie chodzi?
- Emm.. No bo podoba mi się dziewczyna, no i wydaje mi się, że coś do niej czuję.. Nawet jestem tego pewien, ale ona za bardzo nie zwraca na mnie uwagi.. Traktuje mnie jak przyjaciela i nie patrzy na mnie jak na mężczyznę, z którym może się spotykać, tylko jak.. jak.. Nawet nie wiem jak na kogo.. - powiedziałem. - Co powinienem zrobić?
- Powiedziała Ci, że nie chce z Tobą być? - zapytała.
- No nie..
- No to może zacznij od tego, że jej powiesz co do niej czujesz, a potem próbuj, żeby patrzyła na Ciebie jak na idealnego mężczyznę i nikogo poza Tobą nie widziała.. - powiedziała.
*Paulina*
- Myślisz, ze jak jej powiem co do niej czuję to poskutkuje? - zapytał Robert.
- Nie wiem, ale wydaje mi się, że powinieneś od tego właśnie zacząć. - powiedziałam.
Czułam jak serce rozbiło mi się na miliony kawałków.. Niby nie wiem o nim dość sporo i znamy się dopiero jakieś cztery miesiące, ale on wydawał się taki inny.. No, ale bajka się skończyła. Taka gwiazda jak on, nie chciałby być z taką osobą jak ja..
- No to, Paulina. - powiedział Robert i ukląkł przede mną. - Jesteś wspaniałą dziewczyną, a nawet kobietą.. Twoja twarz, ciało, oczy, wszystko.. Wszystko w Tobie jest idealne.. Bez wyjątków.. Gdy zobaczyłem Cię pierwszy raz, po tym meczu, jaki grałyście w Warszawie i Ty tak pyskowałaś, to wtedy już zobaczyłem, że jesteś inna od innych. Nie boisz się wyrazić swojej opinii.. A podczas tego wypadku co był w wakacje.. Zobaczyłem, że jesteś częścią mojego życia.. Pokochałem Cię.. - powiedział Lewy cały czas patrząc mi w oczy.. - Kocham Cię. - dopowiedział i popatrzył na mnie czekając na odpowiedź..
Zaczęłam na niego patrzeć. Każda sekunda dłużyła się.. Popatrzył na mnie takim wzrokiem..
- Nie no.. Wiedziałem, że z tego nic nie będzie. - powiedział i wstał. Popatrzył na mnie tak czarująco. - Cześć. - powiedział i zaczął odchodzić.
- Robert! - krzyknęłam wstając.
Mężczyzna zatrzymał się i popatrzył na mnie.
- To nie tak.. - zaczęłam. - Ja po prostu byłam strasznie zaskoczona takim obrotem sprawy.. Nigdy nie sądziłam, że osoba taka jak Ty, powie mi coś takiego.. - mówiłam, gestykulując rękoma.. - No i ja nie wiem.. No bo znamy się cztery miesiące, no ale tak naprawdę mało o sobie wiemy.. No i to chyba za mało.. - powiedziałam i opuściłam głowę.
Robert podszedł do mnie i kciukiem złapał za moja brodę, lekko ją podnosząc..
- Na Ciebie mogę czekać nawet lata.. - powiedział i pocałował mnie w usta.
Nie wiem czemu, ale odwzajemniłam pocałunek.. Zaczęliśmy całować się delikatnie, lecz z sekundy, na sekundę coraz bardziej zachłanniej. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnął się do mnie.
- To może już zostaniesz? - zapytałam.
- Mi pasuje. - odpowiedział.
- To co robimy? - zapytałam.
- Hmm, no wiesz.. - powiedział poruszając brwią..
- O nie Lewy! Nawet o tym nie myśl teraz.. - powiedziałam bijąc go w klatkę piersiową..
- Ohh, no to może jakiś film? - zapytał.
- No dobra.. To Ty wybierz, a ja pójdę po coś do picia. - powiedziałam i skierowałam się do kuchni.
Wyjęłam z lodówki sok i wzięłam dwie szklanki. Weszłam do pokoju.. Lewy właśnie wkładał płytę do DVD.
- Co oglądamy? - zapytałam.
- Halloween. - odpowiedział uśmiechając się.
- Nie! Proszę! Ja boje się na zwykłym horrorze.. Boje się, gdy coś wyskoczy mi zza pleców, a co dopiero na tym czymś? Słyszałam, że to najgorszy horror. - zaczęłam gadać.
- Oj nie dramatyzuj.. Jak będziesz się bała, to możesz się do mnie przytulić no i ja Cię obronię.. - odpowiedział dumnie.
- O to Ci właśnie chodziło! Nienawidzę Cię! - wykrzyczałam i zaczęłam się śmiać.
- Kochasz mnie.. - odpowiedział.
- Tak? Skąd ta pewność? Ja wiem, że Ty mnie kochasz, ale że ja Ciebie? Tego jeszcze nie słyszałam. - powiedziałam.
- Ooł. - odpowiedział Robert spuszczając głowę.
- Oj no żartuję! - wykrzyczałam i podeszłam do niego zaczynając całować.
- Więcej tak nie żartuj. - powiedział Lewy, gdy od niego się odsunęłam.
Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać. Już po pierwszych sekundach, gdy leciała muzyczka, zaczęłam się bać. A po kilku minutach leżałam wtulając się w Roberta nie patrząc na ekran, a gdy była cisza, to łapałam za jego koszulkę.. Coś czuję, że będzie miał rozciągniętą tą koszulkę.. Minęło jakieś 20 minut, a dla mnie była to godzina.
- Wyłącz już! - zaczęłam mówić.
- Już? Boisz się? - zapytał zdziwiony.
- Głupku! Wyłącz! Jak nie wyłączysz to wyrzucę Cię teraz z pokoju.. - powiedziałam.
- Hmm, wyłączę, jeżeli zamieszkasz ze mną.. - powiedział.
- Emm. No dobra. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się chytrze.
Lewy poszedł i wyłączył płytę, a potem włożył ją do opakowania.
- No to co, pakujesz się? - zapytał patrząc na mnie.
- Po co? - zapytałam.
- No do mnie.. - odpowiedział.
- Powiedziałam, że zamieszkam z Tobą, ale nie powiedziałam kiedy.. - odpowiedziałam i pokazałam mu język.
- Ejj, no! - wykrzyczał i skoczył na łóżko.
Zaczął mnie gilgotać.. Jejku! Jak ja nienawidzę gilgotek!
- Przestań! Przestań! - zaczęłam krzyczeć.
- Wprowadzisz się do mnie? W najbliższym tygodniu.. - powiedział.
- Czekaj.. - powiedziałam śmiejąc się..
- Na co?
- Przestań.. Gilgotać.. - zaczęłam.
- Boo?
- Bo.. Nie mogę.. Mówić... - mówiłam przerywając co słowo, bo śmiech mi na wypowiedzenie całego zdania nie pozwalał.
Robert przestał mnie gilgotać, ale nadal na mnie siedział.
- To jak? - zapytał.
- Wprowadziłabym się, ale..
- Ale?
- No, ale rodzice kupili mi dom, no i tak głupio będzie go zostawiać.. A poza tym, nie jesteśmy jeszcze parą, tylko... Em.. Tylko.. Dobra, nie wiem kim, ale jeszcze nie jesteśmy parą.. - powiedziałam.
- Czemu? - zapytał zdziwiony.
- Bo mnie nawet nie zapytałeś, czy chcę z Tobą być.
- Ohh, przepraszam wielmożną. A więc, Paulino Milewska! Czy zechciałabyś zostać moja dziewczyną? - zapytał poważnie.
- Oczywiście Robercie Lewandowski. - odpowiedziałam i go pocałowałam.
- Teraz możesz już się wprowadzać? - zapytał.
- Jak się lepiej poznamy.. - powiedziałam.
- Czyli kiedy? - zapytał.
- To zależy ile będziesz ze mną czasu spędzał.. No, ale wiesz.. Raz był taki chłopak, który spędzał ze mną 12 godzin na dobę, to nie wytrzymał dłużej niż dwa tygodnie, a więc powodzenia. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Miłość wszystko przezwycięży. - powiedział dumnie.
- Skoro tak mówisz. - powiedziałam i się do niego przytuliłam.
Po chwili zasnęłam..
A więc witam w niedzielny wieczór z nowym rozdziałem! :D
Liczę na Wasze komentarze! ♥♥
Ania i Alexii rozłączyły się. Szczerze mówiąc to nawet dobrze gadają, ale.. No właśnie.. Dopóki nie spróbuję to się nie dowiem.. Wyłączyłem laptopa i zszedłem na dół. Było ciemno jak cholera. Zapaliłem światło.. 1:09.. Nono.. Dziewczyna chyba się nie wyśpi. Założyłem buty i wyszedłem z domu kierując się do samochodu. Zacząłem jeździć po Dortmundzkich ulicach w poszukiwaniu jakiegoś czynnego sklepu.. Żadnego?! No proszę Was! Nie ma żadnego sklepu na cały Dortmund?! Po jakimś czasie jednak znalazł się jeden sklep, który czynny był całą dobę. Wszedłem do środka.. Ale co tak naprawdę mam kupić i co jej powiem.. ,,Hej Paulina, po prostu gadałem z Twoją siostrą i Anią i doszliśmy do wniosku, że mam może minimalne szanse u Ciebie i chciałbym spróbować.." No kurwa! Myślenie nie boli Lewy! Pomyśl no! Zobaczyłem na półce ogromnego miśka. Hmm, kupie jej tego miśka i powiem, że z jakiej okazji? A lać na to! Raz się żyję! Wziąłem miśka i podszedłem do kasy. Zapłaciłem i wyszedłem ze sklepu. Wsadziłem na tylne siedzenie i skierowałem się w kierunku hotelu, w którym tymczasowo mieszkała Paulina. Wszedłem do holu z miśkiem.
- Dzień Dobry, chciałby pan zamówić jakiś pokój czy do kogoś w odwiedziny? - zapytała recepcjonistka miło się uśmiechając.
- Dzień Dobry, w odwiedziny. - powiedziałem.
- Do? Zaraz zadzwonię i się zapytam, czy może pan wejść.. - powiedziała podnosząc słuchawkę telefonu.
- Proszę nie dzwonić! Jest to dziewczyna, za którą szaleję, ale ona o tym nie wie i chciałbym zrobić jej niespodziankę.. - powiedziałem, a kobieta dziwnie na mnie spojrzała. - Prooszę. - dodałem uśmiechając się, tak jak najlepiej potrafiłem.
- Ohh, no dobrze. - odpowiedziała.
- Dziękuję! - wykrzyczałem i pobiegłem do windy.
Wszedłem do środka i nacisnąłem guzik ,,4".. Po chwili wina zatrzymała się, a ja wyszedłem i zacząłem szukać pokoju 209.. Stanąłem przed odpowiednimi drzwiami i zapukałem.. Nic.. Jeszcze raz.. Nadal nic.. Do trzech razy sztuka.. Zapukałem i wtedy w drzwiach stanęła Paulina w tej samej pidżamie, co jakiś czas temu.. Czarne spodenki i koszulka Borussii z moim nazwiskiem.. Popatrzyła na mnie zaspanymi oczami.
- Czeeść. - powiedziałem i dałem jej wielkiego miśka.
- Hej, hej. A z jakiej to okazji? - zapytała. - Dzisiaj jest jakieś święto i w ogóle, która jest godzina?
- Hmm, to jest tak bez okazji.. Nie ma dzisiaj żadnego święta i jest godzina.. - powiedziałem wyciągając telefon. - 3:45..
- Jejku.. Co Ty tu robisz tak wcześnie? - zapytała.
- Emm. No bo chciałbym porozmawiać.. - powiedziałem nieśmiało.
- No to wchodź. - powiedziała otwierając szerzej drzwi.
Wszedłem do salonu, a ona poszła do innego pokoju. Po chwili przyszła już bez miśka.
- Chcesz coś do picia? - zapytała.
- Nie. - odpowiedziałem.
- Emm. Pozwolisz, że pójdę się przebrać? - zapytała nieśmiało.
- Czemu? Bardzo ładnie wyglądasz.. - powiedziałem uśmiechając się.
- No jaaasne.. - odpowiedziała sarkastycznie i usiadła obok mnie. - To o co chodzi? - zapytała.
- O dziewczynę.. - odpowiedziałem.
- Ohohoho.. Widzę sprawa niecierpiąca zwłoki.. - powiedziała.
- Noo!
- To o co dokładnie chodzi?
- Emm.. No bo podoba mi się dziewczyna, no i wydaje mi się, że coś do niej czuję.. Nawet jestem tego pewien, ale ona za bardzo nie zwraca na mnie uwagi.. Traktuje mnie jak przyjaciela i nie patrzy na mnie jak na mężczyznę, z którym może się spotykać, tylko jak.. jak.. Nawet nie wiem jak na kogo.. - powiedziałem. - Co powinienem zrobić?
- Powiedziała Ci, że nie chce z Tobą być? - zapytała.
- No nie..
- No to może zacznij od tego, że jej powiesz co do niej czujesz, a potem próbuj, żeby patrzyła na Ciebie jak na idealnego mężczyznę i nikogo poza Tobą nie widziała.. - powiedziała.
*Paulina*
- Myślisz, ze jak jej powiem co do niej czuję to poskutkuje? - zapytał Robert.
- Nie wiem, ale wydaje mi się, że powinieneś od tego właśnie zacząć. - powiedziałam.
Czułam jak serce rozbiło mi się na miliony kawałków.. Niby nie wiem o nim dość sporo i znamy się dopiero jakieś cztery miesiące, ale on wydawał się taki inny.. No, ale bajka się skończyła. Taka gwiazda jak on, nie chciałby być z taką osobą jak ja..
- No to, Paulina. - powiedział Robert i ukląkł przede mną. - Jesteś wspaniałą dziewczyną, a nawet kobietą.. Twoja twarz, ciało, oczy, wszystko.. Wszystko w Tobie jest idealne.. Bez wyjątków.. Gdy zobaczyłem Cię pierwszy raz, po tym meczu, jaki grałyście w Warszawie i Ty tak pyskowałaś, to wtedy już zobaczyłem, że jesteś inna od innych. Nie boisz się wyrazić swojej opinii.. A podczas tego wypadku co był w wakacje.. Zobaczyłem, że jesteś częścią mojego życia.. Pokochałem Cię.. - powiedział Lewy cały czas patrząc mi w oczy.. - Kocham Cię. - dopowiedział i popatrzył na mnie czekając na odpowiedź..
Zaczęłam na niego patrzeć. Każda sekunda dłużyła się.. Popatrzył na mnie takim wzrokiem..
- Nie no.. Wiedziałem, że z tego nic nie będzie. - powiedział i wstał. Popatrzył na mnie tak czarująco. - Cześć. - powiedział i zaczął odchodzić.
- Robert! - krzyknęłam wstając.
Mężczyzna zatrzymał się i popatrzył na mnie.
- To nie tak.. - zaczęłam. - Ja po prostu byłam strasznie zaskoczona takim obrotem sprawy.. Nigdy nie sądziłam, że osoba taka jak Ty, powie mi coś takiego.. - mówiłam, gestykulując rękoma.. - No i ja nie wiem.. No bo znamy się cztery miesiące, no ale tak naprawdę mało o sobie wiemy.. No i to chyba za mało.. - powiedziałam i opuściłam głowę.
Robert podszedł do mnie i kciukiem złapał za moja brodę, lekko ją podnosząc..
- Na Ciebie mogę czekać nawet lata.. - powiedział i pocałował mnie w usta.
Nie wiem czemu, ale odwzajemniłam pocałunek.. Zaczęliśmy całować się delikatnie, lecz z sekundy, na sekundę coraz bardziej zachłanniej. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnął się do mnie.
- To może już zostaniesz? - zapytałam.
- Mi pasuje. - odpowiedział.
- To co robimy? - zapytałam.
- Hmm, no wiesz.. - powiedział poruszając brwią..
- O nie Lewy! Nawet o tym nie myśl teraz.. - powiedziałam bijąc go w klatkę piersiową..
- Ohh, no to może jakiś film? - zapytał.
- No dobra.. To Ty wybierz, a ja pójdę po coś do picia. - powiedziałam i skierowałam się do kuchni.
Wyjęłam z lodówki sok i wzięłam dwie szklanki. Weszłam do pokoju.. Lewy właśnie wkładał płytę do DVD.
- Co oglądamy? - zapytałam.
- Halloween. - odpowiedział uśmiechając się.
- Nie! Proszę! Ja boje się na zwykłym horrorze.. Boje się, gdy coś wyskoczy mi zza pleców, a co dopiero na tym czymś? Słyszałam, że to najgorszy horror. - zaczęłam gadać.
- Oj nie dramatyzuj.. Jak będziesz się bała, to możesz się do mnie przytulić no i ja Cię obronię.. - odpowiedział dumnie.
- O to Ci właśnie chodziło! Nienawidzę Cię! - wykrzyczałam i zaczęłam się śmiać.
- Kochasz mnie.. - odpowiedział.
- Tak? Skąd ta pewność? Ja wiem, że Ty mnie kochasz, ale że ja Ciebie? Tego jeszcze nie słyszałam. - powiedziałam.
- Ooł. - odpowiedział Robert spuszczając głowę.
- Oj no żartuję! - wykrzyczałam i podeszłam do niego zaczynając całować.
- Więcej tak nie żartuj. - powiedział Lewy, gdy od niego się odsunęłam.
Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać. Już po pierwszych sekundach, gdy leciała muzyczka, zaczęłam się bać. A po kilku minutach leżałam wtulając się w Roberta nie patrząc na ekran, a gdy była cisza, to łapałam za jego koszulkę.. Coś czuję, że będzie miał rozciągniętą tą koszulkę.. Minęło jakieś 20 minut, a dla mnie była to godzina.
- Wyłącz już! - zaczęłam mówić.
- Już? Boisz się? - zapytał zdziwiony.
- Głupku! Wyłącz! Jak nie wyłączysz to wyrzucę Cię teraz z pokoju.. - powiedziałam.
- Hmm, wyłączę, jeżeli zamieszkasz ze mną.. - powiedział.
- Emm. No dobra. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się chytrze.
Lewy poszedł i wyłączył płytę, a potem włożył ją do opakowania.
- No to co, pakujesz się? - zapytał patrząc na mnie.
- Po co? - zapytałam.
- No do mnie.. - odpowiedział.
- Powiedziałam, że zamieszkam z Tobą, ale nie powiedziałam kiedy.. - odpowiedziałam i pokazałam mu język.
- Ejj, no! - wykrzyczał i skoczył na łóżko.
Zaczął mnie gilgotać.. Jejku! Jak ja nienawidzę gilgotek!
- Przestań! Przestań! - zaczęłam krzyczeć.
- Wprowadzisz się do mnie? W najbliższym tygodniu.. - powiedział.
- Czekaj.. - powiedziałam śmiejąc się..
- Na co?
- Przestań.. Gilgotać.. - zaczęłam.
- Boo?
- Bo.. Nie mogę.. Mówić... - mówiłam przerywając co słowo, bo śmiech mi na wypowiedzenie całego zdania nie pozwalał.
Robert przestał mnie gilgotać, ale nadal na mnie siedział.
- To jak? - zapytał.
- Wprowadziłabym się, ale..
- Ale?
- No, ale rodzice kupili mi dom, no i tak głupio będzie go zostawiać.. A poza tym, nie jesteśmy jeszcze parą, tylko... Em.. Tylko.. Dobra, nie wiem kim, ale jeszcze nie jesteśmy parą.. - powiedziałam.
- Czemu? - zapytał zdziwiony.
- Bo mnie nawet nie zapytałeś, czy chcę z Tobą być.
- Ohh, przepraszam wielmożną. A więc, Paulino Milewska! Czy zechciałabyś zostać moja dziewczyną? - zapytał poważnie.
- Oczywiście Robercie Lewandowski. - odpowiedziałam i go pocałowałam.
- Teraz możesz już się wprowadzać? - zapytał.
- Jak się lepiej poznamy.. - powiedziałam.
- Czyli kiedy? - zapytał.
- To zależy ile będziesz ze mną czasu spędzał.. No, ale wiesz.. Raz był taki chłopak, który spędzał ze mną 12 godzin na dobę, to nie wytrzymał dłużej niż dwa tygodnie, a więc powodzenia. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Miłość wszystko przezwycięży. - powiedział dumnie.
- Skoro tak mówisz. - powiedziałam i się do niego przytuliłam.
Po chwili zasnęłam..
A więc witam w niedzielny wieczór z nowym rozdziałem! :D
Liczę na Wasze komentarze! ♥♥
wtorek, 26 listopada 2013
ROZDZIAŁ 26
*Alexii*
Paulina w tym Dortmundzie jest już 8 godzin i napisała tylko zwykłego sms'a, że już doleciała i nie ma czasu zadzwonić! No proszę! Coś musiało się stać! A na dodatek Ania.. Zamknęła się w sobie.. Płaczę i siedzi cały czas na balkonie.. No kurde! Popadła w małą depresję, a minęło tylko 8 godzin! Co będzie za tydzień?! Włączyłam laptopa i weszłam na facebooka. Nic nowego.. Wpisałam w wyszukiwarce ,,Paulina Milewska", lecz nie pokazała się tam moja siostra, tylko inne strony o niej.. O kurde! Sławna to ona już jest.. Weszłam na pierwszy lepszy profil i zaczęłam czytać.. Najświeższe informacje o Paulinie.. Nawet był artykuł, jak trenowała w Dortmundzie. Zostawiłam to i poszłam na balkon zobaczyć, czy Ania nic głupiego nie zrobiła. Siedziała nadal w tym samym miejscu z naszym zdjęciem, a łzy spływały po jej policzkach.. Usłyszałam, że ktoś dzwoni do mnie na Skypie. Pobiegłam do pokoju.. Wyświetliło się ,,Paulina (pyzia) dzwoni" nacisnęłam szybkie odbierz i krzyknęłam do Ani.
- Paulina dzwoni jakby co!
Ale nic nie odpowiedziała. Po chwili w rozmowie video pojawiła mi się twarz Pauliny, Łukasza, Roberta i Kuby..
- Paulina! Czemu nie dzwoniłaś!? Tylko sms'a napisałaś, ze dojechałaś! Nie wiesz jak się martwiłam! - zaczęłam krzyczeć.
- Spokojnie, luz. Jest spoko. Wiesz może co dzieje się z Anią? - zapytała.
- A co ma się dziać? - zapytałam zaskoczona jej wiedzą.. Nie ma jej tutaj, a jednak wszystko wie.
- Nie odbiera ode mnie telefonów.. - powiedział Piszczek.
- Można powiedzieć, że Ania popadła w małą depresję.. - powiedziałam.
- ŻE CO?! - wykrzyczeli wszyscy razem.
- No płaczę, siedzi na balkonie ze zdjęciem w ręku.. Nie odzywa się.. Dzisiaj nic nie jadła, oprócz tej sałatki o 2 w nocy.. - powiedziałam.
- Zawołaj ją! - powiedział Piszczek.
- Wątpię, żeby chciała przyjść.. - powiedziałam i pobiegłam na balkon..
Nadal siedziała na tym samym miejscu.. Bardzo dobrze, nic sobie nie zrobiła..
- Gdzie Ty pobiegłaś? - zapytała Paulina.
- Do Ani, co jakiś czas sprawdzam czy nic sobie nie zrobiła.. - powiedziałam.
- Proszę. Zawołaj ją. - powiedział Łukasz.
- Dobra, dobra. - powiedziałam i poszłam na balkon.
Usiadłam obok niej i popatrzyłam na zdjęcie.
- Robione po ostatnim naszym wspólnym wygranym meczu.. - powiedziała Ania.
- Jeszcze niejeden wygramy.. - powiedziałam.
- Ale teraz już bez niej.. - odpowiedziała.
- Rozmawiam z nią na skypie. Z nią, Lewym, Piszczkiem i Błaszczykowskim.. - powiedziałam.
- Mogę i ja z nimi porozmawiać? - zapytała nieśmiało.
- No jasne! Właśnie po to tu przyszłam. - powiedziałam i wstałam.
Podałam jej rękę i się uśmiechnęłam. Poszłyśmy przed laptopa i usiadłyśmy.
- Ania! Do cholery jasnej! Nawet nie wiesz jak się martwiłem! Nie odbierałaś telefonu, nawet durnego sms'a nie napisałaś! - zaczął krzyczeć Łukasz.
- Spokojnie. - powiedziała uśmiechając się.
- Co spokojnie! Podobno nic nie jadłaś przez 13 godzin! Ty zwariowałaś!? - znowu krzyczał.
- Spoko, luz. Żyję. - powiedziała.
- No jasne.. Spoko, luz.. Chyba Cię zapiszę do tej Borussii Dortmund, wtedy będziesz bliżej. - powiedział Łukasz.
- Dobra, ale Alexii też! - powiedziała dumnie i się uśmiechnęła.
- Ahh! Ty tego chcesz! - powiedział Łukasz.
- Nooo! - powiedziała Ania.
- No dobra, to pogadam z trenerem, tylko niech Alexii wróci do treningów. - powiedział Łukasz.
- Dobra! Jak Alexii wróci do treningów z nami to gadasz z trenerem, że ma nas kupić! - powiedziała dumnie się uśmiechając.
- Hhaha, dobra, dobra. Wiedziałem, że coś jest na rzeczy! - powiedział Łukasz.
- Nono! Coś czuję, że podbijemy Dortmund, tak jak wy. - powiedziała Paulina.
- Co Ty gadasz.. - powiedziałam.
Dziewczyny spojrzały na mnie dość dziwnym wzrokiem.
- My będziemy lepsze niż chłopaki. - dokończyłam uśmiechając się.
- Hhaha! Dobrze gadasz. - powiedziała Paulina.
- Ooo, wiesz co Ci powiem!
- Co?
- Masz już fanów! Twój największy fanpage ma 1.045 lajków. - powiedziałam.
- Na serio?! - zapytała zszokowana.
- No. Czekaj link Ci wyślę. - powiedziałam i wysłałam jej link to tej strony.
- Łooooł. - powiedział Kuba.
- Ja tyle fanów, po jednym golu nie miałem. - powiedział Robert.
- No wiesz, tutaj większość to mężczyźni.. Zobaczyli, ze ładna to polubili.. - powiedziała Paulina uśmiechając się.
Zobaczyłam wtedy minę Roberta.. Widać było, że podoba mu się Paulina, lecz boi jej się tego powiedzieć.. A gdy ona tylko wspominała o jakimkolwiek chłopaku, to na jego twarzy zamiast uśmiechu widziałam smutek.. Jestem ciekawa, co czuję gdy inni rozmawiają o niej i Wasylu.. To naprawdę musi go boleć.. Jejku! Taka szkoda mi chłopaka!
- Robert. Mam do Ciebie sprawę, tylko w cztery oczy. Dałoby radę jakoś najszybciej? - zapytałam nagle.
- Spoko, o 24 na skypie? - zapytał.
- Spoko, tylko pamiętaj, że w cztery oczy. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Uuuu, nowy związek? - zapytała Paulina.
- A co zazdrosna? - zapytałam.
- O niego? Nawet trochę, bo wtedy nikt by mnie tak pięknie nie kręcił jak dzisiaj.. - powiedziała Paulina rozmarzona..
Uuhuhuh, widać, że coś się kroi... Rozmawialiśmy jeszcze jakąś godzinę, lecz potem skończyliśmy.. Do 24 brakowało jeszcze 2 godzin.. Pewnie zaraz pojadą do domu i będzie dzwonił.. Zobaczymy. Zostawiłam włączony komputer i poszłam zrobić coś do jedzenia dla mnie i Ani, która znowu oglądała nasze stare zdjęcia.. Jejku, kiedyś byłyśmy takie słodkie...
*Około 24*
Weszłam na skypa. Robert już był. Zadzwonił, a ja odebrałam.
- Hej. Co jest? - zapytał.
- Hejka, chodzi o Ciebie i Paulinę.. - powiedziałam i zrobiłam smutną minę.
- O mnie i Paulinę? - zadziwił się Lewandowski.
- Jejku! Robert przecież widzę jak na nią patrzysz! Widać, że Ci się podoba.. Czemu jej tego nie powiesz? - zapytałam.
- No bo ona woli Wasilewskiego, który ma poczucie humoru, a nie mnie, który udaje naburmuszoną gwiazdeczkę.. - powiedział.
- Na serio? - zapytałam.
- Co na serio?
- Na serio myślisz, że ona woli Wasyla? Nie wydaje mi się.. Jejku! Lewy! Uważasz, że jesteś naburmuszoną gwiazdeczką, czy ona Ci to powiedziała? Ona nigdy nie była taka chamska.. Znaczy była, ale nie tak bardzo, żeby aż tak wygarniać..
- No nie ona, no ale widzę jak patrzy na Wasyla, a jak na mnie..
- Jak był wypadek, to kto obok niej siedział w dzień i w nocy? Ty czy Wasyl?
- No ja, ale w nocy, bo w dzień wpadał Wasyl i zaraz chciał jej poprawiać samopoczucie..
- A kogo prosiła, żeby został na noc, bo nie chcę zostawać sama? Ciebie czy Wasyla?
- No mnie.. No, ale Wasyl ma żonę to jej się nie dziwię nawet..
- No właśnie! I uważasz, że woli żonatego mężczyznę, niż Ciebie? - zapytałam już lekko zdziwiona.
- Ja tak nie uważam, ja to wiem.
- Jejku! Debilu! - wykrzyczałam i chyba za głośno, bo Ania, która spała na łóżku obok zerwała się z niego.- Idź spać. - powiedziałam do niej.
- Z kim rozmawiasz? - zapytała.
- Z Lewandowskim.. - odpowiedziałam.
- Ooo to i ja mu coś powiem! - powiedziała podchodząc do laptopa. - Heeej.
- Hej, hej. - odpowiedział Lewy.
- Wiesz co! - powiedziała patrząc na niego.
- Co? - zapytał.
- Ciebie tu nie powinno być! Teraz powinieneś leżeć na łóżku i myśleć jak przekonać Paulinę, żeby z Tobą była, albo na początek jak pokazać jej swoje uczucia.. Na serio myślisz, że jesteśmy takie ślepe? Może piłkarze i Paulina tak, ale nie my.. Jejku! Lewy! Ty głupi jesteś! Jak był wypadek dziewczyn to siedziałeś przy niej i widziałeś jaka była? Zawsze, gdy ją przytulałeś uśmiechała się i widać było w jej oczach radość, a teraz? Dzisiaj z nią rozmawiałyśmy i nie cieszyła się tak jak wcześniej.. - powiedziała Ania.
- No bo nie jest z Wami? Jest od Was na kilkaset kilometrów i się nie cieszy z tego powodu? - zapytał.
- Nie Lewy! Po prostu widzi, że już Cię nie obchodzi.. Pomyślała pewnie, że nawet Cię nie obchodziła, a to przytulanie i słowa pocieszenia były z litości, ale ja widzę, że Ty coś do niej czujesz! Więc leć do niej! Nawet kurwa teraz! Pukaj aż otworzy i jej wszystko powiedz! Dziękuję. Do widzenia. - powiedziała i rozłączyła nas z Lewandowskim.
- Co Ty zrobiłaś? - zapytałam zdziwiona.
- 5, 4, 3, 2, 1.. I widzisz znikł.. Zastanawiał się co zrobić i postanowił do niej iść.. - powiedziała dumnie Ania.
- Jejku, zawsze głupia i walnięta. - powiedziałam ją przytulając.
- Ale kochana! - wykrzyczała.
- No tak. - dodałam. - Chodź idziemy spać.
Położyłyśmy się na łóżku i po chwili film mi się urwał..
NO WIĘC JEST I NASTĘPNY! JEJEJ! ♥♥
Paulina w tym Dortmundzie jest już 8 godzin i napisała tylko zwykłego sms'a, że już doleciała i nie ma czasu zadzwonić! No proszę! Coś musiało się stać! A na dodatek Ania.. Zamknęła się w sobie.. Płaczę i siedzi cały czas na balkonie.. No kurde! Popadła w małą depresję, a minęło tylko 8 godzin! Co będzie za tydzień?! Włączyłam laptopa i weszłam na facebooka. Nic nowego.. Wpisałam w wyszukiwarce ,,Paulina Milewska", lecz nie pokazała się tam moja siostra, tylko inne strony o niej.. O kurde! Sławna to ona już jest.. Weszłam na pierwszy lepszy profil i zaczęłam czytać.. Najświeższe informacje o Paulinie.. Nawet był artykuł, jak trenowała w Dortmundzie. Zostawiłam to i poszłam na balkon zobaczyć, czy Ania nic głupiego nie zrobiła. Siedziała nadal w tym samym miejscu z naszym zdjęciem, a łzy spływały po jej policzkach.. Usłyszałam, że ktoś dzwoni do mnie na Skypie. Pobiegłam do pokoju.. Wyświetliło się ,,Paulina (pyzia) dzwoni" nacisnęłam szybkie odbierz i krzyknęłam do Ani.
- Paulina dzwoni jakby co!
Ale nic nie odpowiedziała. Po chwili w rozmowie video pojawiła mi się twarz Pauliny, Łukasza, Roberta i Kuby..
- Paulina! Czemu nie dzwoniłaś!? Tylko sms'a napisałaś, ze dojechałaś! Nie wiesz jak się martwiłam! - zaczęłam krzyczeć.
- Spokojnie, luz. Jest spoko. Wiesz może co dzieje się z Anią? - zapytała.
- A co ma się dziać? - zapytałam zaskoczona jej wiedzą.. Nie ma jej tutaj, a jednak wszystko wie.
- Nie odbiera ode mnie telefonów.. - powiedział Piszczek.
- Można powiedzieć, że Ania popadła w małą depresję.. - powiedziałam.
- ŻE CO?! - wykrzyczeli wszyscy razem.
- No płaczę, siedzi na balkonie ze zdjęciem w ręku.. Nie odzywa się.. Dzisiaj nic nie jadła, oprócz tej sałatki o 2 w nocy.. - powiedziałam.
- Zawołaj ją! - powiedział Piszczek.
- Wątpię, żeby chciała przyjść.. - powiedziałam i pobiegłam na balkon..
Nadal siedziała na tym samym miejscu.. Bardzo dobrze, nic sobie nie zrobiła..
- Gdzie Ty pobiegłaś? - zapytała Paulina.
- Do Ani, co jakiś czas sprawdzam czy nic sobie nie zrobiła.. - powiedziałam.
- Proszę. Zawołaj ją. - powiedział Łukasz.
- Dobra, dobra. - powiedziałam i poszłam na balkon.
Usiadłam obok niej i popatrzyłam na zdjęcie.
- Robione po ostatnim naszym wspólnym wygranym meczu.. - powiedziała Ania.
- Jeszcze niejeden wygramy.. - powiedziałam.
- Ale teraz już bez niej.. - odpowiedziała.
- Rozmawiam z nią na skypie. Z nią, Lewym, Piszczkiem i Błaszczykowskim.. - powiedziałam.
- Mogę i ja z nimi porozmawiać? - zapytała nieśmiało.
- No jasne! Właśnie po to tu przyszłam. - powiedziałam i wstałam.
Podałam jej rękę i się uśmiechnęłam. Poszłyśmy przed laptopa i usiadłyśmy.
- Ania! Do cholery jasnej! Nawet nie wiesz jak się martwiłem! Nie odbierałaś telefonu, nawet durnego sms'a nie napisałaś! - zaczął krzyczeć Łukasz.
- Spokojnie. - powiedziała uśmiechając się.
- Co spokojnie! Podobno nic nie jadłaś przez 13 godzin! Ty zwariowałaś!? - znowu krzyczał.
- Spoko, luz. Żyję. - powiedziała.
- No jasne.. Spoko, luz.. Chyba Cię zapiszę do tej Borussii Dortmund, wtedy będziesz bliżej. - powiedział Łukasz.
- Dobra, ale Alexii też! - powiedziała dumnie i się uśmiechnęła.
- Ahh! Ty tego chcesz! - powiedział Łukasz.
- Nooo! - powiedziała Ania.
- No dobra, to pogadam z trenerem, tylko niech Alexii wróci do treningów. - powiedział Łukasz.
- Dobra! Jak Alexii wróci do treningów z nami to gadasz z trenerem, że ma nas kupić! - powiedziała dumnie się uśmiechając.
- Hhaha, dobra, dobra. Wiedziałem, że coś jest na rzeczy! - powiedział Łukasz.
- Nono! Coś czuję, że podbijemy Dortmund, tak jak wy. - powiedziała Paulina.
- Co Ty gadasz.. - powiedziałam.
Dziewczyny spojrzały na mnie dość dziwnym wzrokiem.
- My będziemy lepsze niż chłopaki. - dokończyłam uśmiechając się.
- Hhaha! Dobrze gadasz. - powiedziała Paulina.
- Ooo, wiesz co Ci powiem!
- Co?
- Masz już fanów! Twój największy fanpage ma 1.045 lajków. - powiedziałam.
- Na serio?! - zapytała zszokowana.
- No. Czekaj link Ci wyślę. - powiedziałam i wysłałam jej link to tej strony.
- Łooooł. - powiedział Kuba.
- Ja tyle fanów, po jednym golu nie miałem. - powiedział Robert.
- No wiesz, tutaj większość to mężczyźni.. Zobaczyli, ze ładna to polubili.. - powiedziała Paulina uśmiechając się.
Zobaczyłam wtedy minę Roberta.. Widać było, że podoba mu się Paulina, lecz boi jej się tego powiedzieć.. A gdy ona tylko wspominała o jakimkolwiek chłopaku, to na jego twarzy zamiast uśmiechu widziałam smutek.. Jestem ciekawa, co czuję gdy inni rozmawiają o niej i Wasylu.. To naprawdę musi go boleć.. Jejku! Taka szkoda mi chłopaka!
- Robert. Mam do Ciebie sprawę, tylko w cztery oczy. Dałoby radę jakoś najszybciej? - zapytałam nagle.
- Spoko, o 24 na skypie? - zapytał.
- Spoko, tylko pamiętaj, że w cztery oczy. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Uuuu, nowy związek? - zapytała Paulina.
- A co zazdrosna? - zapytałam.
- O niego? Nawet trochę, bo wtedy nikt by mnie tak pięknie nie kręcił jak dzisiaj.. - powiedziała Paulina rozmarzona..
Uuhuhuh, widać, że coś się kroi... Rozmawialiśmy jeszcze jakąś godzinę, lecz potem skończyliśmy.. Do 24 brakowało jeszcze 2 godzin.. Pewnie zaraz pojadą do domu i będzie dzwonił.. Zobaczymy. Zostawiłam włączony komputer i poszłam zrobić coś do jedzenia dla mnie i Ani, która znowu oglądała nasze stare zdjęcia.. Jejku, kiedyś byłyśmy takie słodkie...
*Około 24*
Weszłam na skypa. Robert już był. Zadzwonił, a ja odebrałam.
- Hej. Co jest? - zapytał.
- Hejka, chodzi o Ciebie i Paulinę.. - powiedziałam i zrobiłam smutną minę.
- O mnie i Paulinę? - zadziwił się Lewandowski.
- Jejku! Robert przecież widzę jak na nią patrzysz! Widać, że Ci się podoba.. Czemu jej tego nie powiesz? - zapytałam.
- No bo ona woli Wasilewskiego, który ma poczucie humoru, a nie mnie, który udaje naburmuszoną gwiazdeczkę.. - powiedział.
- Na serio? - zapytałam.
- Co na serio?
- Na serio myślisz, że ona woli Wasyla? Nie wydaje mi się.. Jejku! Lewy! Uważasz, że jesteś naburmuszoną gwiazdeczką, czy ona Ci to powiedziała? Ona nigdy nie była taka chamska.. Znaczy była, ale nie tak bardzo, żeby aż tak wygarniać..
- No nie ona, no ale widzę jak patrzy na Wasyla, a jak na mnie..
- Jak był wypadek, to kto obok niej siedział w dzień i w nocy? Ty czy Wasyl?
- No ja, ale w nocy, bo w dzień wpadał Wasyl i zaraz chciał jej poprawiać samopoczucie..
- A kogo prosiła, żeby został na noc, bo nie chcę zostawać sama? Ciebie czy Wasyla?
- No mnie.. No, ale Wasyl ma żonę to jej się nie dziwię nawet..
- No właśnie! I uważasz, że woli żonatego mężczyznę, niż Ciebie? - zapytałam już lekko zdziwiona.
- Ja tak nie uważam, ja to wiem.
- Jejku! Debilu! - wykrzyczałam i chyba za głośno, bo Ania, która spała na łóżku obok zerwała się z niego.- Idź spać. - powiedziałam do niej.
- Z kim rozmawiasz? - zapytała.
- Z Lewandowskim.. - odpowiedziałam.
- Ooo to i ja mu coś powiem! - powiedziała podchodząc do laptopa. - Heeej.
- Hej, hej. - odpowiedział Lewy.
- Wiesz co! - powiedziała patrząc na niego.
- Co? - zapytał.
- Ciebie tu nie powinno być! Teraz powinieneś leżeć na łóżku i myśleć jak przekonać Paulinę, żeby z Tobą była, albo na początek jak pokazać jej swoje uczucia.. Na serio myślisz, że jesteśmy takie ślepe? Może piłkarze i Paulina tak, ale nie my.. Jejku! Lewy! Ty głupi jesteś! Jak był wypadek dziewczyn to siedziałeś przy niej i widziałeś jaka była? Zawsze, gdy ją przytulałeś uśmiechała się i widać było w jej oczach radość, a teraz? Dzisiaj z nią rozmawiałyśmy i nie cieszyła się tak jak wcześniej.. - powiedziała Ania.
- No bo nie jest z Wami? Jest od Was na kilkaset kilometrów i się nie cieszy z tego powodu? - zapytał.
- Nie Lewy! Po prostu widzi, że już Cię nie obchodzi.. Pomyślała pewnie, że nawet Cię nie obchodziła, a to przytulanie i słowa pocieszenia były z litości, ale ja widzę, że Ty coś do niej czujesz! Więc leć do niej! Nawet kurwa teraz! Pukaj aż otworzy i jej wszystko powiedz! Dziękuję. Do widzenia. - powiedziała i rozłączyła nas z Lewandowskim.
- Co Ty zrobiłaś? - zapytałam zdziwiona.
- 5, 4, 3, 2, 1.. I widzisz znikł.. Zastanawiał się co zrobić i postanowił do niej iść.. - powiedziała dumnie Ania.
- Jejku, zawsze głupia i walnięta. - powiedziałam ją przytulając.
- Ale kochana! - wykrzyczała.
- No tak. - dodałam. - Chodź idziemy spać.
Położyłyśmy się na łóżku i po chwili film mi się urwał..
NO WIĘC JEST I NASTĘPNY! JEJEJ! ♥♥
środa, 20 listopada 2013
ROZDZIAŁ 25
*Paulina*
Poszłam za Tiną do trenera. Dziewczyny dziwnie na mnie się patrzyły, ale zlałam to.. Trenerem był nie kto inny jak Jurgen Kloop..
- Dzień Dobry, to Ty jesteś Paulina Milewska? - zapytał trener uśmiechając się życzliwie.
- Dzień Dobry, dokładnie ja. Tylko chyba dobrego wejścia to nie miałam.. - powiedziałam uśmiechając się.
- No co Ty, chłopaki z Polski jarali się tym od początku naszych treningów, że tu będziesz.. Tylko dziewczyną chyba to nie przypadło, bo nikogo tak nie witali.. A tym bardziej Robert Lewandowski, ich największy idol.. - powiedział i popatrzył w stronę trybun, gdzie siedziała uśmiechnięta trójka Polaków.
- No właśnie.. Chyba mnie nie polubią.. - powiedziałam.
- No co Ty. Będą teraz chciały Cię lubić, bo znasz Lewandowskiego! - powiedział trener.
- Hhaha, no chyba, że tak!
Jurgen zagwizdał gwizdkiem i na boisku zapadła cisza..
- Uwaga! Dziewczyny to jest Paulina Milewska, jest Polką i jest naszą nową zawodniczką.. Mam nadzieję, że ją miło przyjmiecie.. - powiedział trener uśmiechając się do nich.
- Miło ją przyjmiemy! - wykrzyczał Robert, Kuba i Łukasz.
- Zaraz możecie sobie pobiegać.. - powiedział Jurgen.
- Zawsze my.. - powiedział Łukasz.
- Ruszać dupy! - wykrzyczał Jurgen po polsku, a my zaczęliśmy się śmiać. - Dobra, podzielmy się na grupy. Paulina jest napastnikiem, a więc pójdziesz pod tamtą bramkę do dziewczyn. - powiedział i uśmiechnął się życzliwie..
Kurde.. Też wybrał bramkę.. Na prosto piłkarzy z Borussii. Podbiegłam do dziewczyn.
- Cześć jestem Paulina. - powiedziałam uśmiechając się życzliwie.
- Cześć, ja jestem Nicol, to jest Ann, to Eva, a to Franziska. - powiedziała jedna z dziewczyn.
- Heej. - odpowiedziały i zaczęły podrzucać piłkę.
Kurde.. No fajnie.. Piłkę podrzucać to ja umiem, ale tylko to będziemy tu robić? Podeszłam do kosza z piłkami i wyjęłam trzy, ustawiając sobie na 11 metrze od bramki. Wzięłam rozbieg i kopnęłam w piłkę.. Idealnie w środek bramki.. Drugą, odbiło się od poprzeczki i trafiło do bramki... Trzecia.. Prosto w lewy róg.. Wtedy usłyszałam głośne brawa ze strony trybun. Odwróciłam się. Wszyscy piłkarze z Borussii bili mi brawo. Zaczęłam się śmiać i podeszłam do kosza z piłkami. Wyjęłam jedną i zaczęłam ćwiczyć tricki, których jeszcze uczyłam się w Łodzi..
- Dobra! Koniec! Gramy! Może zagramy dzisiaj wyjątkowo podstawowy skład z ostatniego meczu, na ławkę rezerwowych. - powiedział uśmiechając się.
Zaczęliśmy mecz.. Umiałam wypracować akcję, ale nie miał ich kto zakończyć.. W Łodzi zawsze kończyła, albo Ania, albo Alexii.. Bez nich nie daję rady.. Gdy biegłam z piłką podbiegła do mnie Ann i mocno kopnęła w piszczel. Zaczęłam zwijać się na murawie z bólu. Wszyscy zbiegli się naokoło mnie.
- Ja jej nosić nie będę. - powiedział Piszczek, który stał nade mną.
Zaczęłam się wtedy strasznie śmiać i nawet zapomniałam o bólu. Robert podał mi dłoń. Złapałam za nią i wstałam.. Jeszcze bolała, ale nie tak bardzo jak wcześniej.
- Paulina, usiądź.. Ann za ten faul nie wystąpisz w podstawowym składzie przez najbliższe 5 meczy! - powiedział Jurgen.
- Że co?! To było niechcący! - zaczęła krzyczeć dziewczyna.
- Nie ma chcący, niechcący! Nie grasz i koniec! - wykrzyczał.
Pokuśtykałam z Lewym, Piszczem i Błaszczem do ławki rezerwowej.. Usiadłam na niej a Łukasz spojrzał na mnie.
- Co jest? - zapytałam.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Uuu, coś przeskrobałeś.. Co zrobiłeś nie tak? - zapytałam.
- Czemu tak uważasz? - zapytał.
- Bo nigdy nie pytałeś jak się czuję.. - powiedziałam.
- Po prostu chcę pogadać z Anią, a ode mnie nie odbiera i nie wiem co się z nią dzieję i potrzebuje Twojej pomocy.. - powiedział na jednym wydechu.
- Dobra, dobra. Zostanę na Wasz trening, a potem pojedziemy do mnie i do niech zadzwonimy. - powiedziałam.
- Kochana! - wykrzyczał i mocno mnie przytulił.
- Dobra, dobra. Idę grać. - powiedziałam.
- Już możesz? - zapytał Lewy.
- Nie. - odpowiedziałam.
- To po co idziesz? - zapytał.
- To jest walka, o miejsce w podstawowym składzie Lewy.. - powiedziałam i posłałam mu buziaka w powietrzu.
Weszłam na boisko i zaczęłam grać. Po meczu, który w końcu przegrałyśmy 5:2 poszłam do szatni. Przebrałam się i skierowałam do pokoju, w którym miał siedzieć Marek. Zapukałam i usłyszałam ciche ,,Proszę". Weszłam do środka. Na kanapie siedział sobie Marek, jakby nigdy nic i rozmawiał z tym całym szefem.
- Już skończyliście? - zapytał Marek.
- Tak. Tylko chodzi o to, że zostaję jeszcze na trening chłopaków, a potem jadę z Łukaszem, Kubą i Robertem do hotelu, bo chcemy razem pogadać z Alexii i Anią. - powiedziałam uśmiechając się.
- No dobra. To leć na ten ich trening. - powiedział.
- Dziękuję. - wykrzyczałam i pobiegłam szybko na trybuny.
Niektórzy chłopaki już się rozgrzewali, a jeszcze inni siedzieli pewnie w szatni i plotkowali, tak jak zapewne Lewy, Piszczu i Błaszczu. Po chwili jednak wbiegli na boisko.
*Około 3 h później*
Dobra panowie! Do szatni i do domu! - wykrzyczał Jurgen, a ja zaczęłam schodzić z trybun. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie w tali i podnosi.
- Idziesz z nami do szatni, bo musisz poznać chłopaków. - powiedział Lewandowski.
- Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce. - powiedziałam pokazując mu język.
- Mała, zapomniałaś, że jesteś w Niemczech, nie w Polsce.. - powiedział.
- Głupek. - powiedziałam.
- A ja Robert, miło mi. - powiedział i zaczął się śmiać.
- Śmieszne, śmieszne.. Zobaczymy, kto będzie śmiał się ostatni.. - powiedziałam.
- Co zamierzasz? - zapytał.
- Dowiesz się niedługo.. - powiedziałam i pokazałam mu język.
- Chłopaki! To jest Paulina, o której tak dużo słyszeliście! - wydarł się Lewy, gdy weszliśmy do szatni.
Położył mnie na ziemię, a piłkarze zaczęli na mnie patrzeć.
- Cześć. - powiedziałam nieśmiało.
- Hej, hej! - wykrzyczał Mario. - Jestem Mario i chętnie umówiłbym się z Tobą na dzisiaj wieczór.
- Nie dla psa kiełbasa Mario! Ona już zaręczona jest.. - powiedział Łukasz.
- Teraz tylko czeka na dziki sex na plaży. - dopowiedział Kuba.
Wszyscy zaczęli się na nas patrzeć, a chłopaki ledwo co powstrzymywali śmiech.
- Debile. - powiedziałam. - Nie nie jestem zaręczona, nie mam nawet chłopaka, więc spoko. - powiedziałam.
- To bardzo dobrze. W takim razie porywam Cię dzisiaj. - powiedział Mario.
- Ejj no sorry! Ona jest zaklepana na dzisiaj! - wykrzyczał Piszczek.
- To mnie się zaklepuje? - zapytałam patrząc na niego.
- Ojejku! Wiesz, że nie to miałem na myśli.. - powiedział łapiąc się za głowę.
- Wiem, wiem. Czekam na Was przed stadionem. - powiedziałam i wyszłam na zewnątrz.
Po kilku minutach przyszli chłopaki i pojechaliśmy do hotelu.
Jejku, tak długo mnie nie było! Hhahhahahahaha! ♥♥
PRZEPRASZAM, OBIECUJĘ POPRAWĘ! ♥
Poszłam za Tiną do trenera. Dziewczyny dziwnie na mnie się patrzyły, ale zlałam to.. Trenerem był nie kto inny jak Jurgen Kloop..
- Dzień Dobry, to Ty jesteś Paulina Milewska? - zapytał trener uśmiechając się życzliwie.
- Dzień Dobry, dokładnie ja. Tylko chyba dobrego wejścia to nie miałam.. - powiedziałam uśmiechając się.
- No co Ty, chłopaki z Polski jarali się tym od początku naszych treningów, że tu będziesz.. Tylko dziewczyną chyba to nie przypadło, bo nikogo tak nie witali.. A tym bardziej Robert Lewandowski, ich największy idol.. - powiedział i popatrzył w stronę trybun, gdzie siedziała uśmiechnięta trójka Polaków.
- No właśnie.. Chyba mnie nie polubią.. - powiedziałam.
- No co Ty. Będą teraz chciały Cię lubić, bo znasz Lewandowskiego! - powiedział trener.
- Hhaha, no chyba, że tak!
Jurgen zagwizdał gwizdkiem i na boisku zapadła cisza..
- Uwaga! Dziewczyny to jest Paulina Milewska, jest Polką i jest naszą nową zawodniczką.. Mam nadzieję, że ją miło przyjmiecie.. - powiedział trener uśmiechając się do nich.
- Miło ją przyjmiemy! - wykrzyczał Robert, Kuba i Łukasz.
- Zaraz możecie sobie pobiegać.. - powiedział Jurgen.
- Zawsze my.. - powiedział Łukasz.
- Ruszać dupy! - wykrzyczał Jurgen po polsku, a my zaczęliśmy się śmiać. - Dobra, podzielmy się na grupy. Paulina jest napastnikiem, a więc pójdziesz pod tamtą bramkę do dziewczyn. - powiedział i uśmiechnął się życzliwie..
Kurde.. Też wybrał bramkę.. Na prosto piłkarzy z Borussii. Podbiegłam do dziewczyn.
- Cześć jestem Paulina. - powiedziałam uśmiechając się życzliwie.
- Cześć, ja jestem Nicol, to jest Ann, to Eva, a to Franziska. - powiedziała jedna z dziewczyn.
- Heej. - odpowiedziały i zaczęły podrzucać piłkę.
Kurde.. No fajnie.. Piłkę podrzucać to ja umiem, ale tylko to będziemy tu robić? Podeszłam do kosza z piłkami i wyjęłam trzy, ustawiając sobie na 11 metrze od bramki. Wzięłam rozbieg i kopnęłam w piłkę.. Idealnie w środek bramki.. Drugą, odbiło się od poprzeczki i trafiło do bramki... Trzecia.. Prosto w lewy róg.. Wtedy usłyszałam głośne brawa ze strony trybun. Odwróciłam się. Wszyscy piłkarze z Borussii bili mi brawo. Zaczęłam się śmiać i podeszłam do kosza z piłkami. Wyjęłam jedną i zaczęłam ćwiczyć tricki, których jeszcze uczyłam się w Łodzi..
- Dobra! Koniec! Gramy! Może zagramy dzisiaj wyjątkowo podstawowy skład z ostatniego meczu, na ławkę rezerwowych. - powiedział uśmiechając się.
Zaczęliśmy mecz.. Umiałam wypracować akcję, ale nie miał ich kto zakończyć.. W Łodzi zawsze kończyła, albo Ania, albo Alexii.. Bez nich nie daję rady.. Gdy biegłam z piłką podbiegła do mnie Ann i mocno kopnęła w piszczel. Zaczęłam zwijać się na murawie z bólu. Wszyscy zbiegli się naokoło mnie.
- Ja jej nosić nie będę. - powiedział Piszczek, który stał nade mną.
Zaczęłam się wtedy strasznie śmiać i nawet zapomniałam o bólu. Robert podał mi dłoń. Złapałam za nią i wstałam.. Jeszcze bolała, ale nie tak bardzo jak wcześniej.
- Paulina, usiądź.. Ann za ten faul nie wystąpisz w podstawowym składzie przez najbliższe 5 meczy! - powiedział Jurgen.
- Że co?! To było niechcący! - zaczęła krzyczeć dziewczyna.
- Nie ma chcący, niechcący! Nie grasz i koniec! - wykrzyczał.
Pokuśtykałam z Lewym, Piszczem i Błaszczem do ławki rezerwowej.. Usiadłam na niej a Łukasz spojrzał na mnie.
- Co jest? - zapytałam.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Uuu, coś przeskrobałeś.. Co zrobiłeś nie tak? - zapytałam.
- Czemu tak uważasz? - zapytał.
- Bo nigdy nie pytałeś jak się czuję.. - powiedziałam.
- Po prostu chcę pogadać z Anią, a ode mnie nie odbiera i nie wiem co się z nią dzieję i potrzebuje Twojej pomocy.. - powiedział na jednym wydechu.
- Dobra, dobra. Zostanę na Wasz trening, a potem pojedziemy do mnie i do niech zadzwonimy. - powiedziałam.
- Kochana! - wykrzyczał i mocno mnie przytulił.
- Dobra, dobra. Idę grać. - powiedziałam.
- Już możesz? - zapytał Lewy.
- Nie. - odpowiedziałam.
- To po co idziesz? - zapytał.
- To jest walka, o miejsce w podstawowym składzie Lewy.. - powiedziałam i posłałam mu buziaka w powietrzu.
Weszłam na boisko i zaczęłam grać. Po meczu, który w końcu przegrałyśmy 5:2 poszłam do szatni. Przebrałam się i skierowałam do pokoju, w którym miał siedzieć Marek. Zapukałam i usłyszałam ciche ,,Proszę". Weszłam do środka. Na kanapie siedział sobie Marek, jakby nigdy nic i rozmawiał z tym całym szefem.
- Już skończyliście? - zapytał Marek.
- Tak. Tylko chodzi o to, że zostaję jeszcze na trening chłopaków, a potem jadę z Łukaszem, Kubą i Robertem do hotelu, bo chcemy razem pogadać z Alexii i Anią. - powiedziałam uśmiechając się.
- No dobra. To leć na ten ich trening. - powiedział.
- Dziękuję. - wykrzyczałam i pobiegłam szybko na trybuny.
Niektórzy chłopaki już się rozgrzewali, a jeszcze inni siedzieli pewnie w szatni i plotkowali, tak jak zapewne Lewy, Piszczu i Błaszczu. Po chwili jednak wbiegli na boisko.
*Około 3 h później*
Dobra panowie! Do szatni i do domu! - wykrzyczał Jurgen, a ja zaczęłam schodzić z trybun. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie w tali i podnosi.
- Idziesz z nami do szatni, bo musisz poznać chłopaków. - powiedział Lewandowski.
- Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce. - powiedziałam pokazując mu język.
- Mała, zapomniałaś, że jesteś w Niemczech, nie w Polsce.. - powiedział.
- Głupek. - powiedziałam.
- A ja Robert, miło mi. - powiedział i zaczął się śmiać.
- Śmieszne, śmieszne.. Zobaczymy, kto będzie śmiał się ostatni.. - powiedziałam.
- Co zamierzasz? - zapytał.
- Dowiesz się niedługo.. - powiedziałam i pokazałam mu język.
- Chłopaki! To jest Paulina, o której tak dużo słyszeliście! - wydarł się Lewy, gdy weszliśmy do szatni.
Położył mnie na ziemię, a piłkarze zaczęli na mnie patrzeć.
- Cześć. - powiedziałam nieśmiało.
- Hej, hej! - wykrzyczał Mario. - Jestem Mario i chętnie umówiłbym się z Tobą na dzisiaj wieczór.
- Nie dla psa kiełbasa Mario! Ona już zaręczona jest.. - powiedział Łukasz.
- Teraz tylko czeka na dziki sex na plaży. - dopowiedział Kuba.
Wszyscy zaczęli się na nas patrzeć, a chłopaki ledwo co powstrzymywali śmiech.
- Debile. - powiedziałam. - Nie nie jestem zaręczona, nie mam nawet chłopaka, więc spoko. - powiedziałam.
- To bardzo dobrze. W takim razie porywam Cię dzisiaj. - powiedział Mario.
- Ejj no sorry! Ona jest zaklepana na dzisiaj! - wykrzyczał Piszczek.
- To mnie się zaklepuje? - zapytałam patrząc na niego.
- Ojejku! Wiesz, że nie to miałem na myśli.. - powiedział łapiąc się za głowę.
- Wiem, wiem. Czekam na Was przed stadionem. - powiedziałam i wyszłam na zewnątrz.
Po kilku minutach przyszli chłopaki i pojechaliśmy do hotelu.
Jejku, tak długo mnie nie było! Hhahhahahahaha! ♥♥
PRZEPRASZAM, OBIECUJĘ POPRAWĘ! ♥
wtorek, 1 października 2013
ROZDZIAŁ 24
*Ania*
*Półtora miesiąca później*
Paulina jutro wyjeżdża do Dortmundu.. Znalazła managera i podpisała kontrakt z Borussią. Dostałyśmy też pierwsze powołanie na mecz Polska - Włochy. Zgrupowanie będzie w Warszawie, i to już za trzy tygodnie, więc trzeba tylko wytrzymać te 21 dni i znowu się spotkamy.. Alexii dostała najlepszego rehabilitanta na świecie i jest z nią już bardzo dobrze. Zaczęła nawet treningi, ale nie grupowe, tylko na osobności. Pogrzeb Kasi i Klary, był wielki. Przybyła nie tylko rodzina i znajomi, ale także fani FC Łódź, cały nasz klub i Reprezentacja Polski.. A ja tak jak już wspominałam dostałam pierwsze powołanie do kadry i nadal jestem z Łukaszem Piszczkiem. Dzieli nas teraz mnóstwo kilometrów.. Na dodatek jest już wrzesień i rozpoczynamy powoli naukę.. Paulina szczęściara będzie uczyła się w Dortmundzie.. Nauka niemieckiego przez murowane 8 lat, coś dała.. Dopiero jutro pozna całą drużynę swoją, jak i pewnie chłopaków, bo nie sądzę, żeby Łukasz, Kuba i Robert takiej okazji nie przepuścili. Na razie ma mieszkać w hotelu, dopóki jej dom nie zostanie do końca wyremontowany. Tak, rodzice Pauli, stwierdzili, że skoro tam jedzie na murowane trzy lata, to musi mieszkać w swoim domu, a nie w wynajmowanym. Trochę trudno będzie tak bez niej w klubie, ale musimy dać sobie radę! Akurat jutro gramy pierwszy mecz w nowej lidze. Trzeba ten sezon wygrać! Popatrzyłam na zegarek.. Już 13:36.. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania, a potem ubrałam się. Zamknęłam dom i podbiegłam do domu Pauliny i Alexii. Zapukałam. Otworzyła mi Alexii. Nieraz to zazdroszczę im, że mają mamę projektantkę mody. Dzięki temu często mają jakieś kupony rabatowe..
- Hejka. - powiedziała Alexii i dała mi buziaka w policzek.
- Hej. Jak tam się czujesz? - zapytałam.
- A dobrze. - odpowiedziała wpuszczając mnie do środka. Usiadłyśmy na kanapę. - Czuję się w pełni sił, a ten Maciek* jest taki przystojny, cudowny i delikatny.. Chyba dzięki niemu szybciej wyzdrowiałam. - powiedziała uśmiechając się.
- Pewnie tak. Ale uważaj bo się zakochasz. - powiedziałam wystawiając język.
- Kto się zakocha? - zapytała Paulina schodząc po schodach.
- Twoja siostra. - odpowiedziałam.
- W kim? - zapytała siadając obok nas.
- W Maćku. - powiedziała Alexii.
- Noo przystojny to on jest, ale nie mój gust. - powiedziała Paulina.
- Jejku! Paulina! Będę tak cholernie tęskniła. - powiedziałam.
- Ja też. - powiedziała Alexii.
- Teraz to chętnie zmieniłaby decyzję, ale Marek* powiedział, ze za takie coś to mogę dostać karę, że aż szok.. - powiedziała Paulina.
- Noo. Kurde. Dobrze, ze jest jeszcze Reprezentacja. - powiedziałam.
- A ja co mam powiedzieć? Wy możecie sobie grać, a ja ledwo co chodzę.. No, ale Maciek mówi, że za miesiąc będę mogła już biegać, więc nie jest najgorzej.. - powiedziała Alexii.
- No właśnie, a za dwa miesiące wrócisz do klubu, do formy, a po trzech miesiącach będziesz z nami w Reprezentacji. - powiedziała Paulina.
- Noo właśnie! - wykrzyczałam.
- Ojejku, ale będę się nudziła tutaj. - powiedziała Alexii.
- Zawsze możecie wpaść do mnie. - powiedziała Paulina.
- Chyba skorzystamy z tej propozycji, szybciej niż Ci się wydaję. - powiedziałam.
- Ejj, tylko zaczekajcie, aż dom sobie urządzę, to was na domówkę zaproszę. - powiedziała Paulina.
- Długo będziesz urządzała? - zapytała Alexii.
- Teraz tylko szukać mebli odpowiednich i rozłożyć tam wszystko, a potem się rozpakować, a będzie dobrze. - powiedziała Paulina.
- Czyli ile dokładnie? - zapytałam.
- Przed naszym pierwszym zgrupowaniem na pewno! - powiedziała Paulina uśmiechając się.
- Kurde! Wy już będziecie mieć trzy mecze zaliczone, a ja dopiero dołączę do Reprezentacji.. - powiedziała Alexii.
- Ale będziesz tam najpiękniejsza. - powiedziała Paulina przytulając ją. - No znaczy oprócz mnie i Ani. - dopowiedziała i zaczęłyśmy się śmiać.
- Skromna jak zawsze. - odpowiedziała Alexii.
- Noo, a jak! - powiedziała.
Potem oglądałyśmy jeszcze filmy i wszystkie zasnęłyśmy na kanapie. Rano obudził nas budzik o godzinie 3.. Paulina miała wylot o 6, a musi dojechać jeszcze do Warszawy.. Potem dwie godziny lotu i do hotelu.. Tam ma się rozpakować i o 10 ma trening.. Kiepsko z nią..
*Paulina*
Zadzwonił nam budzik. Weszłam do pokoju i wzięłam do łazienki naszykowane ciuchy.. Mój pokój był całkiem pusty.. Zostały tutaj tylko meble.. Ubrałam się i zeszłam na dół. Siedziała tam już Alexii i Ania. No tak w Polsce ma być ciepło, a w Niemczech podobno teraz cały czas pada.. Ciekawie się zapowiada.. Jestem ciekawa jak sobie tam poradzę, bo wszyscy mnie chcieli po tym jednym golu, a według mnie on był przypadkowy.. I to jeszcze gdyby bramkarka się nie zatrzymała to by obroniła.. Coś czuję, ze będę grzała ławę.. Podeszłam do dziewczyn.
- To co nasza ostatnia wspólna sałatka na kilka tygodni? - zapytałam.
- Taak. - odpowiedziały razem i poszłyśmy do kuchni zrobić sałatkę.
Po chwili doszła do nas mama i tata. Po kilku minutach wszyscy wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do Warszawy.
*Około godzinę później*
Jest 5:34. Szybko wbiegliśmy do sali wylotów. Jeszcze jest trochę czasu. Podeszłam do mamy.
- Pamiętaj, aby zadzwonić jak tylko dolecisz! - zaczęła swój długi monolog, który już znam na pamięć, bo powtarzała te słowa już od jakiś pięciu dni..
- Dobrze, dobrze. - powiedziałam i dałam jej buziaka w policzek. Podeszłam do taty.
- Tylko nie idź do łóżka z pierwszym napotkanym Niemcem, bo ten Lewandowski to przystojny jest i taki zięć, to by mi się przydał. - powiedział.
Zaczęłam się tylko śmiać.
- Dobrze, będę czekała aż mi 50-siątak wybiję, żeby Lewandowski do mnie podszedł i się ze mną ożenił. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. Podeszłam do Alexii i Ani. Dziewczyną spływały łzy po policzkach.
- Ejj, piękne. Bo wam się makijaż rozmaże, a gdy wy płaczecie to i ja. A jak będę wyglądała z rozmazanym makijażem w Niemczech? - zapytałam.
- Pamiętaj o nas. - wyszeptała Ania i mocno się do mnie przytuliła.
- Zawsze. - powiedziała Alexii i zrobiła to samo, co Ania.
- Osoby, które lecą do Dortmundu proszone są na odprawę.. To ostatnie 10 minut.. - powiedziała kobieta przez głośnik.
- Muszę już iść. - powiedziałam i dałam im buziaka w policzek.
- Czekaj, mamy coś dla Ciebie. - powiedziała Alexii.
Zza krzesła wyciągnęła wielką antyramę. Były tam posklejane prawie wszystkie nasze zdjęcia. Od 10 lat, do teraz.. Jejku już 11 lat się przyjaźnimy we trójkę! Łzy zaczęły same spływać po moich policzkach.
- Kocham Was! Najbardziej na świecie! - wyszeptałam i mocno je przytuliłam.
- Już leć, bo jeszcze się spóźnisz na samolot, a potem będzie na nas. - powiedziała Ania.
- Dobra, dobra. - powiedziałam i podbiegłam do Marka, który specjalnie z Dortmundu przyjechał do Polski, abym się nie zgubiła nigdzie. Dałam mu buziaka na powitanie, a on wziął ode mnie ostatnią walizkę, która będzie mi potrzebna w hotelu na czas dalszego ,,remontu" w domu. Odwróciłam się do dziewczyn i pomachałam im ostatni raz na pożegnanie.
*Około 2 h później*
- Paulina! Wstawaj! Lądujemy! - krzyczał Marek.
- Tak, już. - powiedziałam i przetarłam oczy.
Akurat schodziliśmy do lądowania.
*Około godzinę później*
Ubrałam się i czekałam na pukanie Marka. Miał po mnie przyjść. Po chwili usłyszałam jak ktoś puka. Założyłam buty, wzięłam torbę i podbiegłam do drzwi.
- Hej. - powiedział Marek.
- No hej. - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół i wsiedliśmy do jego samochodu. Ruszyliśmy spod hotelu.
- Denerwujesz się? - zapytał, gdy zatrzymał się już pod Signal Iduna Park.
- Strasznie. - powiedziałam otwierając drzwi.
Zacisnęłam mocniej torbę i weszliśmy do środka. Skierowaliśmy się do biura. Marek zapukał. Mężczyzna w środku, kazał nam wejść.
- Dzień Dobry, nazywam się Marek Nowak i jestem managerem Pauliny Milewskiej, najnowszej zawodniczki FC Borussia Dortmund Women. - powiedział Marek podając rękę mężczyźnie.
- Dzień dobry, Reinhard Rauball prezes Signal Iduna Park oraz Borussii Dortmund. - powiedział mężczyzna. - Chcecie się państwo czegoś napić? - zapytał.
- Nie dziękuję. - odpowiedział Marek. - Paulina? - zapytał.
- Nie, nie. - odpowiedziałam.
- A wiec tak. Zacznijmy od wyboru numeru koszulki.. Zostały numery 9, 10, 13, 19, 24, 29 i 31. Którą wybierasz? - zapytał mężczyzna pokazując mi koszulki.
- 9. - odpowiedziałam.
- Dobrze. - powiedział dając mi zapakowany strój. - Zaraz przyjdzie tutaj Tina, to zaprowadzi państwa na murawę, gdzie już odbywa się trening. Widzę, że jest pani już w stroju na trening, więc nie będzie musiała się pani przebierać, bardzo dobrze. - powiedział.
Po chwili do gabinetu weszła młoda szatynka.
- Dzień dobry, nazywam się Tina i mam Cię oprowadzić po stadionie. - powiedziała wyciągając rękę.
- Dzień dobry, Paulina. - powiedziałam podając jej rękę.
- Ahh, no tak. Tina nie lubi managerów. Zapomniałem, a wiec z panem ja sobie porozmawiam, do końca treningu. - powiedział mężczyzna i uśmiechnął się życzliwie.
Poszłam za Tiną, pokazywała mi gdzie co jest, po chwili doszliśmy do szatni, pokazała mi moją szafkę i kazała zostawić torbę i założyć korki. Założyłam buty i znowu poszłam za dziewczyną. Czemu mam akurat te korki? Łukasz, Kuba i Robert powiedzieli, że muszę pokazać, że jestem z Polski i oni też w takich podobno grają. Podobno.. Bo wierzyć w to mi się nie chcę, ale i tak polubiłam te korki, bo były wygodne.. Po chwili doszłyśmy do murawy. Przed wyjściem popatrzyłam na zawodniczki i trybuny. Siedziała tam cała Borussia Dortmund. Nie wierzę! To musiało być Trio z BVB! Ahh! Tina popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się. Weszłyśmy na murawę. Gdy chłopaki tylko mnie zobaczyli to poderwali się z krzeseł i zaczęli biec w moją stronę.
- Paulina! Tęskniliśmy! - zaczął krzyczeć Robert po Polsku.
- Masz dla mnie krówki? - krzyczał Kuba.
- Jak czuje się Ania? - krzyczał Łukasz.
Podbiegli do mnie i zaczęli mnie przytulać.
- Ojejku, jak wy się stęskniliście.- powiedziałam sarkastycznie.
- I to jak! - powiedział Łukasz.
- Ale Wasyla nie ma, więc nikt Tobą nie zakręci.. - powiedział Kuba.
- Nie? - zapytałam robiąc oczy jak kot ze Shreka i zaczęłam patrzeć to na Kubę, to na Łukasza i na Roberta.
- Ohh, niech stracę. - powiedział Robert i podszedł do mnie łapiąc w tali i kręcąc się ze mną.
- Łaaa! - zaczęłam krzyczeć. - Jaki kochany! - powiedziałam i dałam mu buziaka, gdy mnie położył.
- Lepszy niż Wasyl? - zapytał.
- No wiesz, Wasyl mi się oświadczył.. - powiedziałam..
- Ohh. - powiedziała Robert.
- Przepraszam panów, ale to jest nowa zawodniczka i musi dojść do treningu, a poza tym Borussia Dortmund ma trening za trzy godziny, co panowie tu robią? - zapytała Tina.
- Emm. No bo my miło chcieliśmy przywitać nową zawodniczkę. - powiedział Kuba.
- Dobrze, ale proszę usiąść na trybuny. - powiedziała Tina.
- Już jesteś gwiazdą, dzięki nam. Wszyscy się na Ciebie patrzą. - powiedział Łukasz.
- Debile. - powiedziałam.
- A ja Robert. - powiedział Lewy.
- Najgłupszy. - powiedziałam wytykając język.
- Noo jasne. - powiedział sarkastycznie chłopak.
- Piątka Paulina! - wykrzyczał Łukasz i przybiłam z nim piątkę.
Chłopaki odwrócili się i skierowali w stronę trybun, a ja stałam na środku boiska, a inni na mnie patrzyli..
- Cholera. - zaklęłam.
*Maciek - rehabilitant Alexii. Ma 24 lata.
*Marek - manager Pauliny. Ma 25 lat.
No moredczki! :D
Jest i następny rozdział! Mam nadzieję, że nie śpicie na tym blogu z nudów! :D
Komentujcie, bo to daje wielką motywację, a nie wiem wgl, czy ktoś to czyta! :)
Pozdrawiam! :*
*Półtora miesiąca później*
Paulina jutro wyjeżdża do Dortmundu.. Znalazła managera i podpisała kontrakt z Borussią. Dostałyśmy też pierwsze powołanie na mecz Polska - Włochy. Zgrupowanie będzie w Warszawie, i to już za trzy tygodnie, więc trzeba tylko wytrzymać te 21 dni i znowu się spotkamy.. Alexii dostała najlepszego rehabilitanta na świecie i jest z nią już bardzo dobrze. Zaczęła nawet treningi, ale nie grupowe, tylko na osobności. Pogrzeb Kasi i Klary, był wielki. Przybyła nie tylko rodzina i znajomi, ale także fani FC Łódź, cały nasz klub i Reprezentacja Polski.. A ja tak jak już wspominałam dostałam pierwsze powołanie do kadry i nadal jestem z Łukaszem Piszczkiem. Dzieli nas teraz mnóstwo kilometrów.. Na dodatek jest już wrzesień i rozpoczynamy powoli naukę.. Paulina szczęściara będzie uczyła się w Dortmundzie.. Nauka niemieckiego przez murowane 8 lat, coś dała.. Dopiero jutro pozna całą drużynę swoją, jak i pewnie chłopaków, bo nie sądzę, żeby Łukasz, Kuba i Robert takiej okazji nie przepuścili. Na razie ma mieszkać w hotelu, dopóki jej dom nie zostanie do końca wyremontowany. Tak, rodzice Pauli, stwierdzili, że skoro tam jedzie na murowane trzy lata, to musi mieszkać w swoim domu, a nie w wynajmowanym. Trochę trudno będzie tak bez niej w klubie, ale musimy dać sobie radę! Akurat jutro gramy pierwszy mecz w nowej lidze. Trzeba ten sezon wygrać! Popatrzyłam na zegarek.. Już 13:36.. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania, a potem ubrałam się. Zamknęłam dom i podbiegłam do domu Pauliny i Alexii. Zapukałam. Otworzyła mi Alexii. Nieraz to zazdroszczę im, że mają mamę projektantkę mody. Dzięki temu często mają jakieś kupony rabatowe..
- Hejka. - powiedziała Alexii i dała mi buziaka w policzek.
- Hej. Jak tam się czujesz? - zapytałam.
- A dobrze. - odpowiedziała wpuszczając mnie do środka. Usiadłyśmy na kanapę. - Czuję się w pełni sił, a ten Maciek* jest taki przystojny, cudowny i delikatny.. Chyba dzięki niemu szybciej wyzdrowiałam. - powiedziała uśmiechając się.
- Pewnie tak. Ale uważaj bo się zakochasz. - powiedziałam wystawiając język.
- Kto się zakocha? - zapytała Paulina schodząc po schodach.
- Twoja siostra. - odpowiedziałam.
- W kim? - zapytała siadając obok nas.
- W Maćku. - powiedziała Alexii.
- Noo przystojny to on jest, ale nie mój gust. - powiedziała Paulina.
- Jejku! Paulina! Będę tak cholernie tęskniła. - powiedziałam.
- Ja też. - powiedziała Alexii.
- Teraz to chętnie zmieniłaby decyzję, ale Marek* powiedział, ze za takie coś to mogę dostać karę, że aż szok.. - powiedziała Paulina.
- Noo. Kurde. Dobrze, ze jest jeszcze Reprezentacja. - powiedziałam.
- A ja co mam powiedzieć? Wy możecie sobie grać, a ja ledwo co chodzę.. No, ale Maciek mówi, że za miesiąc będę mogła już biegać, więc nie jest najgorzej.. - powiedziała Alexii.
- No właśnie, a za dwa miesiące wrócisz do klubu, do formy, a po trzech miesiącach będziesz z nami w Reprezentacji. - powiedziała Paulina.
- Noo właśnie! - wykrzyczałam.
- Ojejku, ale będę się nudziła tutaj. - powiedziała Alexii.
- Zawsze możecie wpaść do mnie. - powiedziała Paulina.
- Chyba skorzystamy z tej propozycji, szybciej niż Ci się wydaję. - powiedziałam.
- Ejj, tylko zaczekajcie, aż dom sobie urządzę, to was na domówkę zaproszę. - powiedziała Paulina.
- Długo będziesz urządzała? - zapytała Alexii.
- Teraz tylko szukać mebli odpowiednich i rozłożyć tam wszystko, a potem się rozpakować, a będzie dobrze. - powiedziała Paulina.
- Czyli ile dokładnie? - zapytałam.
- Przed naszym pierwszym zgrupowaniem na pewno! - powiedziała Paulina uśmiechając się.
- Kurde! Wy już będziecie mieć trzy mecze zaliczone, a ja dopiero dołączę do Reprezentacji.. - powiedziała Alexii.
- Ale będziesz tam najpiękniejsza. - powiedziała Paulina przytulając ją. - No znaczy oprócz mnie i Ani. - dopowiedziała i zaczęłyśmy się śmiać.
- Skromna jak zawsze. - odpowiedziała Alexii.
- Noo, a jak! - powiedziała.
Potem oglądałyśmy jeszcze filmy i wszystkie zasnęłyśmy na kanapie. Rano obudził nas budzik o godzinie 3.. Paulina miała wylot o 6, a musi dojechać jeszcze do Warszawy.. Potem dwie godziny lotu i do hotelu.. Tam ma się rozpakować i o 10 ma trening.. Kiepsko z nią..
*Paulina*
Zadzwonił nam budzik. Weszłam do pokoju i wzięłam do łazienki naszykowane ciuchy.. Mój pokój był całkiem pusty.. Zostały tutaj tylko meble.. Ubrałam się i zeszłam na dół. Siedziała tam już Alexii i Ania. No tak w Polsce ma być ciepło, a w Niemczech podobno teraz cały czas pada.. Ciekawie się zapowiada.. Jestem ciekawa jak sobie tam poradzę, bo wszyscy mnie chcieli po tym jednym golu, a według mnie on był przypadkowy.. I to jeszcze gdyby bramkarka się nie zatrzymała to by obroniła.. Coś czuję, ze będę grzała ławę.. Podeszłam do dziewczyn.
- To co nasza ostatnia wspólna sałatka na kilka tygodni? - zapytałam.
- Taak. - odpowiedziały razem i poszłyśmy do kuchni zrobić sałatkę.
Po chwili doszła do nas mama i tata. Po kilku minutach wszyscy wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do Warszawy.
*Około godzinę później*
Jest 5:34. Szybko wbiegliśmy do sali wylotów. Jeszcze jest trochę czasu. Podeszłam do mamy.
- Pamiętaj, aby zadzwonić jak tylko dolecisz! - zaczęła swój długi monolog, który już znam na pamięć, bo powtarzała te słowa już od jakiś pięciu dni..
- Dobrze, dobrze. - powiedziałam i dałam jej buziaka w policzek. Podeszłam do taty.
- Tylko nie idź do łóżka z pierwszym napotkanym Niemcem, bo ten Lewandowski to przystojny jest i taki zięć, to by mi się przydał. - powiedział.
Zaczęłam się tylko śmiać.
- Dobrze, będę czekała aż mi 50-siątak wybiję, żeby Lewandowski do mnie podszedł i się ze mną ożenił. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. Podeszłam do Alexii i Ani. Dziewczyną spływały łzy po policzkach.
- Ejj, piękne. Bo wam się makijaż rozmaże, a gdy wy płaczecie to i ja. A jak będę wyglądała z rozmazanym makijażem w Niemczech? - zapytałam.
- Pamiętaj o nas. - wyszeptała Ania i mocno się do mnie przytuliła.
- Zawsze. - powiedziała Alexii i zrobiła to samo, co Ania.
- Osoby, które lecą do Dortmundu proszone są na odprawę.. To ostatnie 10 minut.. - powiedziała kobieta przez głośnik.
- Muszę już iść. - powiedziałam i dałam im buziaka w policzek.
- Czekaj, mamy coś dla Ciebie. - powiedziała Alexii.
Zza krzesła wyciągnęła wielką antyramę. Były tam posklejane prawie wszystkie nasze zdjęcia. Od 10 lat, do teraz.. Jejku już 11 lat się przyjaźnimy we trójkę! Łzy zaczęły same spływać po moich policzkach.
- Kocham Was! Najbardziej na świecie! - wyszeptałam i mocno je przytuliłam.
- Już leć, bo jeszcze się spóźnisz na samolot, a potem będzie na nas. - powiedziała Ania.
- Dobra, dobra. - powiedziałam i podbiegłam do Marka, który specjalnie z Dortmundu przyjechał do Polski, abym się nie zgubiła nigdzie. Dałam mu buziaka na powitanie, a on wziął ode mnie ostatnią walizkę, która będzie mi potrzebna w hotelu na czas dalszego ,,remontu" w domu. Odwróciłam się do dziewczyn i pomachałam im ostatni raz na pożegnanie.
*Około 2 h później*
- Paulina! Wstawaj! Lądujemy! - krzyczał Marek.
- Tak, już. - powiedziałam i przetarłam oczy.
Akurat schodziliśmy do lądowania.
*Około godzinę później*
Ubrałam się i czekałam na pukanie Marka. Miał po mnie przyjść. Po chwili usłyszałam jak ktoś puka. Założyłam buty, wzięłam torbę i podbiegłam do drzwi.
- Hej. - powiedział Marek.
- No hej. - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół i wsiedliśmy do jego samochodu. Ruszyliśmy spod hotelu.
- Denerwujesz się? - zapytał, gdy zatrzymał się już pod Signal Iduna Park.
- Strasznie. - powiedziałam otwierając drzwi.
Zacisnęłam mocniej torbę i weszliśmy do środka. Skierowaliśmy się do biura. Marek zapukał. Mężczyzna w środku, kazał nam wejść.
- Dzień Dobry, nazywam się Marek Nowak i jestem managerem Pauliny Milewskiej, najnowszej zawodniczki FC Borussia Dortmund Women. - powiedział Marek podając rękę mężczyźnie.
- Dzień dobry, Reinhard Rauball prezes Signal Iduna Park oraz Borussii Dortmund. - powiedział mężczyzna. - Chcecie się państwo czegoś napić? - zapytał.
- Nie dziękuję. - odpowiedział Marek. - Paulina? - zapytał.
- Nie, nie. - odpowiedziałam.
- A wiec tak. Zacznijmy od wyboru numeru koszulki.. Zostały numery 9, 10, 13, 19, 24, 29 i 31. Którą wybierasz? - zapytał mężczyzna pokazując mi koszulki.
- 9. - odpowiedziałam.
- Dobrze. - powiedział dając mi zapakowany strój. - Zaraz przyjdzie tutaj Tina, to zaprowadzi państwa na murawę, gdzie już odbywa się trening. Widzę, że jest pani już w stroju na trening, więc nie będzie musiała się pani przebierać, bardzo dobrze. - powiedział.
Po chwili do gabinetu weszła młoda szatynka.
- Dzień dobry, nazywam się Tina i mam Cię oprowadzić po stadionie. - powiedziała wyciągając rękę.
- Dzień dobry, Paulina. - powiedziałam podając jej rękę.
- Ahh, no tak. Tina nie lubi managerów. Zapomniałem, a wiec z panem ja sobie porozmawiam, do końca treningu. - powiedział mężczyzna i uśmiechnął się życzliwie.
Poszłam za Tiną, pokazywała mi gdzie co jest, po chwili doszliśmy do szatni, pokazała mi moją szafkę i kazała zostawić torbę i założyć korki. Założyłam buty i znowu poszłam za dziewczyną. Czemu mam akurat te korki? Łukasz, Kuba i Robert powiedzieli, że muszę pokazać, że jestem z Polski i oni też w takich podobno grają. Podobno.. Bo wierzyć w to mi się nie chcę, ale i tak polubiłam te korki, bo były wygodne.. Po chwili doszłyśmy do murawy. Przed wyjściem popatrzyłam na zawodniczki i trybuny. Siedziała tam cała Borussia Dortmund. Nie wierzę! To musiało być Trio z BVB! Ahh! Tina popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się. Weszłyśmy na murawę. Gdy chłopaki tylko mnie zobaczyli to poderwali się z krzeseł i zaczęli biec w moją stronę.
- Paulina! Tęskniliśmy! - zaczął krzyczeć Robert po Polsku.
- Masz dla mnie krówki? - krzyczał Kuba.
- Jak czuje się Ania? - krzyczał Łukasz.
Podbiegli do mnie i zaczęli mnie przytulać.
- Ojejku, jak wy się stęskniliście.- powiedziałam sarkastycznie.
- I to jak! - powiedział Łukasz.
- Ale Wasyla nie ma, więc nikt Tobą nie zakręci.. - powiedział Kuba.
- Nie? - zapytałam robiąc oczy jak kot ze Shreka i zaczęłam patrzeć to na Kubę, to na Łukasza i na Roberta.
- Ohh, niech stracę. - powiedział Robert i podszedł do mnie łapiąc w tali i kręcąc się ze mną.
- Łaaa! - zaczęłam krzyczeć. - Jaki kochany! - powiedziałam i dałam mu buziaka, gdy mnie położył.
- Lepszy niż Wasyl? - zapytał.
- No wiesz, Wasyl mi się oświadczył.. - powiedziałam..
- Ohh. - powiedziała Robert.
- Przepraszam panów, ale to jest nowa zawodniczka i musi dojść do treningu, a poza tym Borussia Dortmund ma trening za trzy godziny, co panowie tu robią? - zapytała Tina.
- Emm. No bo my miło chcieliśmy przywitać nową zawodniczkę. - powiedział Kuba.
- Dobrze, ale proszę usiąść na trybuny. - powiedziała Tina.
- Już jesteś gwiazdą, dzięki nam. Wszyscy się na Ciebie patrzą. - powiedział Łukasz.
- Debile. - powiedziałam.
- A ja Robert. - powiedział Lewy.
- Najgłupszy. - powiedziałam wytykając język.
- Noo jasne. - powiedział sarkastycznie chłopak.
- Piątka Paulina! - wykrzyczał Łukasz i przybiłam z nim piątkę.
Chłopaki odwrócili się i skierowali w stronę trybun, a ja stałam na środku boiska, a inni na mnie patrzyli..
- Cholera. - zaklęłam.
*Maciek - rehabilitant Alexii. Ma 24 lata.
*Marek - manager Pauliny. Ma 25 lat.
No moredczki! :D
Jest i następny rozdział! Mam nadzieję, że nie śpicie na tym blogu z nudów! :D
Komentujcie, bo to daje wielką motywację, a nie wiem wgl, czy ktoś to czyta! :)
Pozdrawiam! :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

